Strona główna Życie i styl Witamy w Anxietyland: Używałem alkoholu, aby ukryć swój strach – ale alkohol...

Witamy w Anxietyland: Używałem alkoholu, aby ukryć swój strach – ale alkohol stał się bardzo złym przyjacielem | Lęk

2
0


W 2018 roku miałem 30 lat i mieszkałem w Oakland w Kalifornii. Przeprowadziłem się tam z Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Zawsze zmagałem się z lękami i atakami paniki, ale radziłem sobie całkiem nieźle – aż nagle tak się nie stało. Zacząłem mieć ataki paniki jeden po drugim, błąkając się po ulicach Oakland i pobliskiego Berkeley, desperacko próbując nimi wstrząsnąć, ale bez powodzenia.

Moje życie przypominało niekontrolowaną przejażdżkę po wesołym miasteczku. Właściwie to bardziej przypominało cały park tematyczny. Widziałem w mojej głowie atrakcje takie jak emocjonalny rollercoaster, przedstawiający powstanie i upadek ataku paniki, tor przeszkód w depresji, zdradliwy i wymagający szlak oraz House of No Fun, zagmatwany labirynt dysocjacji i depersonalizacji.

W końcu zobaczyłem całą mapę: Anxietyland.

Znałem Anxietyland dobrze. Jeździłem na filiżankach Anxie-Tea Cups i zdałem sobie sprawę, że wypicie filiżanki dobrej herbaty – jak sugerował jeden z doradców – nie jest wystarczającym sposobem leczenia klinicznych zaburzeń lękowych.

Brałem udział w Magical Thinking Show, miejscu, w którym dowiedziałem się, że tak naprawdę nie mogę kontrolować wyników rzeczywistych wydarzeń, używając mocy moich własnych myśli.

Wielokrotnie brałem udział w tych przejażdżkach, ponieważ od dzieciństwa cierpiałem na zaburzenia lękowe i depresję. Myślałam, że znam cały park jak własną kieszeń, ale to, co przydarzyło mi się w 2018 roku, było nowe – i całkowicie przerażające. Znalazłem się na nowej drodze: spirali w dół.

Spirala w dół była przerażającym ześlizgnięciem się w nieznane. Napady paniki miałam już wcześniej, począwszy od 14. roku życia, a już zmagałam się z fobiami, w tym agorafobią – strachem przed uwięzieniem w sytuacji, z której ucieczka może być trudna lub pomoc niedostępna. Przez lata unikałem jazdy windą. Ale to było nowe. Nie było wyraźnego powodu paniki, która ogarniała każdą moją chwilę w Oakland na jawie – i to sprawiało, że jeszcze bardziej traciłam kontrolę. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem, ale cierpiałem na zespół lęku napadowego – w zasadzie panikowałem z powodu paniki. W tamtym momencie wydawało się, że ze spirali w dół nie ma wyjścia.

Był jednak jeden przyjaciel, do którego zwróciłem się o pomoc. Podpity.

W 2002 roku przyjęto mnie na studia literatury angielskiej w Cambridge, co bardzo mnie ucieszyło. Ale po przybyciu do Homerton College zacząłem odczuwać nieoczekiwany i intensywny niepokój związany z uczęszczaniem na zajęcia i poznawaniem nowych ludzi, strach, który szybko przerodził się w niemożność opuszczenia pokoju. Spędziłam dwa tygodnie w tym dezorientującym stanie paniki, w świecie, który skurczył się do rozmiarów maleńkiego pokoju w akademiku, który nazwałem Niesamowicie Zmniejszającą się Strefą Komfortu, zabierając ogromne rachunki za telefon, dzwoniąc do rodziców ze łzami w oczach, desperacko pragnąc wrócić do domu, ale głęboko wstydząc się, że nie potrafię sobie z tym poradzić. Wróciłem do domu w chmurze wstydu i poczucia winy.

Po tej nieudanej próbie podjęcia studiów na uniwersytecie znalazłem się na innej ścieżce: skierowałem się do szkoły artystycznej po spędzeniu roku na kursie podstaw sztuki w moim rodzinnym mieście Ipswich w Suffolk. Moja decyzja o zapisaniu się na kurs przygotowawczy wynikała częściowo z faktu, że nie mam nic lepszego do roboty – ale okazało się, że sprawia mi to przyjemność. Szczególnie podobały mi się zajęcia z ilustracji, które rozbudziły we mnie zainteresowanie rysowaniem kreskówek i animacją, chociaż nie byłem pewien, czy potrafię zamienić te umiejętności w pracę. Zmagałem się wtedy z agorafobią i trudno było mi wychodzić z domu (college w Ipswich znajdowało się niedaleko mojego domu), dlatego do drugiej próby podjęcia studiów wyższych podchodziłem z pewnym niepokojem.

Po raz kolejny znalazłem pocieszenie w moim przyjacielu Boozym.

Oczywiście rezygnacja z alkoholu nie rozwiązała wszystkich moich problemów, ale to był dobry początek.

Kraina niepokoju autorstwa Gemmy Correll na temat Pingwina

Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów pocztą elektroniczną, aby uwzględnić ją w publikacji w naszej sekcji listów, kliknij tutaj.