Strona główna Kultura Otwarcie Festiwalu Wielkiej Brytanii – archiwum, maj 1951 | Centrum Southbanku

Otwarcie Festiwalu Wielkiej Brytanii – archiwum, maj 1951 | Centrum Southbanku

5
0



Król wyznacza myśl przewodnią festiwalu: symbol brytyjskiej odwagi

Od naszego londyńskiego personelu 4 maja 1951 r

Po imponującym nabożeństwie poświęcenia w bazylice św. Pawła dziś rano król w przemówieniu transmitowanym z podium przed katedrą ogłosił otwarcie Festiwalu w Wielkiej Brytanii. Dziś wieczorem odsłonił tablicę w Royal Festival Hall, zanim wziął udział w kolejnym nabożeństwie poświęcenia i wysłuchał pierwszego koncertu w nowej sali.

Kiedy król wszedł na podwyższenie na szczycie schodów przed portykiem, około 10 000 ludzi stłoczyło się w półkolu cmentarza kościoła św. Pawła. Królowa, królowa Maria i inni członkowie rodziny królewskiej stali po jego prawej stronie, gdy wygłaszał przemówienie transmitowane przez transmisję radiową. Odniósł się do kontrastu między epoką wiktoriańską a naszymi trudnymi doświadczeniami. „Pokój nie przetrwał” – powiedział król – „a znaczna część bogactwa, które stworzyli nasi przodkowie, została roztrwoniona przez ogień i rzeź”. Nie był to jednak czas na przygnębienie i podczas festiwalu powinniśmy z dumą patrzeć wstecz, a przed siebie z zdecydowaniem. Widział w nim symbol niezmiennej odwagi i witalności Wielkiej Brytanii.

Trębacze Kawalerii Domowej podnieśli trąby, a gdy król powiedział: „Ogłaszam Festiwal w Wielkiej Brytanii za otwarty i życzę mu powszechnego powodzenia”, zabrzmili fanfary. To był moment, w którym, pomimo pewnych opóźnień i falstartów, Festiwal Wielkiej Brytanii w końcu oficjalnie się odbył.

Scena w Sali Festiwalowej pełna wdzięku i godności

Od naszego londyńskiego korespondenta 4 maja 1951 r

Dziś wieczorem, w obecności króla, królowej i ich córek, arcybiskup Canterbury poświęcił Royal Festival Hall, która znajduje się pośród wystaw South Bank. Najpierw król oficjalnie otworzył salę, odsłoniając tablicę w ścianie głównych schodów, aby upamiętnić to wydarzenie.

Zaproszono liczną publiczność znamienitych osobistości i na godzinę przed otwarciem wielkie foyer, deptak i klatki schodowe zapełniły się mężczyznami i kobietami w strojach wieczorowych. Być może ze względu na religijny charakter dzisiejszej ceremonii kobiety miały na sobie spokojniejsze i mniej wyszukane suknie.

Być może nawet projektanci nie twierdziliby, że fasada Sali Festiwalowej jest szczególnie piękna; ale wnętrze ma wdzięk i dostojność, których nie odda żaden rysunek ani fotografia.Kontynuuj czytanie

The Guardian, 4 maja 1951. Mokry początek

5 maja 1951

Dziś po południu publiczność została po raz pierwszy wpuszczona na wystawę South Bank. Trudno powiedzieć, co z tego zrobili. Była to raczej powściągliwa publiczność z klasy średniej, która przyszła na zaproszenie lub zapłaciła 10 szylingów za obejrzenie przedstawienia. Zamiarem było wpuszczenie dzisiaj tylko osób posiadających bilety, ale deszcz odstraszył tak wiele osób, że otwarto bramki obrotowe. To była ulewna ulewa. Jeden z tych dni, kiedy deszcz tłumi zapał. Parasole w pięknych kawiarniach na świeżym powietrzu były przemoczone i od czasu do czasu kelner podbiegał i osuszał stoły.

Niektóre betonowe ścieżki zostały ułożone nierówno i powstały kałuże wody, które trzeba było ominąć. Nie miało to znaczenia, gdyż frekwencja była niewielka, a większość ludzi przebywała w pawilonach. Do ósmej wieczorem przyjęto jedynie 20 000 osób.

Riwiera przybywa do Londynu: scena kontynentalna – i angielskie jedzenie

Od naszego londyńskiego korespondenta 5 maja 1951 r

Tej nocy nad rzeką unosi się mgła, ale scena pozostaje urzekająca. Stoisz za szklaną ścianą Sali Festiwalowej i patrzysz przez ozdobne białe maszty nad odbijającą się wodą na oświetlone budynki po drugiej stronie brzegu. Z pewnością to miasto nie jest Londynem, a ta poniżej nie jest przemysłową Tamizą widzianą z sali Rady Hrabstwa Londynu. Raczej jesteśmy w jakimś nieodkrytym miasteczku na Riwierze, patrząc od kasyna po drugiej stronie zatoki do szeregu wspaniałych hoteli.

Na południowym brzegu fontanny mienią się wielobarwnymi światłami, a eleganckie jachty suną po zabawkowym jeziorze o świetlistym błękicie. Był to wieczór na wystawny obiad w jednej z najpiękniejszych i droższych restauracji. Mimo małej frekwencji wszystkie były pełne już o 8.30. Już w chwili rozpoczęcia koncertu przy stołach w Sali Festiwalowej nie było już miejsca. W innym miejscu powiedzieli, że za godzinę może być stolik. No cóż, można by spróbować w kawiarni, najpiękniejszej kawiarni, jaką kiedykolwiek widziano w tym kraju.

Niektórzy mogliby przypuszczać, że cały ten kunszt może skusić firmę cateringową do odejścia od tradycyjnych angielskich potraw i spróbowania kontynentalnej frywolności. Ale nie są tak słabo podatne. W ciągu kilku minut taca została zapełniona, a na talerzu znalazł się jeden ze znajomych kawałków panierowanej gładzicy otoczony jedynym warzywem, które na tych wyspach rywalizuje z kapustą, czyli dużym tłuszczem szpikowym, czyli groszkiem armatnim. Taki posiłek szybko kładzie kres absurdalnym i ekstrawaganckim fantazjom.

Royal Festival Hall podczas Festival of Britain, South Bank, Londyn, 1951. Zdjęcie: Jane Bown/The Observer Koncert w Royal Festival Hall: Symfonie Beethovena

Autor: Colin Mason 5 maja 1951 r

Pierwszy z koncertów inauguracyjnych w Royal Festival Hall dał dziś wieczorem Orkiestra Symfoniczna BBC i Towarzystwo Chóralne pod dyrekcją Sir Malcolma Sargenta. Sir Malcolm, który w pewnym sensie zastępował Toscaniniego, dźwigał wielką odpowiedzialność, której okazał się godny podziwu. Jego orkiestra nie grała w najlepszym wydaniu, być może dlatego, że podczas przygotowań do tych wielkich wydarzeń została dostrojona do maksimum.

Z akustycznego punktu widzenia być może nadal można coś ulepszyć w hali, gdyż dzisiejszego wieczoru na przednich straganach instrument dęty drewniany brzmiał dziwnie odlegle i bez życia, choć niekoniecznie w innych częściach sali. W każdym razie niedociągnięcie nie jest fundamentalne ani bardzo poważne i jeśli nie da się go naprawić bez poświęcania czegoś innego, nadal nie ma na co narzekać.

Budynki na południowym brzegu

Robert Lutyens 5 maja 1951 r

Wśród budynków, które mogą pretendować do miana architektury, wyróżnia się Kopuła Odkryć autorstwa Ralpha Tubbsa. Jest genialnie wymyślony i charakteryzuje się dużym realizmem przestrzennym, zepsutym dopiero po wykończeniu mnóstwem eksponatów i klatek schodowych w środku. Dla porównania, tour de force Skylonu jest niepokojący ze względu na swoją bezsensowność. Restauracja Regatta i sala prasowa autorstwa Mishy Black i Alexandra Gibsona są pięknie przemyślane i wykonane pod względem przestrzeni i kunsztu, pomimo zniekształconych wskazówek z brązu, które służą jako klamki do drzwi wahadłowych, które są bardziej odrażające, ponieważ w rzeczywistości są funkcjonalne.

Festiwal rzeźb Wielkiej Brytanii. Zdjęcie: Paul Popper/Popperfoto/Getty Images

Dla porównania bar ’51 i restauracja Thameside są skrajnie pobieżne, nie osiągając żadnej prawdziwej lekkości serca. Pawilony pana Briana O’Rorke’a są bardzo wyróżniające się. Rzeczywiście najlepszą grupą budynków, która moim zdaniem po cichu kradnie show, są te poświęcone wsi i jej zajęciom, nie tyle ze względu na jakąś szczególną zaletę samych pawilonów, ile ze względu na jednorodność ekspozycji i łatwość dostępu.

Jestem przekonany, że podejście do wystawy od strony architektonicznej jest wobec niej nieuczciwe. Świetnie zaplanowany i zrealizowany wbrew wielkim przeciwnościom, liczy się przede wszystkim historia.

Dla tych, którzy potrafią to docenić, istnieje blask i żywiołowość inżynierii budowlanej; rzemiosło w sztuce użytkowej o całkiem wybitnych zasługach w tej epoce. (Wszystkie artykuły są fragmentami redakcyjnymi)