Ogłoszone w czwartek przez Donalda Trumpa 10-dniowe zawieszenie broni w Libanie jest pilnie potrzebne. Do tego też należy podchodzić z dużą ostrożnością. Iran i mediator Pakistan wierzyli, że Liban był objęty zeszłotygodniowym zawieszeniem broni między USA, Izraelem i Iranem, zanim Izrael przeprowadził 100 ataków w ciągu 10 minut, zabijając setki osób i raniąc znacznie więcej w „Czarną środę”. Liban został wciągnięty w ten kryzys w wyniku nielegalnej wojny Trumpa z Teheranem i nie powinien był być wykluczany z jego rozejmu. Prezydent USA, desperacko poszukujący wyjścia z szerszego konfliktu, obecnie powstrzymuje Netanjahu. Ale tylko do pewnego momentu.
Siły izraelskie zniszczyły w czwartek ostatni most łączący południe Libanu z resztą kraju i uderzyły w szkołę. Poprzedniego dnia zabili co najmniej czterech ratowników medycznych – to ostatnia z wielu ofiar śmiertelnych. Według doniesień zginęło ponad 2100 osób, w tym co najmniej 172 dzieci. Tysiące zostało rannych. Jedna na pięć populacji jest wysiedlona, niektórzy na stałe: Izrael zajmując ogromne połacie ziemi wymazuje z mapy całe wioski. Jej własny minister obrony określił to jako wzorowane na swoich działaniach w Gazie.
Wtorkowe bezpośrednie rozmowy między Libanem a Izraelem były uderzającym odejściem. Ale Liban nie toczy tej wojny i nie kontroluje Hezbollahu, czyli. Rząd dostrzegł nowe możliwości ugruntowania swojej pozycji. Jednak miesiąc temu ogłosiła wydalenie ambasadora Iranu. Pozostaje na miejscu. Hezbollah nie utrudniał rozmów w tym tygodniu; Iran chce także zakończyć szerszy konflikt. Jednak prezydent Libanu Joseph Aoun odrzucił prośbę USA o rozmowę z Netanjahu. Istnieją granice tego procesu.
Jej perspektywy są nierozerwalnie powiązane z dyskusjami amerykańsko-irańskimi, a przepaść między stronami jest równie duża. Punktem wyjścia dla Izraela jest rozbrojenie Hezbollahu – w środku wojny. Hezbollah żąda wycofania Izraela. Netanjahu, który w ten weekend złożył niespodziewaną wizytę na południu Libanu, powiedział, że Izrael rozszerzy tak zwaną „strefę buforową”, aby chronić swoich obywateli. Trwała wojna pasuje izraelskiemu premierowi, a jego skrajnie prawicowi partnerzy z koalicji są zdeterminowani, aby rozszerzyć granice Izraela.
W Libanie panuje prawdziwy gniew na Hezbollah: jego ataki rakietowe na Izrael w odwecie za zabicie najwyższego przywódcy Iranu wywołały tę wojnę. Jednak niszczycielskie ataki Izraela sprawiły, że libański rząd i armia wyglądały na bezsilne, a obywatele desperacko potrzebowali pomocy, której państwo nie może zapewnić, kierując ich w stronę grupy bojowników. Zakłócenia spowodowane wysiedleniem ponad miliona ludzi są spotęgowane obawą, że osoby uciekające przed izraelskimi atakami staną się celem Izraela – zagrażając każdej społeczności, która ich przyjmie. Widmo zaostrzonych podziałów społecznych i społecznych w kraju, który przetrwał lata wojny domowej, nie może być bardziej ponure.
Rośnie niepokój w krajach, które od dawna wspierają Izrael, w tym w USA, w jego działaniach. To musi przełożyć się na prawdziwą presję. Liban stanął przed ponurym wyborem między dominacją irańską a izraelską. Każda przerwa w wojnie jest mile widziana. Trzeba ją jednak utrzymać i naprawdę powstrzymać rozlew krwi. Od czasu ogłoszenia zawieszenia broni w Gazie izraelskie wojsko zabiło setki Palestyńczyków. Izrael przeprowadzał ataki w Libanie przed tą wojną, pomimo wcześniejszego zawieszenia broni. Trudno o bardziej kruchą sytuację, gdy ci, którzy jej szukają, przedkładają własne interesy nad ochronę ludności cywilnej.
Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów pocztą elektroniczną, aby uwzględnić ją w publikacji w naszej sekcji listów, kliknij tutaj.