Wszyscy prowadzimy absurdalne rozmowy ze swoimi przyjaciółmi, ale negocjowanie paktu z duchami z moją przyjaciółką, gdy leżała na łożu śmierci, było bez wątpienia najbardziej surrealistyczne.
Sam pakt był prosty. Gdy moja przyjaciółka Ruth Francis odeszła z tego świata, miała mi dać znak zza grobu.
To musiało być oczywiste i musiało być zabawne. Falliczny symbol w chmurach, na przykład piersi w liściach herbaty lub – jeśli to było możliwe – kopnięcie puszki po drodze.
Rak jelita odebrał Ruth życie po czterdziestce, pozostawiając jej męża z dwójką małych dzieci, ale nigdy nie odebrał jej humoru.
Okrutnym zrządzeniem losu – dzięki wojnie amerykańsko-izraelskiej z Iranem – nie było czasu na podróż z Australii Zachodniej do londyńskiego łóżka Ruth, gdy trasa kangura zamieniła się w logistyczny koszmar.
Dlatego w ostatnim tygodniu jej życia podstawowe zasady naszego paktu o „przeminięciu, ale nie widmie” musiały zostać wściekle wypowiedziane za pomocą SMS-ów i notatek głosowych.
Chcę, żeby było jasne – nie wierzę w duchy. Nigdy tego nie robiłem. To była komiczna ulga od ponurej rzeczywistości.
„To musiało być oczywiste i musiało być zabawne”: znak w kształcie fallicznym, jak zilustrowała Ruth Francis
Ale psychologowie, socjolodzy i dyrektorzy zakładów pogrzebowych mówią to samo: szukanie śladów zmarłych nie jest jedynie dziwactwem osób o skłonnościach mistycznych.
Niewyjaśnione zbiegi okoliczności – takie jak zatrzymanie zegara, więdnięcie ogrodu lub nagłe pojawienie się znajomego zapachu lub dźwięku – są częste. Socjolog z Uniwersytetu w Sydney, Alex Broom, opisuje to jako dostrojenie się do nieznanego – sposób na utrzymanie kontaktu z tymi, którzy umarli.
„W pewnym sensie usunęliśmy z codziennego życia to, co moglibyśmy nazwać sferą egzystencjalną, i naprawdę staje to przed nami, gdy umiera nasza rodzina, partnerzy, rodzice lub przyjaciele, ponieważ nadal czujemy ich wokół siebie” – mówi Broom.
podwójny cudzysłówKiedy ktoś umiera, związek się zmienia, ale się nie kończy.Profesor Lauren Breen
„Dzieje się tak, gdy nagle nasze otoczenie znów staje się wypełnione znaczeniem. Zatem w przeciwieństwie do (pomysłu), że nagle pojawia się magia, prawdopodobnie trafniejsze będzie stwierdzenie, że nagle widzimy magię. „
We wcześniejszych społeczeństwach przodkowie, duchy i niewidzialne siły były wplecione w życie codzienne. Obecnie współczesny świat jest zdominowany przez produktywność, harmonogramy i wymierne wyniki, pozostawiając niewiele miejsca na to, co niesamowite i egzystencjalne, mówi Broom.
Profesor Lauren Breen, psycholog z Curtin University, twierdzi, że instynkt szukania pocieszenia w zbiegach okoliczności i znakach ma głęboki sens.
„Kiedy ktoś umiera, związek się zmienia, ale się nie kończy” – mówi Breen.
Opisuje szereg sposobów, w jakie ludzie celowo próbują utrzymać kontakt ze zmarłymi, na przykład odwiedzając ważne miejsca lub przechowując pamiątki. Twierdzi jednak, że znaki bierne – te, które wydają się pojawiać bez zaproszenia – niosą ze sobą swoją niepowtarzalną moc.
„Jeśli powoduje to uśmiech, chichot lub poczucie więzi, jest to naprawdę bardzo adaptacyjne” – mówi.
Częścią tego zjawiska jest wzorzec psychologiczny podobny do efektu Baadera-Meinhofa, w którym coś, co właśnie zauważyłeś, nagle wydaje się pojawiać wszędzie.
Eksperci twierdzą, że nasze mózgi filtrują ogromne ilości bodźców zmysłowych. Gdy coś jest emocjonalnie istotne, wyskakuje na pierwszy plan naszej świadomości, aby pomóc nam ustalić priorytety zagrożeń, możliwości lub ważnych informacji społecznych.
Efekt Baadera-Meinhofa staje się szczególnie silny w czasie żałoby, ponieważ nasze mózgi są zaprogramowane tak, aby priorytetowo traktować informacje istotne emocjonalnie.
Motyl zawsze mógł wylądować na tym parapecie, ale teraz jego widok nabiera nowego znaczenia.
„Myślimy o tej osobie, nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy, że o niej myślimy” – wyjaśnia Breen.
Jej zdaniem pytanie nie brzmi, czy takie znaki są „prawdziwe” w możliwym do sprawdzenia sensie, ale czy osoba, która ich doświadcza, uważa je za pocieszające.
Bernardine Brierty jest pracownicą socjalną, która przez prawie trzydzieści lat pracowała jako dyrektorka pogrzebowa w Bowra & O’Dea, co oznacza, że rzadko jest z dala od zmarłych i historii, które opowiadają o nich żywi.
Z jej doświadczenia wynika, że żałobnicy szybko przypisują zmarłym zdarzenia niezwykłe, takie jak zła piosenka rozbrzmiewająca na zakończenie nabożeństwa, przewrócenie ramy obrazu z trumny lub nagły chłód w skądinąd cichym pokoju.
„Myślę, że jest to częstsze zjawisko, niż myślisz, i zastanawiam się, czy jako ludzie nie zamieniamy zbiegu okoliczności w coś, co da nam pocieszenie? Może się to zdarzyć na przykład na pogrzebie, a na koniec puszczą zły utwór i powiedzą: „Tata śmieje się ostatni”” – mówi Brierty.
Tę teorię sprawdza się nie tylko w kaplicach, ale także w salonach i samochodach, gdzie smutek zwykle atakuje ludzi bez zapowiedzi.
Przyjaciele Narelle Towie i Ruth Francis
Spośród setek osób, które Geniene Mairata wspierała jako doradca ds. żałoby w ramach organizacji charytatywnej Miners’ Promise zajmującej się wspieraniem osób w żałobie i traumie, nie przychodzi jej do głowy ani jedna, która nie doświadczyła uczucia więzi lub znaku spoza grobu.
„To ogromna pociecha w procesie uzdrawiania ludzi” – mówi Mairata. „Kontynuujemy więź z tą osobą, a poprzez znaki jest to namacalny sposób, aby to zrobić w świecie fizycznym”.
W żałobie życie przyciąga wzrok do życia, a Mairata twierdzi, że ludzie najczęściej widzą znaki w muzyce, liczbach, naturze i zwierzętach.
„Często pojawia się zwierzę i związek z naturą, ponieważ myślę, że to (reprezentuje) nowe życie”.
Broom opisuje także rolę kultury i symboliki w kształtowaniu sposobu przeżywania żałoby. Ogrody, przyroda i bodźce zmysłowe często aktywują pamięć lub emocje i mogą odzwierciedlać głębszą ludzką potrzebę łączenia się i rozumienia świata.
„Kiedy mówimy o Australii, na przykład o uznaniu własnego kraju, mówimy o uznaniu naszych wzajemnych powiązań, między innymi z ziemią, wodą, ludźmi i przodkami” – mówi Broom.
Breen twierdzi, że ważne jest, aby ludzie doszli do własnych wniosków na temat tego, co się dzieje, gdy sroka przechyla głowę w odpowiednim momencie lub gdy w radiu leci ulubiona piosenka dokładnie w tej samej sekundzie, w której ktoś powinien ją usłyszeć.
Ostrzega jednak, że osoby pogrążone w żałobie mogą być podatne na wyzysk i powinny uważać na wróżki, media i różnych operatorów internetowych, którzy próbują zarobić na tęsknocie za połączeniem.
Ruth zmarła 24 marca, ale przed jej śmiercią zgodziliśmy się, że „Daddy Long” powinno być naszym hasłem, gdyby jasnowidz kiedykolwiek pojawił się na mojej orbicie. Mogę tutaj ujawnić kod, ponieważ nie jestem osobą, która szuka takich usług.
Ale wiem, że kiedy będę surfować po oceanie, spojrzę w niebo i jeśli w chmurach pojawi się coś niegrzecznego, założę, że ona dotrzymuje swojej części umowy.