Strona główna Wiadomości Na ulicach Dublina spotkałem protestujących przeciwko paliwu i ludzi, którzy ich wspierają...

Na ulicach Dublina spotkałem protestujących przeciwko paliwu i ludzi, którzy ich wspierają – ale nasi przywódcy wciąż tego nie rozumieją | Caelaina Hogana

11
0


Młody mężczyzna imieniem Dylan, siedzący na siedzeniu kierowcy limonkowego ciągnika CLAAS, powiedział mi, że był drugim traktorem, który przybył na O’Connell Street, główną ulicę Dublina, na protesty paliwowe, które zatrzymały Irlandię na prawie tydzień. Ciągnik przed nim, należący do jego szefa, miał znak ostrzegawczy „Bez gospodarstw, bez jedzenia”. 19-letni pracownik kontraktowy w rolnictwie siedział z dwiema przyjaciółkami, młodymi kobietami w wieku 16 i 17 lat, aby go wspierać. Noce spędzał w traktorze w dokuczliwym kwietniowym mrozie, wraz z wieloma innymi rolnikami, rybakami i kierowcami ciężarówek, których pojazdy stały po obu stronach ulicy.

„Najważniejszy jest zysk” – stwierdził Dylan, odnosząc się do skarg działaczy na temat nakładania przez rząd 60% ceł i podatków na paliwo w dalszym ciągu w czasie kryzysu. „To wpływa na wszystkich – wpływa na nasze firmy, wpływa na was, jeśli prowadzicie samochód lub ogrzewacie dom. W końcu, jeśli nie dostaniemy tego, czego chcemy, zacznie to wpływać na ceny żywności na półkach i nikogo nie będzie na nic stać. „

Nielegalna wojna z Iranem, jak słusznie potępił ją irlandzki prezydent, nic nie wskazuje na to, aby miała się wkrótce zakończyć. Wynikający z tego szok cenowy ropy obnaża obecnie dotkliwe uzależnienie Irlandii od paliw kopalnych, transportu drogowego i niestabilnego światowego systemu dostaw, a także brak kolejnych rządów w planowaniu z wyprzedzeniem sprawiedliwego przejścia na czystą energię.

Przez sześć dni protestujący przeciwko paliwu blokowali autostrady i porty oraz jedyną w Irlandii rafinerię ropy naftowej w hrabstwie Cork, a także składy paliw w Limerick i Galway. W piątek na stacjach benzynowych zaczęło brakować wody. Podczas gdy ministrowie rządu oczerniali protesty jako „złe” i stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i krytycznych dostaw – minister sprawiedliwości zagroził wysłaniem armii – na ulicach stolicy widziałem jedynie solidarność i wsparcie. Kobieta z Dublina pojawiła się z torbą kanapek i powiedziała młodym ludziom w traktorze, żeby „jechali dalej”. Z sondażu opublikowanego w niedzielę wynika, że ​​56% osób popiera protestujących.

O’Connell Street została nazwana na cześć Daniela O’Connella, XIX-wiecznego nacjonalisty znanego jako wyzwoliciel, który zwoływał „potworne spotkania” protestujących domagających się pokojowych reform. Traktory latające na trójkolorowych pojazdach zaparkowane przed budynkami wciąż oznaczonymi kulami z powstania wielkanocnego w 1916 r. przeciwko rządom brytyjskim – akcji bezpośredniej, która początkowo była niepopularna ze względu na zakłócenia, jakie spowodowała. Jedna ciężarówka miała trumnę pomalowaną napisem „RIP Ireland” i na przedniej szybie tabliczki z napisem „Wielkanoc 2026”.

Jednak słuchałem rozmówcy w ogólnokrajowym radiu, który przyznał, że owszem, ludzie mają trudności z ogrzaniem swoich domów lub obawiają się o swoją przyszłość – ale czy nie mogliby protestować inaczej, przejąć jednej strony drogi? Inni, co zrozumiałe, zaniepokoili się sytuacją osób bezbronnych, które z powodu blokad nie mogły dostać się na wizyty szpitalne ani na chemioterapię. Ale protest odbił się szerokim echem i trafił na pierwsze strony gazet na całym świecie tylko dzięki akcji bezpośredniej. Pomysł, że protesty oddolne muszą być pasywne i prowadzone przez „uznane” organizacje – a nawet zawsze spójne w swoich celach – ujawnia ograniczone rozumienie demokracji.

W niedzielę wczesnym rankiem, w obliczu przybycia jednostek konnych i policji, traktory i ciężarówki zgodziły się spokojnie opuścić O’Connell Street. Po kilku dniach odmowy rozmów z protestującymi przeciwko paliwu rząd ogłosił koncesje o wartości 500 mln euro (oprócz wcześniejszego pakietu o wartości 250 mln euro), obejmujące obniżki podatku akcyzowego i potencjalne opóźnienia w podwyżce podatku od emisji dwutlenku węgla. Dzięki bezpośredniej akcji udało się to osiągnąć.

Jest mało prawdopodobne, aby ogłoszone we wtorek wotum nieufności doprowadziło do obalenia koalicji centroprawicowych partii Fianna Fáil i Fine Gael, pomimo narastającej krytyki ich niewłaściwego podejścia do kryzysu. Młody kierowca traktora, z którym rozmawiałem, nie był na tyle dorosły, aby głosować w ostatnich wyborach powszechnych. Ale ani on, ani nikt, z kim rozmawiałem podczas protestu, nie wierzy w partie polityczne.

Trudno się dziwić, że w obliczu próżni zaufania do władzy politycznej i tradycyjnych grup przedstawicielskich oddolne protesty – motywowane desperacją w związku z 20-procentową podwyżką cen paliw od zeszłego miesiąca) – komplikowali agitatorzy w mediach społecznościowych i ekosystem dezinformacji. Polityka rządowa pogłębiła nierówności w ciągu lat bezprecedensowego generowania bogactwa w Irlandii, kładąc podwaliny pod skrajnie prawicową skrajność, która robi z migrantów i uchodźców kozły ofiarne w związku z kryzysem mieszkaniowym i kosztami życia spowodowanym niezapewnieniem ludziom przystępnych cenowo podstawowych potrzeb.

Podczas protestu paliwowego w Dublinie wystąpili mówcy, znani z promowania spisków antyimigranckich, a także z mizoginicznej, brutalnej retoryki, na przykład mówienia o irlandzkich kobietach, które muszą się więcej „rozmnażać”. Okazało się, że jeden z rzeczników protestu jest skazany za okrucieństwo i zaniedbywanie zwierząt hodowlanych.

Muslim Sisters of Éire, organizacja, która od lat zapewnia rozdawanie zup dla bezdomnych na O’Connell Street, opisała, że ​​w piątkowy wieczór osoby machające irlandzkimi flagami kazały jej „wracać do domu” oraz że kraj ten jest „tylko dla Irlandczyków”. Kobiety podkreśliły, że nadal popierają cele protestujących przeciwko paliwu, zauważyły ​​jednak, że była to najbardziej „ksenofobiczna retoryka”, z jaką spotkały się w ciągu lat pomagania ludziom.

Jednak ignorowanie prawdziwych obaw tak wielu pracowników bojących się stracić wszystko z powodu agitatorów próbujących czerpać zyski z pędu, oznacza granie na korzyść tych, którzy chcą zdobyć władzę poprzez podział.

„Jak możemy mieć skrajną rację?” zapytał Dylana. Dla niego protest dotyczył „wyłącznie ceny paliwa”. Był jednak świadkiem prób jej dokooptowania, a także antyimigracyjnej demonstracji, która sprawiła, że ​​on i inni „bali się o siebie, myśląc, że to sprawi, że strażnicy (policja) zwrócą się przeciwko wszystkim”, podczas gdy „nie ma to z nami nic wspólnego”. Odczłowieczanie i zwalnianie ludzi takich jak Dylan, co było częścią reakcji, to gra, w której wszyscy tracą.

Sprawiedliwość klimatyczna opiera się na większej równości i sprawiedliwym odejściu od paliw kopalnych. W 2024 r. zużycie energii elektrycznej przez centra danych w Irlandii przekroczyło zużycie energii przez wszystkie domy miejskie łącznie, a zyski z zielonej energii zasilały duże firmy technologiczne z siedzibą tutaj, korzystając z niskiego podatku dochodowego od osób prawnych.

Nie możemy w sposób zrównoważony zmienić sposobu produkcji żywności i transportu towarów ani naszej zależności od paliw kopalnych i importu, spychając ludzi pracy na krawędź, służąc jednocześnie interesom korporacji. Chociaż Irlandia będzie lobbować w UE, aby zmniejszyć lub wstrzymać element podatku węglowego, powinna również dołączyć do krajów takich jak Hiszpania, które naciskają na UE, aby zgodziła się na opodatkowanie przemysłu naftowego i gazowego, który czerpie ogromne zyski z kryzysu irańskiego.

Oprócz ceny paliwa protesty te rodzą pilne pytania dotyczące nadmiernego polegania na coraz bardziej niestabilnych rynkach światowych. Irlandia importuje ponad 80% swoich owoców i warzyw, podczas gdy wielu rolników biorących udział w protestach eksportuje zebraną żywność.

Musimy zmienić naszą fatalną zależność od paliw kopalnych, ale trwałej zmiany nie można wymusić cierpieniem i nierównością.