Kiedy rdzenny przywódca Teodoro Alves był małym dzieckiem w swojej społeczności Ocoy-Jacutinga, na granicy Paragwaju i Brazylii, przepływała przez nią rzeka. Rzeka Paraná, która wypływa w Brazylii i płynie na południe przez Paragwaj do Río de la Plata między Argentyną a Urugwajem, niegdyś kształtowała życie ludu Avá-Guarani wzdłuż jej brzegów.
Alves twierdzi, że ciągłość ta została przerwana w latach 70. XX wieku wraz z budową tamy wodnej Itaipu, która zatopiła ich ziemie i wysiedliła setki rodzin. „Widziałem rzekę Paraná, zanim zamknięto tamę Itaipu. Teraz widzę ogromne jezioro. Rzeka całkowicie wymarła. Wymarła wraz z ludem Avá-Guarani” – mówi Alves.
Widziana z góry betonowa ściana o wysokości 196 metrów i długości prawie 8 km dominuje nad krajobrazem leżącym po drugiej stronie granicy Brazylii i Paragwaju. Itaipu, jedna z największych elektrowni wodnych na świecie, dostarcza energię elektryczną do obu krajów, co określa ją jako modelowy projekt w zakresie czystej energii.
W latach 70. XX wieku zbudowano zaporę wodną Itaipu na rzece Paraná, która zatopiła ziemię i spowodowała wysiedlenie setek ludzi. Fot.: Kiko Sierich/The Guardian
Dla społeczności tubylczych budowa tamy pod rządami wojskowych obu krajów zapoczątkowała głębokie zerwanie z ich terytorium. W tamtym czasie w społeczności Ocoy-Jacutinga wzdłuż rzeki Paraná mieszkało około 380 rodzin Avá-Guarani.
Pięćdziesiąt lat później Avá-Guarani, część ludu Guarani zamieszkującego regiony Paragwaju, Brazylii, Boliwii i Argentyny, nadal walczą o sprawiedliwość. W 2025 r. brazylijskie porozumienie sądowe zapewniło częściowe zadośćuczynienie – obejmujące 3000 hektarów (7400 akrów) ziemi i publiczne przeprosiny – ale przywódcy rdzenni twierdzą, że środki te nie zapewniają prawdziwego uznania terytorialnego.
podwójny cudzysłów. Nie chodzi tu tylko o historyczne wywłaszczenie gruntów. Guarani zostali pozbawieni terytorium, kultury i tożsamości. Eliana Torelly, brazylijska prokurator
W Paragwaju dotknięte społeczności otrzymały niewielkie odszkodowania lub nie otrzymały ich wcale, ponieważ władze zaprzeczają roszczeniom swoich przodków. W latach 80. przyznano pewną rekompensatę na podstawie udokumentowanej wartości upraw i domów. Jednak według Amnesty International wiele osób twierdzi, że nie otrzymało żadnego odszkodowania lub że otrzymana kwota jest niewystarczająca na zakup nowej ziemi.
Avá-Guarani mieszkali w tekoha – co w języku Guarani oznacza obszary życia, takie jak mieszkalnictwo, rolnictwo, duchowość i praktyki zbiorowe. Twierdzą, że harmonia ta została nagle przerwana przez przymusowe wysiedlenia.
Teodoro Alves (drugi z prawej) i jego rodzina przed domem w Ocoy. Fot.: Kiko Sierich/The Guardian
„Kiedy rozpoczęły się pomiary gruntu i projekt posunął się do przodu, wiele rodzin musiało wyjechać” – mówi Pedro Alves, starszy brat Teodoro, obecnie 66 lat. „Większość uciekła. Zostało tylko cztery lub pięć. Dlatego Itaipu twierdzi, że znalazło tam niewiele rodzin”.
W miarę postępu prac część pierwotnego biegu rzeki wyschła, a wodospady Sete Quedas, znane również jako wodospady Guaíra – święte dla Guarani – zniknęły pod wodą, gdy rozległe obszary zostały zalane.
Mapa rzeki Paraná i okolic
Straty te były dokumentowane przez dziesięciolecia przez badaczy i przywódców rdzennych mieszkańców i opublikowane w książce Imagem e Memória dos Avá-Guarani Paranaenses w 2020 r. Mówi się, że terytorium to było okupowane nieprzerwanie przez ponad 2000 lat i podzielone granicami państwowymi utworzonymi przez dorzecza rzek Paraná, Iguaçu i Paranapanema.
„Dla nas, Guarani, nie ma guarani brazylijskiego, paragwajskiego czy argentyńskiego.
Ponad 30 społeczności Avá-Guarani żyje obecnie w niepewnych obozowiskach, pozbawionych oficjalnych praw do ziemi i odpowiednich warunków życia. Fot.: Kiko Sierich/The Guardian
Według Clóvisa Brighentiego, historyka z Federalnego Uniwersytetu Integracji Ameryki Łacińskiej (Unila) i jednego z redaktorów książki, Guarani liczy obecnie około 280 000 ludzi, mieszkających głównie w Brazylii i Paragwaju.
W gminach rozpoczęła się walka o uznanie terytorialne i odszkodowania. „Jeśli nie powiemy, co się stało, będzie tak, jakby to nigdy nie istniało” – mówi Pedro Alves. Od lat 80. XX w., przy wsparciu badaczy, gromadzą relacje dotyczące wydaleń i oficjalnego zaprzeczania swojej tożsamości.
Według geografa Osmariny de Oliveiry brazylijskie agencje państwowe wysłały urzędnika, aby ustalił, kto jest rdzenną ludnością na obszarach dotkniętych tamą, stosując kryteria, które wykluczyły wielu Avá-Guarani z uznania.
„Wykorzystano to do odmówienia praw i obowiązków zarówno państwu, jak i Itaipu” – mówi. Podejście to zostało później zakwestionowane przy wsparciu Brazylijskiego Towarzystwa Antropologicznego, które sporządziło niezależne raporty, w których uznano te rodziny za Guarani.
Rdzenni mieszkańcy Pataxó trzymają plakat z napisem po portugalsku „Wszyscy jesteśmy Guarani” podczas protestu w 2015 r. Zdjęcie: Eraldo Peres/AP
Dążenie do sprawiedliwości nabrało nowego impetu w 2015 r. wraz z utworzeniem Komisji Prawdy Guarani, na której czele stoi lud Guarani. „Współpracowaliśmy z badaczami, aby udokumentować naruszenia praw Avá-Guarani. Prace te są kontynuowane” – mówi Teodoro Alves.
Lokalne agencje pozwały stan brazylijski i operatora tamy, Itaipu Binacional, do sądu, domagając się odszkodowań dla dotkniętych społeczności. „Nie chodzi tylko o historyczne wywłaszczenie ziemi. Guarani zostali pozbawieni terytorium, kultury i tożsamości” – mówi zastępca prokuratora generalnego Eliana Torelly.
W marcu 2025 roku sąd najwyższy Brazylii nakazał operatorowi zakup 3000 hektarów ziemi dla społeczności Guarani i złożenie formalnych publicznych przeprosin. Itaipu przyznał się do wysiedlenia społeczności Avá-Guarani, utraty tradycyjnych ziem i świętych miejsc – w tym Sete Quedas – i przyznał, że decyzje opierały się na błędnym założeniu, że region jest niezamieszkany. Mówi, że do tej pory zakupiono 447 hektarów, a inwestycja wyniosła 240 milionów reali (34 miliony funtów).
Jednak dla wielu to zdecydowanie za mało. „Porozumienie zatwierdzone przez sąd jest jedynie częściowe; zasadność sprawy nie została jeszcze w pełni rozstrzygnięta” – mówi Torelly.
Rdzenni mieszkańcy Avá-Guarani organizują protest w Asunción w Paragwaju w 2024 r. Zdjęcie: Jorge Sáenz/AP
Społeczności podzielają ten pogląd. „3000 hektarów oznacza awaryjny zakup ziemi. To nie wystarczy, aby rozpoznać zalane terytorium” – mówi Teodoro Alves. „Uznanie musi stać się prawdziwymi warunkami życia”.
Pomimo wydarzeń w Brazylii społeczności Avá-Guarani w Paragwaju nadal nie otrzymują odszkodowań. Teodoro Alves twierdzi jednak, że naruszenia praw dotknęły społeczności po obu stronach rzeki. „Dla nas granica nie istnieje”.
María Delia Martínez, przywódczyni rdzennej społeczności Ara Pyahu, położonej około 200 km od Itaipu, mówi: „Proszę w imieniu wszystkich Avá-Guarani dotkniętych Itaipu, aby przywrócono nasze wioski. Odebrano nam wszystko i bardzo cierpieliśmy”.
Martínez jest córką Julio Martíneza, jednego z przywódców, który potępił konfiskatę ziemi podczas budowy tamy. „Mój ojciec zawsze pamiętał, jak głodowaliśmy i zmarzliśmy, kiedy opuściliśmy nasze terytorium z powodu Itaipu. Ciężko walczył, aby odzyskać ziemię, którą nam zabrali” – mówi.
Teodoro Alves (po lewej) z matką i bratem Pedro, który mówi: „Jeśli nie powiemy, co się stało, będzie tak, jakby to nigdy nie istniało”. Fot.: Kiko Sierich/The Guardian
Po przymusowych wysiedleniach społeczności ograniczono do czterech osad oddalonych od rzeki o łącznej powierzchni nieco ponad 5000 hektarów, poza ich tradycyjnym siedliskiem i bez uprzedniej konsultacji.
„Mamy dane wskazujące, że od czasu wybudowania Itaipu po stronie Paragwaju ucierpiało 1565 osób, a większość z nich to potomkowie urodzeni już w diasporze” – mówi Hugo Valiente z Amnesty International Paragwaj.
Mówi, że „przymusowe wysiedlenia przeprowadzane pod reżimem wojskowym w kontekście zbrodni przeciwko ludzkości stanowią ciągłe naruszenie, które będzie trwało do czasu zapewnienia restytucji terytorialnej lub równoważnej alternatywy”.
Paragwajskie kierownictwo Itaipu Binacional i Indi, krajowej agencji ds. rdzennej ludności, nie skomentowało jeszcze tej sytuacji.
Amnesty International twierdzi, że władze Paragwaju i paragwajskie biuro Itaipu Binacional nie uznają formalnie dotkniętej ludności tubylczej ani jej prawa do terytorium przodków, a wszelkie odszkodowania przyznane w latach 80. trwały tylko kilka tygodni.
„Administracja Paragwaju Itaipu Binacional utrzymuje, że już wypłaciła ludziom odszkodowania” – mówi Valiente. Mówi, że skargi zostały złożone do organów państwowych. „Były formalne prośby i nie otrzymano odpowiedzi. Jesteśmy bardzo dalecy od jakiejkolwiek restytucji. Terytorium wciąż czeka.”
To oczekiwanie ma swoją nazwę w języku guarani: sarambi, wymuszone rozproszenie spowodowane spiętrzeniem rzeki Paraná na potrzeby budowy Itaipu.
Pedro i Teodoro Alves doświadczyli sarambi jako dzieci. „Byłem ja, Pedro, Joãozinho, Venâncio i dwie siostry, Mikołaj i Maria” – wspomina Teodoro. Razem rodzeństwo przekroczyło rzekę do Paragwaju. „Przeprawę przepłynęliśmy kajakiem. Rzeka jest silna i niebezpieczna. Zabraliśmy ze sobą tylko ubrania, koc i psa. Wszystko inne zostało w tyle” – opowiada.
Wieś Ocoy. Wysiedlenie z tradycyjnych ziem podzieliło społeczność. Fot.: Kiko Sierich/The Guardian
Podobnie jak w przypadku wielu rodzin Avá-Guarani, wysiedlenie rozproszyło krewnych po Brazylii, Paragwaju i Argentynie, dzieląc społeczność, którą niegdyś łączyła rzeka, język i życie rytualne.
Dziesiątki lat po tamie sarambi pozostaje codziennością. Ponad 30 społeczności Avá-Guarani żyje obecnie w niepewnych obozowiskach, pozbawionych uregulowanej ziemi i odpowiednich warunków życia. Rozproszenie nie jest już tylko wspomnieniem.
„Prosimy o fundusze, aby same społeczności mogły budować domy, sadzić rośliny, kupować maszyny lub wspierać rękodzieło” – mówi Teodoro. „Abyśmy mogli sami decydować, czego potrzebujemy do życia”.