PARYŻ: Wojnę w Iranie uznano za katalizator upadku republiki islamskiej, ale miesiące walk nie pozbawiły jej przywództwa i pozostawiły jej przeciwników na lodzie.
Rozpoczynając wojnę 28 lutego, prezydent Donald Trump powiedział, że utoruje ona drogę Irańczykom do powstania, po tym jak obiecał wsparcie dla antyrządowych protestów, które osiągnęły szczyt w styczniu i były najpoważniejszym wyzwaniem dla republiki islamskiej od lat.
Rozdrobnione ruchy opozycyjne poza Iranem wspięły się na pozycję następców systemu rządzącego, gdy wojna rozpoczęła się od zabicia Najwyższego Przywódcy Ajatollaha Chameneiego w amerykańsko-izraelskich atakach.
Jednak Teheran wyszedł z wojny nienaruszony, z grupami opozycyjnymi poza granicami kraju bardziej podzielonymi niż kiedykolwiek, a dysydenci w Iranie stanęli w obliczu nowej fali represji, twierdzą eksperci i organizacje praw człowieka.
Reza Pahlavi, syn ostatniego szacha na wygnaniu, nie okazał się postacią jednoczącą, podczas gdy prominentni dysydenci w Iranie, w tym laureat Nagrody Nobla Narges Mohammadi, nadal znajdują się pod presją władz.
Osłabiona opozycja
„Różne frakcje opozycji mogły mieć dodatkową motywację, aby naprawdę spróbować wykorzystać tę chwilę, ale po prostu nie przyniosło to rezultatu” – powiedział profesor Uniwersytetu w Ottawie Thomas Juneau.
„W każdym razie walki wewnętrzne wśród opozycji na uchodźstwie nasiliły się” – dodał, podczas gdy opozycja wewnętrzna „została poważnie osłabiona” po dziesięcioleciach represji.
Niektórzy w Iranie wyrazili nadzieję na zagraniczną interwencję po ogólnokrajowych protestach, które zostały wywołane poważnymi problemami gospodarczymi i zakończyły się brutalnymi represjami, w wyniku których według grup praw człowieka zginęły tysiące ludzi.
Jednak nadzieja przyćmiła się, gdy republika islamska nie tylko przetrwała, ale nałożyła nowe ograniczenia bezpieczeństwa i przerwę w dostępie do Internetu, co wraz ze śmiercią i zniszczeniami wojny jedynie pogłębiło cierpienia gospodarcze.
„W tej wojnie nigdy nie chodziło o prawa człowieka narodu irańskiego” – powiedział Mahmood Amiry Moghaddam, dyrektor norweskiej organizacji pozarządowej Iran Human Rights, ponieważ zamiast tego władze „wykorzystały wojnę jako pretekst do zintensyfikowania wewnętrznych represji”.
„Demokratyczne zmiany muszą nastąpić poprzez naród irański, a nie poprzez zagraniczną interwencję wojskową” – powiedział.
Wiceprezydent USA JD Vance upierał się w tym tygodniu, że wojna ma na celu zakończenie irańskiego programu nuklearnego i że stanowisko Trumpa zawsze było takie, że jeśli „naród irański chce powstać, to świetnie. To jego sprawa”.
Mimo to Irańczycy w kraju i przywódcy opozycji wyrazili poczucie zdrady w związku z porozumieniem USA-Iran mającym zakończyć wojnę.
„Bez względu na to, jak bardzo starają się ozdobić umowę ładnymi kokardkami, wzmocni to ich (przywódców Iranu) do jeszcze większego ucisku nas” – powiedział 34-letni mieszkaniec Teheranu Sima.
„Każda forma pokoju z republiką islamską byłaby równoznaczna z zawarciem pokoju z moim katem”.
Porozumienie zostało przyjęte chłodno ze strony czołowych osobistości opozycji.
„Radzenie sobie z tym reżimem zakończy się niepowodzeniem i wszyscy poniesiemy konsekwencje” – napisał Pahlavi w X, ostrzegając, że negocjacje z republiką islamską po stłumieniu protestów „są moralnie złe i strategicznie błędne”.
Największy wzrost zainteresowania mediów Pahlavi odnotował po styczniowych demonstracjach, po tym jak protestujący wykrzykiwali nazwę rodzinnej dynastii.
Nie udało mu się jednak zdobyć poparcia Trumpa, który nie wspierał żadnego działacza irańskiej opozycji.
Juneau powiedział, że protesty i ich skutki nie pobudziły nowych wysiłków na rzecz zbudowania koalicji opozycyjnej, w której różne frakcje organizują własne wiece solidarności za granicą.
Maryam Rajavi, przywódczyni opozycyjnej grupy Ludowych Mudżahedinów, w reakcji na porozumienie USA-Iran uderzyła zarówno w republikę islamską, jak i monarchistów, stwierdzając jedynie, że „pragnili wojny”.
Z radością przyjęła „każde porozumienie mające na celu zakończenie wojny i cierpień narodu irańskiego” i wezwała do uwzględnienia w nim zaprzestania egzekucji więźniów politycznych.
Organizacje praw człowieka i Organizacja Narodów Zjednoczonych podniosły alarm w związku z gwałtownym wzrostem liczby egzekucji w Iranie – ponad 40 od rozpoczęcia wojny – i aresztowań w ostatnich miesiącach, w tym wielu w związku z protestami, które władze nazwały „zamieszkami terrorystycznymi”.
Opublikowano w Dawn, 19 czerwca 2026 r