Strona główna Życie i styl Nowy początek po 60. roku życia: mój ojciec zmarł, gdy byłem dzieckiem...

Nowy początek po 60. roku życia: mój ojciec zmarł, gdy byłem dzieckiem – i pojechałem za nim na Antarktydę | Życie i styl

19
0


Amanda Barry szperała czegoś na strychu swojej matki, kiedy natknęła się na kufer ojca. Zagłębiając się pod stare koce, odkryła skarbnicę fotografii, listów i dzienników, które naprowadziły ją na jego trop aż do Antarktydy.

Ojciec Barry’ego, George, zmarł nagle na atak serca, gdy miała dziewięć lat. Jej matka podtrzymywała jego poczucie; jego fajki i papierosy nadal leżały w szufladzie kredensu. Podobnie jak czwórka jej starszego rodzeństwa, Barry był właścicielem fotografii zrobionej w Port Lockroy na Antarktydzie, gdzie w 1948 roku był dowódcą bazy. „Zawsze chciał wrócić” – mówi. „Pamiętam, jak pomyślałem: «No cóż, tato, pojadę. Dla ciebie i dla mnie»”.

Jednak Antarktyda nie jest miejscem, do którego najłatwiej się dostać.

Barry (63 lata) dorastała w Essex, po maturze pracowała jako publicystka gier wideo. Po pracy w Lynne Franks PR zbudowała własną firmę public relations, specjalizującą się w kwestiach środowiskowych.

„Nigdy nie miałam dzieci, a ludzie, którzy dla mnie pracowali, byli jak moje pisklęta… To było bardzo satysfakcjonujące” – mówi. I wyczerpujące.

Barry, mając około trzydziestu lat, kiedy zwiedzała mieszkanie swojej matki, została poproszona o napisanie książki biznesowej i musiała podjąć nieoczekiwaną decyzję. „Pomyślałam: «Zamknę firmę… zejdę z tego kołowrotka dla chomika i zrobię sobie przerwę»”.

Napisała książkę, pracowała jako publicystka, zakochała się i wyszła za mąż. Skontaktowała się z British Antarctic Survey i poprosiła o odwiedzenie jej archiwum. „Naprawdę chciałbym pojechać do Port Lockroy, gdzie był mój ojciec” – powiedział Barry szefowi personelu. Poinformował ją, że aby pracować dla Survey, będzie potrzebować stopnia naukowego.

Barry’ego zawsze dręczyło to, że nigdy nie była na uniwersytecie. Po pięćdziesiątce zapisała się na Uniwersytet Otwarty, uzyskując dyplom z nauk o środowisku.

Barry zgłosiła się na ochotnika do prowadzenia pieszych wycieczek i pomocy w lokalnym muzeum w Ullapool w północno-zachodniej Szkocji, gdzie obecnie mieszka – a wszystko po to, aby w przyszłości wzmocnić swoją kandydaturę do pracy na Antarktydzie. Z wykształcenia była coachem, często pracując z kobietami, „które przechodzą życiowe zmiany”.

Baza w Port Lockroy jest obecnie nadzorowana przez brytyjski fundusz Antarctic Heritage Trust, który każdej wiosny rekrutuje nowy zespół antarktyczny; nie jest wymagany stopień naukowy. Barry złożył podanie i zaproponowano mu dwumiesięczny staż na stanowisku kierownika muzeum w Port Lockroy.

„Dało mi to większą pewność siebie”… Amanda Barry z Port Lockroy. Fot.: UKAHT

W listopadzie ubiegłego roku poleciała do Ushuaia w Patagonii, a stamtąd dołączyła do statku wycieczkowego płynącego na Antarktydę. Żebrowiec zabrał ją do Port Lockroy na wyspie Goudier. „Wyspa jest malutka. Rozmiar boiska do piłki nożnej. Był śnieg. Było tam mnóstwo pingwinów gentoo. Nie było pochylni. W pewnym sensie wydostaliśmy się na brzeg. „

„Wyobrażałam sobie, że wchodzę na skały i wyobrażałam sobie, jak schodzi z nich mój ojciec” – mówi, jakby przechodzili przez cienie. Po rozpakowaniu się w chatce Nissen, którą dzieliła z pięcioma współpracownikami, Barry wymknęła się do Bransfield House – pierwotnej chaty, w której mieszkał jej tata, a obecnie mieści się w nim muzeum.

„Kiedy weszłam po raz pierwszy, zobaczyłam jego zdjęcie na ścianie” – mówi. „Oczywiście płakałam. To była magiczna rzecz. „

Długo cenione zdjęcie jej ojca przedstawiało go z brodą i owiniętym w płaszcz po kąpieli, a za nim góra. Podczas pobytu szukała plaży. Któregoś dnia podniosła jego zdjęcie, przewróciła je i zdała sobie sprawę, że znalazła się we właściwym miejscu. „Stałam w tym samym miejscu, w którym on stał. I, och, to było niesamowite” – mówi.

Skarb… zdjęcie George’a Barry’ego po kąpieli. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Amandy Barry

Barry wróciła do Szkocji w styczniu i nadal przetwarza informacje dotyczące podróży. „Dało mi to większą pewność siebie i świadomość, że jestem odporna… Mieszkasz na małej przestrzeni. Jest tam mieszany pokój piętrowy z ludźmi, których tak naprawdę nie znasz. Nie ma dokąd pójść.” Brak bieżącej wody, toaleta kempingowa.

Po karierze związanej z koniecznością odpowiedniego wyglądu i ubioru, nieregularne branie prysznica – wchodząc na pokład przepływającego statku wycieczkowego – i wygłaszanie prezentacji w wełnianym kapeluszu było wyzwalające.

Czy czuła, że ​​ojciec jest przy niej? „Tak” – mówi. „Naprawdę to zrobiłem.

„Kiedy w młodym wieku straciłeś rodzica, zawsze tęsknisz, zawsze szukasz tego połączenia. Myślę, że zawsze chcę wypełnić tę lukę. I nigdy nie mogę. Ale podróż tam była najbliżej tego, co kiedykolwiek mogłem osiągnąć. „