Strona główna Wiadomości Pomimo złej reputacji, rodzicielskie czaty grupowe są – dla niektórych – wioską,...

Pomimo złej reputacji, rodzicielskie czaty grupowe są – dla niektórych – wioską, która nigdy nie śpi | Rodzice i rodzicielstwo

18
0


Przez pierwsze kilka dni po tym, jak przywiozłem córkę ze szpitala, w moim domu panował większy ruch niż kiedykolwiek wcześniej. Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, a nawet swobodni znajomi tłoczyli się w drzwiach, zasypując mnie jedzeniem, prezentami, podarunkami i radami.

Jednak wraz z zachodem słońca tłumy przerzedziły się. Moja córka budziła się po długiej nocy, kiedy nie spała, a ja wracałem do swojej sypialni i, szczerze mówiąc, do telefonu.

Nocne zjazdy w cyfrową otchłań rzadko kiedy były dla mnie owocne. Wpadałem w jakąś paranoiczną pustkę treści, handlu czy spisku, by po kilku godzinach wyjść wyczerpany i niespokojny.

Jednak po urodzeniu dziecka odkryłam ukryte cyfrowe sanktuarium: czaty dla rodziców na WhatsAppie.

Będąc w ciąży, zostałam dodana do kilku grup matek i towarzyszących im wątków. Była ta ze znajomymi w ciąży, moja lokalna grupa samorządowa, kolejna dla mam z mojej okolicy, płatna grupa dla rodziców-hipisów i wreszcie wątek rodzinny, w którym zajęto się całym planowaniem.

Już wtedy wiedziałam, że dla młodych matek internet może być pełen wrażeń, pełen toksycznych podróbek tego, kim powinna być rodzicielka. Czaty WhatsApp dla rodziców często stanowią mroczne serce tej kultury. Na początku tego roku aktorka Ashley French (dawniej Tisdale) napisała wirusowy artykuł, w którym szczegółowo opisuje swoją decyzję o „zerwaniu” z grupą toksycznych matek – i towarzyszący jej czat grupowy.

Artykuł wywołał burzę w Internecie, a czytelnicy spekulowali na temat tego, które gwiazdy były zaangażowane, i podzielili się własnymi historiami dotyczącymi osądów i znęcania się w tych przestrzeniach. Kiedy zacząłem rozpytywać o ten artykuł, otrzymałem także dziesiątki wiadomości, które zasadniczo brzmiały: „Zablokowałem wszystkie czaty mojej mamy, ponieważ były okropne i osądzające”.

A jednak, być może po raz pierwszy w życiu dostałem wytchnienie, moje rozmowy nigdy nie stały się szkodliwe. Zamiast tego stały się całodobową, nieoceniającą przestrzenią, w której mogłem zapytać o radę, świętować małe zwycięstwa lub po prostu dać upust emocjom.

Kiedy nauczycielka Jessica dowiedziała się, że spodziewa się bliźniaków, nie znała nikogo, kto przeżyłby to, z czym miała się zmierzyć. Następnie, kupując wózek na Facebooku Marketplace, poznała inną lokalną mamę, która zaprosiła ją na czat grupowy dla rodzin z bliźniakami.

„Rodzice samotni nie są w stanie zrozumieć rodzicielstwa bliźniaków” – mówi Jessica, która poprosiła, aby zwracano się do niej wyłącznie po imieniu. „Potrzebujesz wsparcia w swoim życiu rodziców wielodzietnych dzieci.

„Dzięki czacie zawsze czułam się, jakbym miała drużynę cheerleaderek. Nigdy nie czułam się samotna, mimo że wychowywałam bliźnięta międzystanowe od moich przyjaciół i rodziny. „

„Wiesz, że ktoś jest przy Tobie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, co jest bardzo ważne w ciemności nocy” – mówi Annie Portelli. Zdjęcie: Namthip Muanthongthae/Getty Images

Kiedy urodzili się jej synowie, połączenie internetowe stało się jeszcze ważniejsze. Dzieci spędziły 10 tygodni w szpitalu, a kiedy wróciły do ​​domu, poczuła, że ​​opuszczenie domu jest prawie niemożliwe.

„Rodzice stowarzyszeń wielokrotnych prowadzą grupy zabawowe, ale dostęp do nich jest bardzo utrudniony, gdy ma się problemy z nowonarodzonymi bliźniakami” – mówi. „Posiadanie innych mam bliźniaczek, z którymi mogłem porozmawiać na czacie, wydawało mi się integralną częścią mojego codziennego życia”.

Dla kontrastu Louella przyznaje, że ma szczęście, że ma silne wsparcie osobiste. Ale nawet w prawdziwej społeczności grupa jej matek na WhatsAppie – założona przez przyjaciółkę – oferuje inny rodzaj kontaktu.

„Uznałam, że macierzyństwo jest naprawdę niesamowite, ale czasami powoduje też izolację” – mówi. „Miło jest, gdy ktoś wysyła wiadomość i odpowiada: «Nie śpię, robię transmisję o trzeciej nad ranem, czy ktoś jeszcze nie śpi?»”

podwójny cudzysłów. W tych chwilach mój telefon nie wydawał się pustką, ale oknem, przez które mogłem się przeczołgać, by znaleźć inną osobę. Wendy Syfret

Dyrektor artystyczna Annie Portelli spotkała się z członkami swojego czatu – trafnie nazwanego „Bezpłatna terapia dla skarbca mumii” – podczas sesji dla małych dzieci w lokalnej bibliotece. Grupa nadal spotyka się osobiście, ale ona, podobnie jak Louella, korzysta z nieustannej intymności wątku.

„Szczególnie czat grupowy w WhatsApp jest naprawdę pocieszający, ponieważ wiesz, że ktoś jest tam 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, co jest bardzo ważne w ciemności nocy”.

Ważna jest także otwartość grupy. „Możesz powiedzieć dosłownie wszystko – związane z dzieckiem lub nie – i nikt cię nie będzie oceniał” – mówi. „Otrzymanie wiadomości o kontroli socjalnej następnego ranka po nieprzespanej nocy oznacza, że ​​jesteś w domu sam na sam z dzieckiem i czujesz, że poniosłeś porażkę”.

Choć rozprzestrzenianie się grup w WhatsApp może wydawać się zjawiskiem popandemicznym, rodzice poszukują takich przestrzeni od dziesięcioleci.

Kiri, której dzieci są teraz nastolatkami, pamięta grupę matek z rady jako przestrzeń o wiele bardziej performatywną.

„Czułam ogromną presję, aby sprawiać wrażenie, że sobie poradzę” – mówi. „Kiedy ludzie mówili o treningu snu lub odsadzaniu dziecka od piersi, udawałam, że też to badałam. Poczułam się niesamowicie niepewnie, ale nie chciałam, żeby o tym wiedzieli. „

Zamiast otworzyć się osobiście, zainteresowała się anonimowymi forami internetowymi o nazwach takich jak „Klub Narodzin”.

„Udostępnianie w Internecie to zupełnie inna historia” – mówi. „Nie było pytania zbyt głupiego ani zbyt odkrywczego. Nikt nie wiedział, kim jestem, więc mogłem powiedzieć, jak naprawdę się czułem. Nieznajomi z zagranicy współczuli lub przesyłali „wirtualne uściski”. Szczerze mówiąc, to była rozkosz. „

Pomimo moich miłych wspomnień z tych czatów grupowych, prawdopodobnie najlepiej będzie, jeśli nie będę już spędzać całych nocy wpatrując się w telefon. Mimo to, gdy jeden ze starych wątków ożywa z fałszywą aktualizacją lub zaproszeniem na urodziny, czuję ukłucie nostalgii.

Nagle wracam do mojej ciemnej sypialni, patrzę na pustą ulicę i czuję się jak jedyna osoba na Ziemi, która nie śpi. W takich chwilach mój telefon nie wydawał się pustką, ale oknem, przez które mogłem się przeczołgać, by znaleźć inną osobę.

Być może w innym życiu, kolejnej dekadzie, innym kraju te kobiety i ja nie potrzebowalibyśmy czatów grupowych. Może nasze rodziny mieszkałyby w pobliżu. Może nie spieszylibyśmy dzieci do snu, żeby móc wrócić do pracy. Być może spędzalibyśmy długie popołudnia z innymi rodzicami, powoli i wspólnie radząc sobie z wczesnym rodzicielstwem.

Świat się zmienił, ale wymagania rodzicielstwa pozostają takie same. Wciąż potrzeba całej wioski, żeby wychować dziecko. Ale na dobre i na złe, obecnie wioska często żyje w naszych telefonach.