Najwyższe święto sztuki wokalnej w Leeds nadal przekracza granice. Dwa zupełnie różne koncerty były typowym wyrazem determinacji reżysera Josepha Middletona, aby myśleć nieszablonowo, jednocześnie honorując korzenie festiwalu w tradycyjnym recitalu.
Haiku, którego premiera odbyła się w zeszłym roku w Minnesocie, zrodziło się w płodnych mózgach barytona Rodericka Williamsa i pianisty Iaina Burnside’a. Około 90-minutowy program składał się z ośmiu wierszy zaczerpniętych ze zbioru haiku napisanych przez Amerykanów pochodzenia japońskiego, internowanych podczas drugiej wojny światowej. Scenografie Libby Larsen – śpiewane po angielsku i japońsku i zbiorowo zatytułowane Mobile/Not Mobile/… – to wydestylowane muzyczne kąski, wypełnione wyobraźnią, eksplorujące tematy wygnania, przetrzymywania i deportacji.
Te żywe miniatury przeplatały się z różnymi uzupełniającymi się piosenkami zaczerpniętymi z obszernego repertuaru Williamsa. Wewnętrzne echa i współczesne rezonanse przebijały się przez delikatnie wyważony recital, który okazał się zarówno stymulujący, jak i zabawny.
Mógłby tchnąć życie w książkę telefoniczną… Roderick Williams. Zdjęcie: Tom Arber
Ogrom programu – od Schuberta i Liszta po Brittena i Poulenca – mógłby obciążyć pomniejszego śmiertelnika, ale nie mistrza gawędziarza Williamsa, który, jeśli wybaczycie ten frazes, mógłby tchnąć życie w książkę telefoniczną. Jego ciepły wokal i ekspresyjna fizyczność wniosły ból i patos, dowcip i mądrość do kalejdoskopowego zestawu piosenek. Burnside był mu równy, hojnym i wspierającym pianistą, który instynktownie wie, jak stworzyć muzyczną aureolę wokół głosu.
Wśród wielu najważniejszych wydarzeń znalazła się scenografia Thomasa Hardy’ego, Waiting Both, w reżyserii Geralda Finziego, w której mężczyzna wymienia zwięzłe głębie z gnomiczną gwiazdą; potem były zapierające dech w piersiach odkrycia, w tym delikatna irlandzka piosenka o miłości Joan Trimble My Grief on the Sea i sardoniczna oprawa utworu Refugee Blues WH Audena w wykonaniu Elisabeth Lutyens. W innym miejscu Williams wniósł żywiołową energię do piosenki Larsena o dzieciach z białymi zębami goniących ważki, a następnie uchwycił mglistą senność Cichego południa Vaughana Williamsa. Odmiana rumby Marii Grever „What a Diff’rence a Day Made” była idealną, wyluzowaną nutą na zakończenie.
Jeśli Haiku mieściło się w granicach tradycyjnego recitalu, to komisja festiwalu w Dunwich naciągnęła pomysł do granic możliwości. Zapowiadany jako „cykl piosenek bez piosenkarza” został stworzony przez pochodzącego z Leeds kompozytora Martina Iddona we współpracy z pianistką Rei Nakamurą, mówcą Gillian Jane Lees i kamerzystą Adamem Yorkiem Gregorym.
Niesamowity krajobraz dźwiękowy… pianistka Rei Nakamura występuje w „Dunwich” Martina Iddona. Zdjęcie: Tom Arber
Nazwa utworu pochodzi od słynnego „zaginionego miasta” Anglii Wschodniej, niegdyś kwitnącego średniowiecznego portu morskiego, który stopniowo został pochłonięty przez Morze Północne. Zapadający w pamięć krajobraz dźwiękowy łączył nagrania terenowe wykonane w miejscu ostatniego nagrobka Dunwich ze zmiennokształtnymi utworami Iddona na fortepian, partyturą oscylującą na granicy konwencjonalnej tonacji, szeptem dzwonów, pieśnią ludową, hymnodią i morzem.
Ponad tymi ruchomymi piaskami Lees przedstawił przebiegle, złowrogie relacje o lokalnych historiach o duchach, opowieściach o porzuconych dziewicach, dzwonach bijących pod falami i Czarnym Shucku, demonicznym psie, który nawiedza wybrzeże Anglii Wschodniej. Przerażające, czarno-białe filmy Gregory’ego przedstawiające Dunwich i okolice przedstawiały groźne morza i ślady przyspieszonych postaci przemykających niespokojnie niczym mroczne ogniki. Cena sugestywna.
Festiwal Piosenki w Leeds potrwa do 18 kwietnia 2026 r.