Strona główna Wiadomości „Chciałam, żeby moja praca była bezwstydna”: 93-letnia artystka Joan Semmel o swoich...

„Chciałam, żeby moja praca była bezwstydna”: 93-letnia artystka Joan Semmel o swoich nowatorskich aktach | Malarstwo

5
0


W słoneczny dzień Nowego Jorku, który ożywia życie, światło wlewa się do studia SoHo 93-letniej malarki Joan Semmel. Od 1970 roku mieszka w kolejowym mieszkaniu sięgającym podłogi i pracuje w pokoju z wysokim sufitem, z którego roztacza się widok na Spring Street, nad którą dominuje kilkudziesięcioletnia wężowa roślina. Poddasze wypełnione płótnami zajmuje jedną stronę pokrytego wykładziną pokoju, podczas gdy na drugiej ścianie znajdują się cztery najnowsze obrazy, które pojawią się w jej nadchodzącej wystawie Continuities, rozmieszczonej pomiędzy siedzibami Alexander Gray Associates w Nowym Jorku i Brukseli.

Każde żywe dzieło przywołuje elementy, które od dawna łączą proces Semmel – gest, podwojenie, przezroczystość i abstrakcję – i przedstawia ten sam model, którego używa od ponad 50 lat: własne nagie ciało. Utrzymywała, że ​​nie są to autoportrety i przez większą część jej kariery brakowało im głów. Semmel wybucha śmiechem, wspominając swoje zdziwienie, gdy ludzie pytali ją, co czuje, będąc tam nago. Ja nie jestem, to obraz” – mówi. „To konstrukt, ale to nie ja”.

Prace w Continuities powstały w 10. dekadzie Semmel, a jej przedstawienie zwiotczałej skóry i opadających piersi jest żywiołowe i bezwstydne. „Oczywiście się starzeję” – mówi Semmel. „Jeśli mam zrobić coś autentycznego, pokażę to”. W Here I Am (2025) postać pojawia się samotnie, siedząc w formowanym plastikowym fotelu Eamesa, takim samym jak te w jadalni Semmela. Wydaje się, że patrzy w dal, jest obecna, ale nie do końca.

Joan Semmel w swoim domowym studiu w SoHo w Nowym Jorku, 2019. Zdjęcie: Taylor Miller

Wiosna to sezon Semmel w Nowym Jorku; jest także tematem retrospektywy w Muzeum Żydowskim. Wyróżniającym się elementem tej wystawy jest monumentalny tryptyk Mitologie i ja (1976), który umieszcza jedną z prac z serii Self Image pomiędzy parodiami rozkładówki Playboya i Kobiety De Kooninga. Była to odpowiedź na galerystę, który sprzeciwiał się pomysłowi, że nagość może zostać uznana za wypowiedź polityczną. „Czym różniłem się od któregokolwiek z tych obrazów, które są mi dane jako takie, jakie powinienem być?” ona mówi. „Namalowałem swoją odpowiedź”.

Galeria pokazała obraz, ale muzea nie chciały go dotknąć. Teraz te same instytucje domagają się dzieł współczesnych. „To dziwne, bo oni zawsze chcą mieć taką pracę, której nikt by nie pokazał” – mówi Semmel. „Chociaż cieszę się, że jest to dla mnie nadal istotne zawodowo, miałem nadzieję, że będziemy w innym miejscu pod względem kulturowym”. Semmel jeży się, gdy rozmowa schodzi na program prawicy mający na celu wycofywanie równości płci: „Jeśli zaczniemy wpadać w moją frustrację z powodu dzisiejszej sytuacji politycznej w Stanach, będzie to cały wywiad”. Choć stan zdrowia nie pozwolił jej na przyłączenie się do niedawnej demonstracji No Kings, pocieszył ją fakt, że ludzie wyszli na ulice.

„Cieszę się, że są teraz młodsze kobiety, które zdają się rozumieć, że muszą walczyć o to, czego chcą” – mówi. „To naprawdę ważne, aby kobiety zrozumiały, że ich życie jest zagrożone. Poważnie, jesteśmy prawie w Opowieści podręcznej. „

Joan Semmel, Ramię w ramię, 2025. Zdjęcie: Dan Bradica Studio/dzięki uprzejmości Xavier Hufkens, Bruksela; Alexander Gray Associates, Nowy Jork © 2026 Joan Semmel/Artists Rights Society (ARS), Nowy Jork

Semmel dorastał w Bronksie w Nowym Jorku i studiował malarstwo w Cooper Union, Art Students League i Pratt. Małżeństwo Semmel sprowadziło jej młodą rodzinę do Madrytu, gdzie spędziła większość lat 60. XX wieku, tworząc abstrakcyjne obrazy ekspresjonistyczne, które były wystawiane w Hiszpanii i Ameryce Południowej. Pobyt za granicą Semmel uświadomił jej doskonale systemowe ograniczenia narzucane kobietom przez kulturę patriarchalną, konserwatywną i katolicką.

Rozwód był w Hiszpanii nielegalny, więc w 1970 roku Semmel wróciła do Nowego Jorku. Teraz samotna matka dwójki dzieci Semmel szybko związała się z nowojorską społecznością artystyczną SoHo, spędzając dni na malowaniu, a wieczory na debatowaniu nad bieżącymi sprawami w pobliskich wodopojach. „Wśród kobiet panowała duża aktywność” – mówi, a Semmel dołączyła do artystek takich jak Anita Steckel, Judith Bernstein i Hannah Wilke w feministycznych grupach agitacyjnych, które stawiały czoła dysproporcjom płci i ras w świecie sztuki.

Zaangażowaniu politycznym Semmel towarzyszyła zmiana stylistyczna, a ona przyjęła figurację. „Wszystko w moim życiu uległo zmianie, więc była to naturalna zmiana” – wyjaśnia. Semmel zaczął tworzyć wielkoformatowe sceny olejne przedstawiające pary heteroseksualne uprawiające seks, a ich nagie ciała odmalowano wyrazistymi pociągnięciami pędzla i odważnymi, niereprezentacyjnymi kolorami. Jej celem było stworzenie „erotycznego języka wizualnego”, który wyzwoliłby nagość ze środowiska akademickiego i pornografii oraz dał kobietom poczucie sprawczości seksualnej. „Próbowałam dotrzeć do miejsca, w którym można zaakceptować siebie, bez konieczności dostosowywania się do standardów narzucanych nam przez reklamę, media i modę, które zasadniczo istnieją po to, by zadowolić mężczyzn” – mówi Semmel. „Chciałam stworzyć pracę, która byłaby bezwstydna”.

W 1973 r. galerie nie miały ochoty pokazywać tych prac, więc Semmel wynajęła własną witrynę sklepową na Prince Street. „Nie udało mi się nakłonić nikogo do podjęcia ryzyka, więc zrobiłam to sama. To był mój moment FU” – mówi ze śmiechem. „W tamtym czasie nie była to rzecz, na którą patrzyno z przychylnością; była to informacja, że ​​nie można znaleźć dealera. Ale nigdy tego nie żałowałem.”

„Próbowałam dojść do miejsca, w którym można zaakceptować siebie, bez konieczności dostosowywania się do standardów”. Widok instalacji Joan Semmel: Ciągłości w Xavier Hufkens, St Georges, Bruksela. Zdjęcie: Thomas Merle

Po tym, jak początkowo wzięła aparat do robienia zdjęć źródłowych do swojej serii „Erotyka”, w 1974 roku Semmel skierowała obiektyw na siebie. „Nie chciałam uprzedmiotawiać innej kobiety” – mówi. „Chciałam prawdziwego ciała, a nie wyidealizowanej formy”. Zanim do dyskursu wkroczyło „męskie spojrzenie”, wysoce realistyczne obrazy siebie Semmel zostały skrócone i przycięte, przekształcając ciało w krajobraz, gdy podmiot zdawał się obserwować siebie.

„Obrazy siebie zaczęły się dawno temu, zanim pojawiły się selfie” – mówi Semmel i często włączała do kompozycji kamery i lustra. „Patrzysz na mnie, kiedy ja patrzę na ciebie” – mówi. „Lubię bawić się tym, kto jest oglądany i kim jest widz”. W przypadku serii Continuities asystentka robiła zdjęcia Semmel, gdy spacerowała wzdłuż pustej ściany swojego studia, od czasu do czasu wykorzystując światło i cień.

Ostatnio ograniczenia fizyczne skłoniły Semmel do dostosowania swojej ambitnej skali i upodobania do malowania na stojąco. Jej zdolność do pracy nie uległa jednak zmniejszeniu i nadal maluje co najmniej jedną sztukę miesięcznie. Już myśli o kolejnej wystawie. „Tak naprawdę nie jestem blokowany, jestem zbyt kompulsywny” – mówi Semmel. „Jeśli nie pracuję, nie jestem szczęśliwy”.