Gdyby Iran był w stanie produkować niszczycielskie rakiety z prędkością, z jaką produkuje tnące memy, Centralne Dowództwo USA już by wychodziło z rękami w górze.
Jednym z bardziej dziwacznych i nieoczekiwanych aspektów wojny irańsko-amerykańskiej jest to, że Iran – kraj ze względu na reputację zdominowany przez konserwatywnych duchownych, którzy mają nerwicę na punkcie zachodniej kultury i mediów – dominuje w wojnie w mediach społecznościowych, uwalniając swoich technologicznych wojowników z pokolenia Z, aby angażować zachodnią publiczność swoim sarkazmem i kpiną z administracji Trumpa.
Z kolei Donald Trump, przeprowadzający obecnie sondaże na poziomie impeachmentu Richarda Nixona, nie może powstrzymać się od popełniania błędów, ponieważ musi usunąć swój katastrofalny post w Truth Social, w którym porównuje się do Mesjasza i pozwala, aby wmanewrowano go w pozycję, w której bierze odpowiedzialność za zamrożenie światowego handlu.
Wyniki Iranu w mediach społecznościowych, począwszy od kanałów ambasad po przewodniczącego parlamentu Mohammada Qalibafa, są tym bardziej zaskakujące, że większość Irańczyków szaleje z powodu ponad czterech tygodni cyfrowej ciemności, czyli najdłuższej na świecie spowodowanej przez rząd przerwy w dostępie do Internetu.
Jej niegdyś tętniąca życiem prasa została zredukowana do reprodukcji wypowiedzi rzeczników armii lub artykułów zaczerpniętych z zachodniej prasy, mówiących, że Trump ponosi strategiczną porażkę. Niektóre z najlepszych irańskich gazet zostały zamknięte, a zwykli Irańczycy wciąż narzekają na niemożność oglądania propagandowych oficjalnych kanałów informacyjnych w telewizji.
Ale z tej ciemności wyłania się twórczość skierowana na zachód. Na kontach prorządowych publikują animacje Lego generowane przez sztuczną inteligencję, które łączą sprawy Jeffreya Epsteina z wojną Trumpa, lub wykorzystują humor i pewność siebie, aby uwypuklić błędy Zachodu.
Najnowszy przykład przesłany przez ambasadę Republiki Południowej Afryki Iranu, jednego z najwybitniejszych wykonawców sieci dyplomatycznej, przedstawia Donalda Trumpa ubranego jak gwiazda rocka z lat 80. z bujnymi włosami, śpiewającego parodię utworu Desireless Voyage Voyage, przemianowanego na Blockade, i grającego na klawiszach.
Po 24 godzinach miał ponad 45 000 polubień. W noc, w której Trump obiecał zakończyć cywilizację perską, ta sama ambasada zamieściła nagranie przedstawiające psa wpatrującego się pytająco w kamerę, gdy nic się nie wydarzyło. Zainteresowanie jest tak duże, że IranWire wszczął dochodzenie w sprawie mózgów stojących za kanałem Qalibaf i twierdzi, że zlokalizował starego sojusznika politycznego mającego siedzibę w USA. Niewiele treści ma charakter wyraźnie religijny.
Narges Bajoghli, adiunkt studiów bliskowschodnich w Szkole Zaawansowanych Studiów Międzynarodowych na Uniwersytecie Johna Hopkinsa, opisuje siebie jako antropolożkę kultury i jako taka pilnie studiuje irańskie metody komunikacji.
Powiedziała w tym tygodniu na odprawie Quincy Institute, że cały irański aparat medialny był znacznie szybszy w pozyskiwaniu treści i przekazywaniu wiadomości niż w kraju braci technologicznych. „Wojny toczą się na dwóch przestrzeniach” – wyjaśniła. „Toczą się na polu bitwy, a równie ważnym polem bitwy jest wojna komunikacyjna. Iran był w stanie całkowicie zmonopolizować wojnę komunikacyjną, zwłaszcza w mediach społecznościowych na całym świecie. „
Twierdziła, że Irańczycy wiedzieli, że nie mogą w żaden sposób wpłynąć na amerykańskie media głównego nurtu, ponieważ przez prawie 50 lat byli nieustannie przedstawiani jako państwo terrorystyczne rządzone przez fanatyków religijnych.
„To, co naprawdę wkroczyło, to przejęcie kontroli nad rozmowami i narracją w mediach społecznościowych” – powiedział Bajoghli.
„W Iranie jest pokolenie bardzo młodych twórców treści z pokolenia milenialsów i pokolenia Z, którym dano przestrzeń i zielone światło, aby przekazać tę wojnę społeczności globalnej, a zwłaszcza tym, którzy są online i którzy teraz rozumieją wojnę i świat po Strefie Gazy. I to jest coś, co zasadniczo się zmienia”.
Bajoghli dodał: „Mam kilkanaście kont, które monitorują media społecznościowe w ramach różnych dyskursów politycznych i robię to od ponad dziesięciu lat w różnych kwestiach, nie tylko w sprawie Iranu. Nigdy nie widziałem żadnego problemu, w którym wszystkie moje różne algorytmy załamywałyby się nawzajem, jak w przypadku tej wojny. Widziałem w całym spektrum politycznym, czy jest to skrajna prawica, czy bardziej Maga, czy bardziej umiarkowani Republikanie, czy po stronie liberalnej, aż do skrajnej lewicy, w Stany Zjednoczone.”
Powiedziała, że nie widziała takiego przenikania się grup. „Wszyscy codziennie udostępniają wirusowe treści z Iranu” – powiedziała. „Nigdy czegoś takiego nie widziałem przez 15 lat profesjonalnej kariery.
„Cały irański aparat wojskowy przekazał komunikację młodemu pokoleniu. Nie jest dla mnie zaskoczeniem, że staje się on wirusowy i nie jest dla mnie zaskoczeniem, że poświęcił wystarczająco dużo uwagi dyskursowi w Internecie, aby móc poruszyć wszystkie kwestie, które sprawiają, że staje się on wirusowy w całym spektrum politycznym. „
Jeden z najbardziej udanych irańskich filmów o sztucznej inteligencji Lego przedstawia Trumpa i akta Epsteina. Zdjęcie: Twitter/X
Jednym z powodów, dla których USA mogą mieć tak trudności z przedstawieniem swojej narracji, są cięcia narzucone przez Elona Muska na amerykański departament stanu. W miarę aktywności Pentagon projektuje swój etos wojownika na swoją bazę. Trump żyje w czapkach i coraz większych krojach pisma.
Bajoghli argumentował, że Iran również robi ogromne szkody w dyskursie arabskim, wszczynając debatę na temat znaczenia suwerenności. Jest to kwestia, która nie jest kwestią akademicką, ale ma bardzo realną wagę.
Twierdziła, że Iran próbuje przekonać świat arabski, że Izrael mówi Zatoce Perskiej, że jedynym krajem, któremu dozwolona jest suwerenność, jest Izrael. W rezultacie pojawiło się pytanie: „Co w ogóle oznacza suwerenność w regionie, jeśli Izrael w dalszym ciągu działa jako hegemon wojskowy w pełni wspierany przez Stany Zjednoczone”.
Bajoghli dodał: „Jest to coś, czego żaden z establishmentów politycznych tych krajów nie będzie w stanie utrzymać przez następne dwie dekady, jeśli ich suwerenność będzie stale kwestionowana, jeśli mają do czynienia z dwoma mocarstwami, które wydają się nie przejmować suwerennością kogokolwiek w regionie z wyjątkiem Izraela”.
Powiedziała, że jest to „linia podziału, przeciwko której Irańczycy w bardzo zdecydowany sposób przeciwstawiają się obecnie w dyskursie arabskim”.
Przywódcy Zatoki Perskiej mogą być bardzo wściekli na postęp Iranu, ale nie mogą też zmienić swojego położenia geograficznego i być może będą musieli zmagać się z argumentami Iranu.
Możliwe, że utrata tak wielu przywódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej usunęła niektóre hamulce twórczych umysłów wypychających propagandę, z których wielu ma wyostrzoną świadomość kultury amerykańskiej i rozumie, że muszą kręcić filmy w sposób, w jaki ludzie nie pomyśleliby, że został nakręcony przez irański rząd.
Jednym z najbardziej udanych motywów marki Lego jest sugestia, że Trump i Netanjahu są powiązani ze skandalem Epsteina, porównując ich traktowanie dzieci do bombardowań irańskich uczniów z Minabu. Celem jest insynuacja, że Trump rozpoczął tę wojnę, aby odwrócić uwagę od skandalu z Epsteinem – poglądu, który krąży już w USA. Być może nie jest to przekaz wymyślony przez Iran, ale został wzmocniony.
Zmiana postrzegania kraju zajmuje dużo czasu, a w przypadku Iranu może być niemożliwa ze względu na brutalność, z jaką tłumi on sprzeciw. Światowa niepopularność Trumpa niekoniecznie przekłada się na ogólnoświatową sympatię dla Iranu.
Ale jeśli nastąpi zmiana, tak jak miało to miejsce w przypadku pozycji Izraela w USA, Iran może pochwalić się gotowością do rozpowszechniania tych filmów. Nawet zamordowany były najwyższy przywódca Ali Chamenei, mający obsesję na punkcie wpływu zachodnich kanałów satelitarnych na wyzwoloną młodzież narodu, zdawał sobie sprawę ze znaczenia mediów społecznościowych.
Na spotkaniu w 2024 r. powiedział: „Media są skuteczniejsze niż rakiety, samoloty i drony, jeśli chodzi o zmuszanie wroga do odwrotu i wpływania na serca i umysły. Każda wojna jest wojną medialną. Ten, który z aktorów będzie miał większy wpływ na media, osiągnie swoje cele”. Na razie kraina tech brosów przegrywa.