Kreml wyraził we wtorek zadowolenie, że węgierski premier-elekt Péter Magyar okazał się otwarty na pragmatyczny dialog, jako że Moskwa przyjmuje podejście wyczekujące po przegranej w wyborach swojego najbliższego partnera w Europie, Wiktora Orbána.
„Na razie z satysfakcją możemy odnotować, o ile rozumiemy, jego (Madziara) chęć podjęcia pragmatycznego dialogu” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. „W tym przypadku istnieje wzajemna wola z naszej strony, a następnie zaczniemy kierować się konkretnymi krokami podjętymi przez nowy węgierski rząd”.
Moskwa dzień wcześniej nie pogratulowała Madziarowi zwycięstwa wyborczego. Zamiast tego Pieskow dał do zrozumienia, że Węgry nie cieszą się już żadnym specjalnym statusem i wraz z resztą Europy zaliczają się do kategorii „krajów nieprzyjaznych”.
Jednak skala porażki Orbána nie pozostawiła Moskwie innego wyboru, jak tylko przyznać się do utraty kluczowego partnera w Europie. „Węgry dokonały wyboru. Szanujemy ten wybór” – powiedział Pieskow w poniedziałek.
Premier-elekt Węgier Péter Magyar obiecał zresetowanie stosunków kraju z UE i Rosją. Zdjęcie: Dénes Erdős/AP
Wydaje się, że Moskwa bagatelizuje utratę kluczowego sojusznika w Europie, nadając jej ton przypominający jej przesłanie po upadku Bashara al-Assada. Następnie Kreml szybko zaczął dystansować się od Assada, starając się zachować wszelkie możliwe wpływy u nowego przywództwa Syrii.
„Nigdy nie byliśmy przyjaciółmi Orbána” – powiedział Pieskow, dodając, że Moskwa pozostaje otwarta na dialog i budowanie dobrych, wzajemnie korzystnych stosunków z Budapesztem.
W swoich pierwszych poniedziałkowych wypowiedziach Magyar sygnalizował, że nie należy spodziewać się dramatycznego zerwania z Rosją. Zasugerował, że Węgry utrzymają pragmatyczną politykę zagraniczną – nadal będą kupować rosyjską ropę i zachowają ostrożność w stosunku do Ukrainy – nawet jeśli będą dążyć do przywrócenia równowagi w stosunkach z Zachodem.
„Nie możemy zmienić położenia geograficznego” – powiedział reporterom, dodając, że Węgry będą musiały znaleźć sposób na import energii, w tym z Rosji.
Przyszły premier odziedziczy borykającą się z trudnościami węgierską gospodarkę, która pozostaje silnie uzależniona od Rosji, która dostarcza ponad 80% jej gazu kopalnego i ropy naftowej – a ta zależność ma zapewnić Moskwie wpływ na Węgry na nadchodzące lata. „Rosja tam będzie, Węgry będą tutaj. Ale postaramy się dywersyfikować” – powiedział Magyar.
Dał jednak jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowany odgrywaniem roli, jaką Orbán zrobił dla Putina. Przede wszystkim nowy premier nie pozostawił miejsca na interpretację tego, że postrzega Rosję jako agresora w konflikcie z Ukrainą.
„Jeśli zadzwoni Władimir Putin, odbiorę telefon” – powiedział. „Gdybyśmy porozmawiali, mógłbym mu powiedzieć, że dobrze byłoby po czterech latach zakończyć zabijanie i zakończyć wojnę”.
W niedzielny wieczór w Budapeszcie zwolennicy partii Cisa Magyara świętują wynik wyborów. Zdjęcie: Márton Mónus/Reuters
Oznaczało to zauważalne odejście od retoryki Orbána wobec rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Przez lata Orbán i Putin nie ukrywali swojego wzajemnego podziwu – i wzajemnej przydatności – zarówno w miejscach publicznych, jak i prywatnych.
Od rozpoczęcia wojny w Rosji w 2022 r. Węgry systematycznie pracowały nad stępieniem reakcji UE – lobbując na rzecz osłabienia sankcji, wielokrotnie blokując pomoc dla Kijowa, a ostatnio zawetowując wielomiliardową pożyczkę UE, której Ukraina pilnie potrzebuje, aby przeciwstawić się rosyjskiej agresji.
Jak wynika z rozmów telefonicznych, które wyciekły, Orbán posunął się nawet do powiedzenia rosyjskiemu przywódcy: „Jestem do twoich usług”. Według doniesień rosyjski wywiad i media powiązane z państwem próbowały wpłynąć na wynik głosowania na korzyść Orbána.
Utratę kapitału politycznego przez Rosję dało się odczuć także na ulicach Budapesztu i poza nim, gdzie pieśni „Ruszkik, haza” (Rosjanie, idźcie do domu) rozbrzmiewały echem aż do późnej nocy. Hasło, zakorzenione w rewolucji węgierskiej 1956 r., zostało przywrócone przez krytyków Orbána w trakcie kampanii w ramach protestu przeciwko bliskim związkom jego rządu z Moskwą.
Bliskie stosunki Władimira Putina i Wiktora Orbána stają się coraz bardziej kontrowersyjne dla wielu wyborców na Węgrzech. Zdjęcie: Krisztián Elek/SOPA Images/Shutterstock
Dla Kremla wynik wyborów na Węgrzech był momentem otrzeźwiającym, powiedział Alexander Baunov, analityk polityczny w Carnegie Endowment for International Peace. Argumentował, że obalenie Orbána wzmocni utrwalony od dawna pogląd bardziej jastrzębich elit, że stawianie na przyjaznych Kremlowi przywódców w Europie – gdzie systemy demokratyczne wciąż mogą powodować nagłe zmiany rządów – jest ryzykowną strategią.
„W Moskwie nasuwa się wniosek, że tylko prawdziwie autorytarne systemy są wiarygodnymi partnerami, a nadzieje, że Zachód pewnego dnia będzie przypominał Rosję, są iluzoryczne” – powiedział Baunow.
Ta lekcja, argumentował Baunov, wykraczała daleko poza Węgry. „To także przypomnienie, aby nie stawiać zbyt wielu zakładów na takie postacie jak Donald Trump. Może zniknąć równie nagle, jak się pojawił” – dodał.
Niektórzy zwracali uwagę na słabnące sondaże Trumpa w USA i kwestionowali, czy Kreml ma strategię na wypadek, gdyby amerykańskim prezydentem został zastąpiony przez konwencjonalnego polityka, bardziej wrogo nastawionego do Rosji.
„Zastanawiam się, czy istnieje na to sprytny plan” – napisał Fighterbomber, rosyjski kanał telegramu poświęcony lotnictwu wojskowemu, powiązany z siłami powietrznymi. „Na miejscu Trumpa pojawiłby się zwyczajny, niczym się nie wyróżniający amerykański prezydent, który dostarczy Ukrainie każdą potrzebną broń i zaoferuje każdą dostępną formę wsparcia”.
Jednak w rozległym rosyjskim ekosystemie komentatorów i prowojennych blogerów dominował wniosek, że Moskwa w wojnie na Ukrainie może polegać wyłącznie na sobie.
„Ani Węgrzy, ani Słowacy, ani nikt inny nie będzie dla nas przebijał się przez obronę wroga” – napisał prokremlowski reporter „Komsomolskaja Prawda” Aleksander Kots, odnosząc się do słowackiego premiera Roberta Ficy, który będzie teraz najbardziej promoskiewskim przywódcą w bloku.
„W piątym roku wojny powinno być jasne, że czynniki zewnętrzne mają jedynie pośredni wpływ na naszą sytuację na Ukrainie” – dodał Kots.