Strona główna Wiadomości V&A ocenzurowało katalogi na żądanie chińskiej drukarni | Muzea

V&A ocenzurowało katalogi na żądanie chińskiej drukarni | Muzea

12
0


Jedno z wiodących brytyjskich muzeów zaakceptowało żądania chińskiej firmy publikującej jej katalogi, aby usunąć obrazy sprzeczne z obowiązującymi w tym kraju przepisami dotyczącymi cenzury.

Jak wynika z dokumentów udostępnionych Guardianowi w ramach wolności informacji, Muzeum Wiktorii i Alberta przychyliło się do żądań chińskiej drukarni, z której korzysta, usunięcia map i obrazów z co najmniej dwóch katalogów ostatnich wystaw.

Podobnie jak inne znaczące instytucje, w tym British Museum, Tate i British Library, V&A często korzysta z chińskich drukarni, ponieważ mogą one produkować katalogi za połowę kosztów firm brytyjskich lub europejskich.

Czyniąc to, muszą jednak zgodzić się na prośby o cenzurę dotyczące wszelkich tematów lub obrazów uznanych przez chiński rząd za wrażliwe, takich jak buddyzm, Tajwan, Tybet, plac Tiananmen i działania prodemokratyczne.

Ujawnienia V&A obnażyły ​​szczegółowy zakres chińskiej cenzury wobec wydawców muzealnych. Pokazują, jak czerwone pióro Pekinu rozciąga się nawet na mapy historyczne i fotografie dotyczące pozornie niezwiązanych ze sobą tematów, takich jak jajka Fabergé i brytyjska czarna muzyka.

Pokazują także wyraźną gotowość brytyjskiej instytucji finansowanej ze środków publicznych do wyrażenia zgody na chińskie represje pomimo problemów, jakie może to spowodować w procesie produkcyjnym.

Do katalogu wystawy Music is Black, której otwarcie odbędzie się w najbliższy piątek, V&A chciało wykorzystać ilustrację z lat 30. XX wieku przedstawiającą szlaki handlowe imperium brytyjskiego. Jednak e-mail od chińskich drukarzy V&A wysłany w listopadzie ubiegłego roku informował, że naruszył on organ cenzury Pekinu, Generalną Administrację Prasy i Publikacji, czyli GAPP.

W e-mailu od chińskiej drukarni C&C Offset Printing napisano: „Na stronie 10 znajduje się mapa odnosząca się do Chin (tutaj jest granica z Chinami i musimy korzystać ze standardowych map wydanych przez chiński rząd), ale GAPP ją odrzuciła. Sugerujemy usunięcie tej mapy lub użycie innego obrazu”.

V&A zgodziła się pomimo zdumienia decyzją. Wewnętrzna wymiana e-maili między kolegami z V&A ujawniła, że ​​cenzura spowodowała opóźnienie w druku katalogu. Napisano na niej: „To historyczna mapa przedstawiająca brytyjskie rządy kolonialne, więc nie ma to nic wspólnego z Chinami – po prostu pokazuje Chiny na mapie i to wydaje się wystarczające, aby uzasadnić odrzucenie! Drukowanie zostało wstrzymane ze względu na poprawianie plików… PRZEPRASZAM”.

Mapa miała ilustrować wstęp do katalogu autorstwa Gusa Casely-Hayforda, dyrektora V&A East. W e-mailu wysłanym do niego stwierdzono, że jest już za późno na znalezienie alternatywnych drukarek.

Napisano w nim: „Zdawaliśmy sobie sprawę z wrażliwości dotyczącej współczesnych map, ale teraz wyraźnie dotyczy to także map historycznych. Ponieważ zamówiliśmy papier do drukarki, niestety jest już za późno na przeniesienie druku do Europy, więc musieliśmy przesunąć harmonogram o tydzień, aby znaleźć ilustrację zastępczą. „

Casely-Hayford odpowiedział: „Bardzo mi przykro, to musiało być bardzo stresujące”. Zaproponował także zastąpienie ocenzurowanej mapy zdjęciem muzyka Dennisa Morrisa. Ostatecznie V&A wykorzystało zdjęcie osób przybywających do Southampton liniowcem Begoña po rejsie z Indii Zachodnich.

V&A zgodziło się również przygotować kolejną mapę, którą chciała wykorzystać w katalogu wystawy Fabergé: Romance to Revolution w 2021 roku. Usunięto także z książki fotografię Lenina, ponieważ chińscy drukarze stwierdzili, że Lenin może zostać uznany przez GAPP za „wrażliwy”.

E-mail od zespołu produkcyjnego V&A do jednego z kuratorów wyrażał frustrację z powodu cenzury. Napisano w nim: „Chińska drukarnia nie jest w stanie wydrukować książki z wizerunkiem rewolucji/Lenina na początku Twojego eseju. Powinienem był to przewidzieć, ale lista ograniczeń ciągle się zmienia. „

V&A stwierdziło w oświadczeniu, że zmiany, których domagają się Chiny w tych katalogach, są „niewielkie”.

Napisano w nim: „Starannie rozważamy, indywidualnie dla każdego przypadku, gdzie drukujemy wszystkie nasze książki. Czasami drukujemy w Chinach, ale utrzymujemy ścisły nadzór redakcyjny. Nie krępowaliśmy się wprowadzać drobnych zmian, ponieważ nie miały one wpływu na narrację i oczywiście wstrzymalibyśmy produkcję, gdybyśmy uznali, że jakakolwiek żądana zmiana była problematyczna”.

Tate, British Museum i British Library również korzystały z chińskich drukarek w najnowszych katalogach i książkach dostępnych obecnie w sprzedaży w ich sklepach.

Muzeum Brytyjskie odmówiło odpowiedzi na pytania dotyczące sposobu, w jaki rozwiązało wnioski o cenzurę w Chinach w odniesieniu do co najmniej ośmiu ostatnich publikacji, które wydrukowało w Chinach.

Rzecznik powiedział: „Współpracujemy z wieloma drukarniami w Europie i Azji. Zamówienia na druk są składane u dostawców w oparciu o szereg czynników, w tym jakość, dostępność materiałów, harmonogramy i koszty”. Rzecznik dodał: „Nie będziemy już komentować tej sprawy”.

Muzeum Brytyjskiemu przewodniczy George Osborne, który jako kanclerz opowiadał się za zacieśnieniem powiązań gospodarczych z Pekinem i promował „złotą dekadę” w stosunkach Wielka Brytania-Chiny.

Biblioteka Brytyjska twierdziła, że ​​nigdy nie miała problemu z cenzurą katalogów drukowanych w Chinach.

Rzecznik Tate potwierdził, że chińskie drukarnie opublikowały kilka książek dla dzieci i niektóre katalogi, ale dodał: „Tate Publishing nigdy nie zmieniało treści żadnych książek na prośbę drukarza”.

Brytyjski wydawca, który prosił o zachowanie anonimowości, powiedział: „Próbowaliśmy drukować w tym kraju, ale jest to po prostu bardzo drogie. Właśnie otrzymaliśmy wycenę od walijskiego drukarza, która była dwukrotnie wyższa od tej, którą płacimy w Chinach. W procesie drukowania zawsze występują opóźnienia, ponieważ przechodzi ono przez organ w Chinach, który sprawdza różne rzeczy. Istnieją pewne zastrzeżenia co do map i wszystkiego, co wspomina na przykład o Tybecie”.

Były pracownik C&C Offset Printing powiedział: „Oczywiście drukowanie treści niezaakceptowanych przez chiński rząd jest zabronione. Dlaczego miałoby to dziwić? To chińska firma.”