Strona główna Wiadomości Siły zbrojne Wielkiej Brytanii są w opłakanym stanie – i same są...

Siły zbrojne Wielkiej Brytanii są w opłakanym stanie – i same są sobie winne | Polityka obronna

9
0


George Robertson, pierwszy sekretarz obrony Tony’ego Blaira, były sekretarz generalny NATO i autor zeszłorocznego najnowszego z serii wymijających strategicznych przeglądów obronnych, oskarżył we wtorek Keira Starmera o „korozyjne samozadowolenie wobec obronności”. Powiedział, że premier nie jest skłonny dokonać „niezbędnych inwestycji”.

Lord Robertson mógł skierować swój ogień gdzie indziej. Musi wiedzieć, że żaden departament rządowy nie był tak samozadowolony w obliczu druzgocących dowodów na marnotrawstwo, rozrzutność kontraktów i decyzje polityczne, które przez lata pozwalały uniknąć konfrontacji z nowymi, ale coraz wyraźniejszymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii i innych krajów zachodnich.

Mandarynom w Ministerstwie Obrony i kolejnym sekretarzom obrony nie udało się stawić czoła najwyższym władzom sił zbrojnych – wyższym rangą osobistościom wojskowym, które są żywotnie zainteresowane utrzymaniem status quo i dalszym toczeniem ostatnich bitew, niechętnie akceptując nową rzeczywistość geopolityczną i nowe technologie.

Krytycy zauważają, że wielu z nich odniosło korzyści dzięki pracy w wiodących firmach zbrojeniowych, utrwalając lobby obronne, które uniemożliwia ich skuteczną kontrolę w Whitehall czy Westminster.

Smutny stan brytyjskich sił zbrojnych i ich niezdolność do stawienia czoła obecnym zagrożeniom ilustrują niedawne zdjęcia w dokach w Portsmouth HMS Dragon, samotnego niszczyciela marynarki wojennej, który może pomóc chronić brytyjskie interesy, które byłyby potencjalnymi celami konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym bazy RAF w Akrotiri na Cyprze.

Jego załoga pośpiesznie przygotowała statek do przyłączenia się do statków brytyjskich sojuszników z NATO, które przybyły już do wschodniej części Morza Śródziemnego, a niszczyciel wymagał dalszych napraw niemal natychmiast po przybyciu. Żaden z brytyjskich lotniskowców ani największe i najdroższe statki marynarki wojennej, Queen Elizabeth i Prince of Wales, nie były dostępne. Kosztują ponad 6 miliardów funtów, znacznie powyżej pierwotnych szacunków na poziomie poniżej 4 miliardów funtów.

Utrzymanie i naprawa statków, które w krótkim okresie życia borykały się z poważnymi problemami mechanicznymi, kosztowała już ponad 1 miliard funtów. Chociaż mogą być przydatne w „podnoszeniu bandery” podczas długich misji na całym świecie, jak to ujęli rzecznicy marynarki wojennej, nie robią jednak nic, aby wypełnić luki w brytyjskich systemach obrony powietrznej bliżej kraju.

Tymczasem ministrowie stoją przed perspektywą złomowania Ajaxu, nowego pojazdu opancerzonego planowanego przez armię, mimo że na projekt wydano już ponad 6 miliardów funtów z pieniędzy podatników. Ajax jest opóźniony o osiem lat, a jego wady są tak poważne, że wibracje i hałas spowodowały, że żołnierze trenujący na nim zachorowali, a niektórzy cierpieli na utratę słuchu.

Ministerstwo Obrony inwestuje miliardy funtów w przestarzałe systemy uzbrojenia, w tym czołgi ciężkie. W zeszłym roku Starmer uległ presji Stanów Zjednoczonych, aby kupić 12 myśliwców Lockheed Martin F-35 za kwotę szacowaną na 1 miliard funtów i wyposażyć je w taktyczną broń nuklearną. (Perspektywa nowego systemu broni nuklearnej dla brytyjskich sił zbrojnych nie była zalecana w przeglądzie obronności Robertsona.)

Ministerstwo Obrony niezwykle wolno stawiło czoła rosnącemu – ale coraz bardziej widocznemu – zagrożeniu ze strony cyberwojny i innych, znacznie tańszych narzędzi wojny, w tym dronów.

Robertson oskarżył „niewojskowych ekspertów w Ministerstwie Skarbu” o „wandalizm”, dodając, że kraj nie jest w stanie się obronić „stale rosnącym budżetem socjalnym”. Trudno się jednak dziwić, że Ministerstwo Skarbu niechętnie zgadza się na żądania MON, w tym na podpisanie wielokrotnie odkładanego planu inwestycji obronnych.

Ministerstwo Obrony nie wykazało żadnych oznak wyciągnięcia wniosków lub nawet przyznania się do błędów. Flota okrętów podwodnych o napędzie atomowym Astute, należąca do marynarki wojennej, wielokrotnie napotykała problemy mechaniczne, a według doniesień nowa flota okrętów podwodnych typu Dreadnought obsługujących rakiety nuklearne Trident już jest zagrożona kosztownymi opóźnieniami.

Ministerstwo Obrony wielokrotnie odrzucało potępiającą krytykę swoich procedur księgowych i projektów zamówień ze strony Krajowego Urzędu Kontroli i komisji finansów publicznych Commons.

Brytyjski budżet obronny na lata 2024–2025 wynosi około 60,2 miliarda funtów, a do roku 2028–29 planuje się go zwiększyć do 73,5 miliarda funtów, co oznacza realny roczny wzrost na poziomie 3,8%. Ministerstwo Obrony twierdzi, że w ciągu najbliższych czterech lat będzie potrzebować dodatkowych 28 miliardów funtów, aby pokryć niedobory i osiągnąć „gotowość wojenną”.

Wszystkie dowody sugerują, że Ministerstwo Obrony potrzebuje większej, a nie mniejszej kontroli ze strony „ekspertów niewojskowych” – czy to w Ministerstwie Skarbu, czy wśród osób bardziej wyczulonych na możliwości i oszczędności, jakie stwarzają nowoczesne, bardziej elastyczne systemy uzbrojenia, a także tych, w tym agencji wywiadowczych, odpowiedzialnych za przewidywanie konfliktów zbrojnych, a nawet pomaganie w ich unikaniu.

Richard Norton-Taylor pisze dla Guardiana na temat obronności i bezpieczeństwa. Dołączył do Guardiana w 1973 roku jako korespondent europejski, a później był redaktorem ds. bezpieczeństwa.