Strona główna Kultura Recenzja „Spędzając życie w poszukiwaniu” autorstwa Kae Tempest – boleśnie szczera opowieść...

Recenzja „Spędzając życie w poszukiwaniu” autorstwa Kae Tempest – boleśnie szczera opowieść o traumie i przemianie | Kae Tempest

5
0


Nowa powieść Kae Tempest dedykowana jest „ty”, czytelniku. Zawiera także prośbę: „Bądź jednak delikatny”. Ale wobec kogo lub czego powinniśmy być delikatni? Książka czy pisarz? Spędzone życie w poszukiwaniu to druga powieść Tempesta, która ukazała się dziesięć lat po pierwszej i po okresie znacznych zmian osobistych, w tym zmiany płci. Być może nieuchronnie jest to książka pełna zmagań i poszukiwań duszy. Jest także boleśnie poważna: wyczerpująca lektura o wyczerpującej intensywności, która nie ustępuje ani nie zanika.

Wydawca nie pomógł, bombastycznie ogłaszając ją jako „nową powieść rozdzierającą serce i budującą duszę”. To mnóstwo do spełnienia, nawet jak na kogoś, kto zyskał reputację niezwykle żarliwego wykonawcy poezji mówionej, zdobył nagrodę Teda Hughesa w 2013 roku i wydał albumy nominowane do nagrody Mercury w 2014 i 2017 roku. Jednak wielkość twierdzeń wydawcy sugeruje również coś z melodramatycznego rejestru tej książki, będącego w całości wielką pasją, wielką traumą i heroicznym samopoznaniem. Brakuje mu przekonującego poczucia wewnętrzności i refleksji.

Powieść rozpoczyna się historią 36-letniego Rothko Taylora, który niedawno wyszedł na wolność po dwudziestu latach spędzonych w więzieniu za niewyjaśnione dotąd przestępstwo. Mieszkając w furgonetce z bezdomnym psem i podejmując dorywczą pracę, Rothko wyobraża sobie niepewną przyszłość, w której mogliby zarobić wystarczająco dużo, aby „przejść na emeryturę… Zacznij od T” (testosteron). Na razie są samotnikami, borykającymi się z automatycznymi kasami w supermarketach i tęsknotą „po prostu za dotykiem”. Edgecliff, ponure i bez ogródek nazwane fikcyjne nadmorskie miasteczko, w którym rozgrywa się akcja książki, odzwierciedla ponury emocjonalny teren powieści. Tutaj Rothko musi uporać się ze swoją przeszłością, szczególnie w postaci Meg, ich zaniedbanej i uzależnionej od substancji matki, obecnie przebywającej w domu opieki z demencją

Proza Tempesta jest w całym tekście wyraźnie liryczna, jak gdyby był on zdecydowany wyrwać piękno ze szczęk szorstkiego realizmu

Tempest konstruuje powieść w prosty sposób, z długą retrospekcją łączącą przeszłość z teraźniejszością i uzupełniającą fabułę. Piętnastoletni Rothko zmaga się z burzliwym rozwodem rodziców, niepewnością co do płci i sekretnym romansem z nastoletnią koleżanką Dionne. Proza Tempesta jest przez cały czas wyraźnie liryczna, jakby był zdeterminowany wyrwać piękno ze szczęk szorstkiego realizmu. Problem w tym, że jego realizm nigdy nie wydaje się realny. Weźmy na przykład pobyt Rothko w więzieniu, który jest strasznie niechlujnie traktowany: „Więzienie było trudnym miejscem dla twardych ludzi, którzy widzieli trudne rzeczy”.

Ale Rothko odnajduje wspólnotę zarówno w więzieniu, jak i w życiu, które po nim odbudowuje. Wydaje się, że więzienie, podobnie jak bieda, nędza, uzależnienie i trauma, można uczynić pięknym. Jeśli Tempest zatrzymuje się nad „kępą liści, ptasim odchodem i oślizgłymi torebkami chipsów” w popękanej rynsztoku, dzieje się tak po to, aby później przedstawić przeciwną wizję łaski. „Ludzie potrzebowali piękna” – Sarai, siostra Rothki, zauważa o Rothko – „szczególnie ci, którzy wchłonęli więcej niż tylko brzydotę. Więc reszta z nas nie musiała”. Poczucie, że cierpienie może być ekonomią porównawczą, a piękno kompensacją, jest głęboko niepokojące. Później Rothko wydaje się być zdumiony bliznami po samookaleczeniach na nogach Dionne. To romans dla Rothko, ale także niełatwa lektura.

Głównym tematem tej książki jest trauma różnego rodzaju. Ale trauma sama w sobie nie stanowi fabuły. I nie oznacza to, że katalogowanie traumatycznych wydarzeń z życia byłoby najlepszym sposobem na wprowadzenie czytelnika w ich doświadczenie. Częścią problemu jest to, że proza ​​Tempesta tak łatwo przeradza się w wiersze: jest fragmentaryczna, czasem łatwa. Kiedy Rothko popada w nałóg, Tempest pisze: „Rothko przyszedł do siebie i cały świat był rzezi. Potwory w ciemności wąchające puszki z lakierem.” Zamiast podnosić prozę, rymy wydają się gładkie, a nastrój niejasny, skrót od nieokreślonej intensywności: „Chcieli rzeczy, których nie potrafili nazwać; chcieli odpoczynku. Chcieli zmiany”.

Wiersze takie jak „Days minęły w oszołomieniu Dionne” mogą pasować do piosenki, ale jako zdanie są upokarzające. Sama Dionne jest słabo narysowana – fajna dziewczyna niosąca karty tarota, kręcąca się Rizlą wersja maniakalnej dziewczyny ze snów wróżki, której zadaniem jest odkupienie bohatera. Później Tempest pisze, że „Rothko uciekł z ich ciała, kiedy zniknęli w Dionne. Jej przyjemnością było ich zwycięstwo nad światem, które zawstydziło ich i nigdy nie wystarczyło”. Ale tu jest problem. Rothko nie ma żadnych innych cech wyróżniających poza dysmorfią płciową i nieszczęśliwym dzieciństwem. Czy człowiek jest tylko sumą tego, co mu się przydarza? I czy rozwiązanie jest naprawdę tak proste, jak ożywienie nastoletniego romansu?

Na koniec to właśnie Dionne Rothko składa oświadczenie: „Jestem mężczyzną”. Tempest zaznacza ten moment zmianą zaimka z „oni” na „on”, co jest gestem niosącym ze sobą prawdziwą wagę emocjonalną. Choć trudno spełnić prośbę Tempesta, aby czytelnicy „traktowali jego książkę delikatnie”, jest jednak jasne, że jest to powieść ożywiana zarówno jego własną wrażliwością, jak i szerszym jej poczuciem wśród transmężczyzn i transkobiet. Z pewnością jest jeszcze miejsce na nowe powieści, które mogłyby sprostać zadaniu uchwycenia złożoności tego doświadczenia z wrażliwością i mocą.

Książka „Spędzając całe życie w poszukiwaniu” autorstwa Kae Tempest została opublikowana przez Jonathana Cape’a (18,99 GBP). Aby wesprzeć Guardiana, kup egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.