Nigdy nie myślałem, że będę musiał napisać te słowa, ale oto jestem: mam na imię Peter i jestem człowiekiem.
To, co wydaje się oczywiste, należy ogłosić już teraz, ponieważ niewłaściwe wykorzystanie sztucznej inteligencji przekształca takie uznane artykuły w „niechlujstwo”, które infekuje strony redakcyjne renomowanych mediów.
W ostatnich tygodniach Crikey musiał usunąć serię na temat przywództwa, a redaktor naczelny Capital Brief na LinkedIn ubolewał nad faktem, że 80–90% wszystkich zgłoszeń wydaje się być generowanych przez sztuczną inteligencję.
Oczywiście plagiat zawsze był grzechem dziennikarskim, a jeśli ktoś uważa pracę ChatGPT za swoją własną, jest to wyraźne przekroczenie fundamentalnej linii etycznej. Ale nie wystarczy sprawdzić przez sztuczną inteligencję ostateczną kopię pod kątem charakterystycznej mowy botów: fałszywych negatywów w stylu TEDx; pytania retoryczne, inspirujący oś, myślnik. Pomiędzy nimi jest wiele szarych obszarów. Co się stanie, jeśli AI przeprowadzi podstawowe badania? Sugeruje kąt? Dostrzegasz niespójność logiczną? Kiedy wynik przestaje być człowiekiem?
Jako głośny i dumny sceptyk AI, byłem przeciwny wykorzystywaniu tej technologii w mojej pracy. Ale uznając, że muszę poznać twojego wroga, spędziłem ostatni miesiąc próbując Claude firmy Anthropic, aby zrozumieć, w jaki sposób może on „wspierać” mój proces pisania.
Aby poprowadzić mnie w tej podróży, skorzystałem z rady byłego australijskiego głównego naukowca Alana Finkela, który uruchomił globalny proces certyfikacji dla twórców, mający na celu „potwierdzenie”, że ich dzieła są autorstwa ludzi. Rzeczywiście, jestem zachwycony możliwością zostania ich pierwszym felietonistą w „Proudly Human”, dołączając do rosnącej listy autorów, muzyków i wydawców, którzy przeszli ten sam formalny proces akredytacji.
Dumnie Human stosuje zasadę de minimis do weryfikacji autorstwa człowieka – jest to zasada prawna stosowana w celu ustalenia danych wejściowych, które nie naruszają prawa twórcy do praw autorskich do jego dzieła. Zasada ta wyznacza granice tego, co można wykorzystać, aby wspomóc pracę twórcy, nie przestając przy tym być jego dziełem. Na przykład rozsądne może być użycie narzędzi AI do sprawdzania pisowni i gramatyki oraz generowania pomysłów. Jednak wyznacza granicę w zakresie redagowania tekstu lub generowania treści, które „w znaczący sposób przyczyniają się do ostatecznej pracy”.
Ponadto Proudly Human zaleca bardziej szczegółową serię podpowiedzi, które mają zapewnić, że autor nie automatyzuje podstaw projektowania historii i kreatywnych treści. To, o czym tu mówimy, to „pochodzenie”, gwarancja, że to ja komunikuję się z Tobą tymi słowami. Podobną koncepcję zastosowano do uwierzytelnienia twórczości Pierwszych Narodów w kontekście wyzysku.
W ramach tych ograniczeń interesowało mnie, w jaki sposób asystent AI może ulepszyć mój obecny proces pisania. Dwa tygodnie po napisaniu comiesięcznej kolumny Guardian Essential przeanalizuję krajobraz polityczny i ułożę kilka pytań do raportu, który będzie uwzględniał nastroje narodowe. Będę oglądać, czytać i słuchać wszelkich fragmentów kultury, które przyciągną moją uwagę w poszukiwaniu metafory tortur.
W ciągu dwóch tygodni zacznę budować argumentację i rzucić okiem na wstępne ustalenia, aby upewnić się, że ankieta będzie pasować do tezy (czasami, gdy tak nie jest, jestem zmuszony rzucić wszystkie karty w powietrze i tak powstają najlepsze felietony). Następnie przekazuję szkice zaufanym oczom (w tym mojej żonie, która zna moje bzdury lepiej niż ktokolwiek inny), konstruuję narrację wokół ustaleń, poddaję je ostatecznemu szlifowi i wysyłam do redaktorów Guardian Australia, którzy krytycznie się im przyglądają.
Pracując w ramach de mininis, mógłbym przyspieszyć wiele prac, poprosić asystenta AI o sprawdzenie mojej tezy, poszukać powiązań w danych terenowych, a nawet zasugerować kilka dość kiepskich aluzji kulturowych. Kiedy już zrobiłem wersję roboczą, mogłem załadować ją do Claude’a i zapytać, czy w mojej logice są luki, co z całą pewnością potwierdziłoby w czasie rzeczywistym. Można zatem argumentować, że przy wsparciu nadmiernie gorliwego asystenta badawczego i instynktownie uległego kontrolera zmysłów byłem nieco bardziej produktywny.
Ale odkryłem również, że usunięcie tarć intelektualnych zabrało coś od produktu końcowego. Dla mnie proces tworzenia projektu ma kluczowe znaczenie; rozwiązywanie problemów, zwątpienie, poczucie, że w czwartej wersji całość zaczyna się układać w całość. Bo pisanie to coś więcej niż tylko wypełnienie ekranu słowami – to te wszystkie wybory i świadome decyzje, to zabijanie bliskich, to powrót do studni i szukanie właściwych słów, aby wcielić pomysł w życie.
W świecie niechlujstwa niezwykle ważne jest odróżnienie pracy ludzkich twórców od wyników maszyn. Ludzki „certyfikat” służy zarówno jako oświadczenie o zaangażowaniu, jak i jako bariera chroniąca przed pokusą, gdybym utknął w budzącej strach blokadzie pisarzy i szukał łatwego wyjścia z moich kłopotów. Ponieważ tak naprawdę nie chcę ułatwiać sobie pracy. Najważniejsze są twarde fragmenty; fragmenty, które pomyliłem, są tak samo interesujące jak te, które wbiłem; pójście na łatwiznę przypomina ustawienie starego fortepianu: brzmi całkiem nieźle, ale po prostu pompuję nogami.
Ci z nas, którzy niepokoją się skutkami sztucznej inteligencji, muszą zrobić coś więcej niż tylko wzruszyć ramionami lub pokręcić głową; dokonujemy wyborów każdego dnia. Urządzenie uwierzytelniające takie jak Proudly Human to nie tylko zobowiązanie twórców, to także dowód życia, którego konsumenci powinni żądać, jeśli naprawdę zależy im na społeczeństwie, które wyjdzie z drugiej strony tej tak zwanej rewolucji.
Treści kulturowe stanowią podstawę powstania sztucznej inteligencji, kradzieży pracy intelektualnej prowadzącej do zastąpienia tych samych kreatywnych pracowników, a jeśli nie możemy tu wytyczyć linii, obawiam się, że nigdzie nie będzie żadnych linii. Pochodzenie ma znaczenie.
Peter Lewis jest akredytowanym pisarzem Proudly Human. Jest dyrektorem wykonawczym Essential, postępowej firmy zajmującej się komunikacją strategiczną i badaniami, a także gospodarzem podcastu Burning Platforms. Przy tworzeniu tej kolumny nie użyto sztucznej inteligencji