Thomas Delaney nigdy nie wierzył, że jest „wystarczająco dobry, aby go kochać”. Dorastając, zinternalizował ból, który widział w domu. „Myślałam, że jestem bezużyteczna, nie jestem miłą osobą… Myślałam nawet, że moja mama i tata nie kochali się ze względu na mnie”.
Kiedy odwiedzam go (i jego niezwykle czułego czarno-białego kota Figaro) w domu w Glasgow, Delaney, ubrany w sweter z nadrukiem „nikotyna jest głupia”, szczerze opowiada o wpływie, jaki wywarło na niego dzieciństwo. „Miałam myśli samobójcze od bardzo, bardzo młodego wieku, ponieważ zakładałam, że gdybym umarła, może moja mama i tata nie będą się kłócić”. Później uzależnił się od ketaminy. W najgorszym okresie ważył zaledwie 38 kg (6. miejsce).
„Powodem, dla którego ludzie sięgają po wszelkiego rodzaju narkotyki, jest chęć ucieczki” – mówi Delaney. 39-latek przez ostatnie siedem lat był abstynentem od narkotyków, a obecnie pracuje jako mówca publiczny, którego zadaniem jest podnoszenie świadomości na temat nadużywania substancji psychoaktywnych i zapobieganie im.
Rodzice Delaneya są Irlandczykami i przez pierwsze dwa lata życia mieszkał w Nenagh w hrabstwie Tipperary, zanim rodzina przeniosła się do Hackney we wschodnim Londynie. Związek jego rodziców był burzliwy przez całe jego dzieciństwo, ale zakończył się na dobre 31 sierpnia 1997 r. – pamięta wyraźnie, bo był to dzień śmierci księżnej Walii Diany – kiedy jego matka przeprowadziła się z 11-letnim Delaneyem i jego dwoma młodszymi braćmi do Barnsley. Jednak napięcie w nowym domu pozostało wysokie. Jako nastolatek Delaney korzystał z wszelkich dostępnych rozwiązań: wstąpił do kadetów wojskowych i zapisywał się na każdy weekend wyjazdowy; jak najczęstsze przebywanie w domach przyjaciół; podjęcie pracy w call center w wieku 16 lat; i ostatecznie próbował zagłuszyć wszystko narkotykami.
„Wiedziałem, że jeśli kiedykolwiek wyzdrowieję, nie mogę uciec”… Delaney w dniu, w którym poszedł na odwyk. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Thomasa Delaneya
Miał 17 lat, kiedy po raz pierwszy spróbował kokainy podczas wieczornego wyjścia „za Greggsem w centrum Barnsley” – mówi z ponurym uśmiechem. Natychmiast „zakochał się” w uczuciu bycia na haju i uzależnił się od sposobu, w jaki dzięki temu poczuł więź z innymi – czegoś, czego brakowało mu w życiu.
Któregoś dnia poszedł do pracy – pracował jako sprzedawca w firmie zajmującej się filtracją wody – po weekendzie spędzonym na imprezowaniu i zasłabł. „Miałem biały proszek wokół nosa” – mówi. Szef zwolnił go na miejscu. Następnie on i jego przyjaciel wrócili do Irlandii, aby zacząć od nowa. Przez krótką chwilę wydawało się, że to działa. „Zacząłem o siebie dbać, rzadko brałam narkotyki” – mówi.
Po sześciu miesiącach wrócił do Anglii i postanowił spróbować życia w Londynie. Dostał kolejną pracę w sprzedaży. Chociaż nadal zażywał kokainę, „jeśli wyszedłem na randkę lub wieczorem… życie było o wiele łatwiejsze”. Jednak jego praca była wymagająca, koszty życia stale rosły i po dwóch latach „po prostu miał dość”. W wieku 21 lat, samotny i pozbawiony wskazówek, wrócił do Barnsley, gdzie scena narkotykowa „w pewnym sensie się zmieniła”: ketamina, dysocjacyjny środek znieczulający, stała się narkotykiem wybieranym przez kilku jego przyjaciół. Ostatnie dane wykazały niepokojący wzrost rekreacyjnego używania narkotyku klasy B w Anglii i Walii, przy czym Alison Downey, konsultantka urolog z South Yorkshire, określiła Barnsley jako jedno z najpopularniejszych miejsc.
Delaney mówi, że kiedy był w Londynie, „gardził ketaminą”. Powodem zażywania narkotyków była chęć utrzymywania kontaktów towarzyskich; nie widział sensu w braniu czegoś, co sprawiało, że wyglądał jak „zombie”. Ale po przeprowadzce do dwóch przyjaciół w Barnsley, z których jeden handlował narkotykami, Delaney zaczął eksperymentować podczas wieczornych wyjść. „Użyłbym kokainy, żeby się podnieść, użyłbym ketaminy, żeby mnie powalić” – mówi.
podwójny cudzysłówPewnego dnia, gdy był w wannie, do drzwi podszedł mężczyzna z bronią: „To było naprawdę traumatyczne”
Zdaniem Delaneya wzrost popularności ketaminy ma sens: nie tylko jest tani, ale także przemawia do imprezowiczów i osób siedzących w domu na kanapie, chcących się na chwilę zatracić. Kiedy teraz rozmawia z młodymi użytkownikami ketaminy, „większość z nich naprawdę zmagała się z kwarantanną” – mówi. Chociaż nie uważa, że wzrost spożycia ketaminy jest bezpośrednim skutkiem pandemii, „z pewnością to nie pomogło”: w obliczu stresu związanego z globalną katastrofą i zakazem wychodzenia z domu zażywanie ketaminy często było ucieczką.
Jednak Delaney dobrze wie, że ta ucieczka ma swoją cenę. Po powrocie do Barnsley stracił kolejną pracę po tym, jak poszedł do pracy na haju i przeklął klienta. Zaczął handlować narkotykami. Choć teraz zdaje sobie sprawę, że to było „głupie”, uważa, że ciągle dzwoniący telefon dał mu poczucie pewności, którego zawsze mu brakowało.
Jednak przy stałym dostępie do ketaminy i braku pracy uzależnienie Delaneya pogłębiało się. „Przebywał w szpitalu i wychodził z niego”, a przewlekłe zażywanie ketaminy uszkodziło jego pęcherz do tego stopnia, że „sikał wyściółką, ciągle sikał krwią” – mówi. Któregoś dnia był w wannie, kiedy do drzwi podszedł mężczyzna z bronią w ręku, szukając współlokatora Delaneya, po czym zabrał wszystkie narkotyki i pieniądze znajdujące się w posiadłości. „To była dla mnie naprawdę traumatyczna rzecz” – mówi.
Następnie zdecydował się wyjechać na jakiś czas z Barnsley i spędzić kolejne 18 miesięcy w Irlandii, żyjąc stosunkowo zdrowo, zanim wróci w wieku 24 lat. Pomimo zamiaru nie brać narkotyków, „jak tylko zszedłem z łodzi, zażyłem ketaminę” – mówi. Zaproponowano mu pierwszą „porządną pracę w korporacji” – pracę w sektorze edukacyjnym – szansa, która prawie nie została wykorzystana ze względu na jego wyroki skazujące za posiadanie narkotyków. Menedżer podjął decyzję o przyznaniu mu tej pracy, z zastrzeżeniem, że będzie poddawany losowym testom na obecność narkotyków. „Ale zdałem sobie sprawę, że test na obecność narkotyków, którego używali, nie wykrywał ketaminy, tylko sprawdzał wszystko inne” – mówi Delaney. „Więc od razu pomyślałem sobie: cóż, musisz po prostu użyć ketu i wszystko będzie dobrze”.
Pracował w tej firmie przez siedem lat, zanim został zwolniony w 2018 r. „Nie miałem nic” – mówi Delaney. „Nie miałam pracy, za którą mogłabym się schować. Nie miałam już żadnych wymyślnych garniturów, w których mogłabym nosić.” Nie było go już stać na własne mieszkanie, mieszkał w samochodzie, „dopóki go nie sprzedałem za dług narkotykowy” – mówi. Zaczął mieszkać na polu. Po kilku próbach samobójczych zdecydował się zwrócić o pomoc lekarską i udał się do lokalnej przychodni. „Jestem narkomanem” – powiedział lekarzowi. – I to był pierwszy raz, kiedy naprawdę to powiedziałem.
„Bycie ojcem daje mi cel”… Delaney z synem na rozdaniu dyplomów. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Thomasa Delaneya
Ale to kłótnia z matką naprawdę zmotywowała go do zmiany swojego życia. „Moje relacje z mamą nie były już wtedy najlepsze” – mówi. Uzależnienie Delaneya stało się tak poważne, że kiedy ją odwiedzał, musiał oddawać mocz do wiadra, ponieważ nie był w stanie dotrzeć do łazienki.
„Wiedziałem, że jeśli kiedykolwiek mam wyzdrowieć, nie mogę znowu uciec do Irlandii czy Londynu i tak po prostu tego wszystkiego ukrywać” – mówi. Dzięki lokalnej placówce pogotowia ratunkowego, z którą skontaktował się po wizycie u lekarza, został przyjęty do ośrodka rehabilitacyjnego w Glasgow w dniu 2 listopada 2018 r. o godz. 32. Zdecydował się udać do ośrodka w Glasgow, a nie do innych zaproponowanych mu miast, ponieważ – pomimo reputacji miasta – jego zdaniem trudniej byłoby mu tam zdobyć narkotyki bez lokalnych kontaktów. „Ale prawdziwym i głównym powodem było to, że miał pokoje z łazienkami” – mówi. Delaney miał ciągłe problemy z pęcherzem, więc chciał mieć dostęp do własnej toalety.
Ośrodek zazwyczaj nie leczył uzależnienia od ketaminy. „Nawet niektórzy pracownicy mówili mi, że nie jestem prawdziwym ćpunem” – mówi, ponieważ nie był uzależniony od narkotyku klasy A. Spędzone tam sześć i pół miesiąca „było jednym z najtrudniejszych okresów w moim życiu” – mówi, zauważając, że ośrodki rehabilitacyjne nie zawsze są tak bezpiecznymi przystaniami, za jakie się uważa. („Nigdy w życiu nie piłem heroiny, dopóki nie poszedłem na odwyk”).
Ostatecznie otrzymał wsparcie od personelu, którego określa jako „niesamowitego”. To właśnie w tym okresie na dobre przestał używać narkotyków.
podwójny cudzysłów Mamy takie wrażenie, że idziesz na odwyk, ktoś macha magiczną różdżką i nigdy więcej nie sięgasz po narkotyki. Chciałbym, żeby tak było
Po odwyku Delaney nie miał pojęcia, co będzie dalej robił. Kiedy artykuł, który napisał dla swojego ośrodka rehabilitacyjnego, stał się wirusowy, skontaktowało się z nim cyfrowe wydawnictwo LADbible, które chciało nakręcić o nim film. Od tego czasu pojawiał się w różnych publikacjach i był zapraszany do przemawiania w parlamencie. Będąc wolontariuszem w organizacji młodzieżowej w 2021 r., poznał zmarłą królową (choć twierdzi, że „oczywiście nie jest rojalistą”). Obecnie współpracuje z organizacjami, w tym policją, NHS i Narodową Agencją ds. Przestępczości, dzieląc się swoją historią i pracując z osobami zażywającymi narkotyki. „Chcę normalizować to, że ludziom może się polepszyć” – mówi.
Planuje kontynuować tę misję poprzez większą liczbę pracy społecznej, a także badania akademickie: w zeszłym roku ukończył studia z tytułem pierwszego stopnia w dziedzinie edukacji społecznej na Uniwersytecie w Glasgow, a obecnie studiuje na poziomie magisterskim. Trzy lata temu został także ojcem i twierdzi, że budowanie życia z partnerką i synem stało się dla niego „najważniejszą rzeczą”. Kirsty, która prowadzi własną firmę sprzątającą, „ocenia mnie po tym, kogo spotkała, a nie po mojej przeszłości” – mówi.
Choć Delaney od pierwszego dnia na odwyku nie pił alkoholu ani nie zażywał nielegalnych narkotyków, chętnie podkreśla, że „nie jest wyjątkowy”. „Każdy może stać się lepszy, jeśli chce zmienić swoje życie, a ma siłę i odwagę, aby to zrobić. „Każdy raz przeszedłem 20 mil, aby wziąć udział w spotkaniu, i wróciłem, bo nie miałem pieniędzy na autobus ani taksówkę” – mówi. „Mamy taki pogląd: idziesz na odwyk, ktoś macha magiczną różdżką, a potem wychodzisz i nigdy więcej nie używasz narkotyków ani alkoholu. Chciałbym, żeby tak było.” W ciągu siedmiu lat, odkąd Delaney opuścił odwyk, „prawdopodobnie mógłbym wymienić 20–30 osób, które przeszły przez tę samą usługę, a które nie żyją”.
„Ocenia mnie po tym, kogo poznała, a nie po mojej przeszłości”… Delaney ze swoją partnerką Kirsty. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Thomasa Delaneya
Delaney twierdzi, że jeśli chcesz ograniczyć nadużywanie narkotyków, należy wyciągnąć ludzi z ubóstwa, opierając się na założeniu, że osoby mieszkające na obszarach ubogich ekonomicznie są bardziej narażone na problemy psychiczne lub cierpią w sposób, który może doprowadzić ich do uzależnienia. „Potrzebujemy rehabilitacji. Potrzebujemy pracowników pomocniczych. Potrzebujemy tego wszystkiego „, mówi Delaney. „Ale jaki jest sens, jeśli środowisko się nie zmienia?”
Czy ponad siedem lat po zakończeniu odwyku Delaney w końcu zaakceptował to, czego nie mógł jako dziecko: że zasługuje na miłość? – Nie – przyznaje, lekko się prostując. „Musisz już wyjść” – żartuje. Ale, jak mówi, bycie ojcem „daje mi cel”. „Jeśli jest jedna rzecz, której mogę nauczyć mojego syna, to mam nadzieję, że tego, że niezależnie od tego, jak bardzo myślisz, że wszystko schrzaniłeś, niezależnie od tego, jak bardzo myślisz, że wszystko jest do dupy, zawsze możesz to zmienić”.
W Wielkiej Brytanii strona Taking Action on Addiction udostępnia linki do usług wsparcia. W USA należy zadzwonić lub wysłać SMS-a na krajową infolinię SAMHSA pod numer 988. W Australii Krajowa infolinia ds. alkoholu i innych narkotyków dostępna jest pod numerem 1800 250 015; rodziny i przyjaciele mogą szukać pomocy w Family Drug Support Australia pod numerem 1300 368 186
W Wielkiej Brytanii i Irlandii z Samarytanami można się skontaktować pod bezpłatnym numerem telefonu 116 123 lub pocztą elektroniczną jo@samaritans.org lub jo@samaritans.ie. W USA możesz zadzwonić lub wysłać SMS-a pod numer 988 Suicide & Crisis Lifeline pod numer 988 lub porozmawiać na 988lifeline.org. W Australii linia pomocy kryzysowej Lifeline to 13 11 14. Inne międzynarodowe linie pomocy można znaleźć na stronie befrienders.org