Strona główna Sport Alfie Barbeary: „Staram się nie myśleć o Anglii… chodzi mi to po...

Alfie Barbeary: „Staram się nie myśleć o Anglii… chodzi mi to po głowie i nie gram dobrze” | Puchar Mistrzów

7
0


Krótka lista tegorocznej nagrody Gracza Roku Champions Cup przyciąga wzrok. Kandydatów jest pięciu, a czterech z nich – Louis Bielle-Biarrey, Finn Russell, Matthieu Jalibert i Caelan Doris – to uznani operatorzy światowej klasy. Kim więc jest piąty Beatles? Anglik bez czapki, który w dni meczowe je tylko tosty i jest prawdopodobnie najbardziej znany z paradowania przemytnikami papużek falistych.

Wystąp do przodu Alfie Barbeary, kudłaty kolos z Bath, który w niedzielę chce wybić kilka dziur w obronie tytułu Bordeaux Bègles na Stade Atlantique. 25-letni Barbeary może nie jest jeszcze koneserem słynnych win z regionu – „Wiem, że są czerwone i białe, ale to wszystko” – ale nadrabia to innymi względami. Niektórzy ludzie rodzą się artystami, a wielka ósemka z pewnością jest jedną z nich.

Weźmy na przykład huczne świętowanie trofeów z zeszłego roku, po tym jak drużyna Bath zdobyła podwójny tytuł Premiership i Challenge Cup. Na dobre czy na złe zdjęcia Barbeary’ego topless, ubranego w skąpe niebieskie kąpielówki, bawiącego się następnego dnia autobusem z otwartym dachem, obiegły cały świat. „Nikt mi nie powiedział, że posunęłam się za daleko, z wyjątkiem mojej mamy. Otrzymałam od niej kilka SMS-ów, w których napisała: „Załóż teraz ubranie”. Wszyscy w tłumie machali do swoich rodzin, ale kiedy nawiązałem kontakt wzrokowy z mamą, ona tylko pokręciła głową”.

Imprezowanie trwało jeszcze kilka tygodni, w tym na festiwalu w Glastonbury. Jak mówi teraz kochający zabawę Barbeary: „Jeśli w jakimkolwiek momencie poza sezonem nalejesz mi piwa, włączają się papugi faliste. A jeśli nie, pytają mnie, dlaczego nie. Kiedy wracałem z wakacji zeszłego lata, szedłem ulicą w Bath i dziewięć lub dziesięć osób mówiło: „Dobrze widzieć, że znów się założyłeś”.

Alfie Barbeary w swoich niesławnych przemytnikach papużek falistych na paradzie trofeów Bath’s Challenge Cup w zeszłym sezonie. Zdjęcie: Patrick Khachfe/Getty Images

Był tylko jeden szkopuł, do którego w końcu zdecydował się przyznać. Jeśli jesteś zawodowym graczem rugby i chcesz zwrócić na siebie uwagę swojego trenera narodowego, posiadanie w miarę przyzwoitego konta pomaga. Kiedy ostatni raz rozmawiał ze Strażnikiem, otwarcie przyznał, że nie jest naturalnym króliczkiem na siłowni. Jednak przy tej okazji nawet on zaakceptował fakt, że niektóre jego życiowe wybory wymagają ponownej kalibracji. „Nie chciałem, żeby wszyscy myśleli, że przez cały sezon poza sezonem po prostu wkurzyłem się. Pomyślałem po prostu:” Muszę wziąć udział w treningu. „

W związku z tym wrócił wcześniej, aby zapewnić sobie dodatkową sprawność fizyczną w okazałej bazie Bath w Farleigh Hungerford, opierając się nawet pokusie przybycia swoimi papużkami, aby zakończyć personel kondycyjny. „Nie miałem butelki, żeby to zrobić. Byłem bardziej jak nieśmiały pies. Głowa opuszczona i patrząca przez brwi. „

I zgadnij co? Opłaciło się to znakomicie, o czym świadczy jego nominacja do gracza roku. Kiedy Bath musi przerwać grę, dokładnie wie, do kogo zadzwonić. Barbeary, niegdyś znany jako „Bestia z Banbury” w swojej szalonej młodości, został wybrany zawodnikiem meczu w ćwierćfinałowym zwycięstwie nad Northampton i zdobył podobne uznanie zarówno w styczniu, jak i w meczach z Castres i Exeter.

Wreszcie minęły problemy z kontuzjami, które nękały jego wczesną karierę w Bath po przybyciu z Wasps w 2022 roku i zastąpione przez ożywioną siłę natury, w której wciąż jest wiele do osiągnięcia. Można zrozumieć, dlaczego niekoniecznie jest on zawodnikiem w typie Steve’a Borthwicka, ale z drugiej strony Anglia potrzebuje więcej turbodoładowania przenoszącego piłkę, niż często pokazywała podczas tegorocznych Mistrzostw Sześciu Narodów.

A jeśli nic więcej, Barbeary zadaje kilka wyjątkowych pytań, stosując technikę noszenia w pozycji pionowej, którą zwodniczo trudno zatrzymać. Kilku trenerów namawiało go wcześniej do przyjęcia bardziej ortodoksyjnej pozycji ciała – „Przez ostatnie kilka lat miałem problemy ze wszystkimi, którzy mówili, że aby dominować w noszeniu, trzeba być nisko” – ale w tym sezonie powrócił do swojego starego stylu. „Próbowałem grać w sposób, w jaki nigdy wcześniej nie grałem. Noszenie piłki na niskim poziomie było dla mnie nienaturalne. Więc wróciłem do swoich korzeni. Są oczywiście sytuacje, w których zyskujesz na byciu niskim i mocnym, ale nie mogłem grać tak, jak chciałem. „

Alfie Barbeary świętuje po zdobyciu gola w marcu przeciwko Saracenom. Zdjęcie: David Davies/PA

Wszystko to sprawia, że ​​mecz rozgrywany w ten weekend będzie naprawdę ważny. Bordeaux na wyjeździe jest tak blisko międzynarodowego rugby, jak to tylko możliwe, a Barbeary wie, że na różnych frontach czeka decydujący test. Jeśli Bath chce być najlepsze, musimy grać w takich meczach i naprawdę się sprawdzać. Borthwick będzie uważnie się przyglądał – „Rozmawiałem ze Stevem na początku okresu Sześciu Narodów, kiedy powiedział, że mam się dobrze” – jednak Barbeary uważa, że ​​nadmierne pragnienie uznania Anglii może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego. „Staram się o tym nie myśleć. Miałem już ten problem, kiedy goniłem Anglię (selekcja). Wchodzi mi to do głowy, zaczynam za dużo myśleć i nie gram dobrze. Jeśli skupiasz się na sobie i dobrze grasz, mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

Siedząc pośród wyłożonego drewnianymi boazeriami Farleigh House, przypominającego Obelixa po służbie z kreskówek Asterix, z pewnością wydaje się być w dobrym humorze. W tym tygodniu znalazł nawet czas, aby wybrać się do Londynu, aby obejrzeć koncert Olivii Dean – taki wieczór będzie łatwiejszy pod względem logistycznym, gdy przeprowadzi się do Londynu, aby tego lata dołączyć do Saracenów. Barbeary uśmiecha się, gdy pyta się, czy zamieszka z Owenem Farrellem – „Nie, nie sądzę, żeby był na to zbyt chętny” – ale emocje są wyraźnie mieszane. „Nie mam nic poza miłością do Bath. Ostatnie cztery lata naprawdę mi się podobały. Pomyślałem, że będzie to nowe wyzwanie.”

Zanim jednak odejdzie, jest zdeterminowany, aby zdobyć więcej trofeów z Bath. „W moim czasie wygraliśmy tu prawie wszystko, więc miło byłoby wyjść na boisko z przytupem”. Kolejny niedzielny tour de force może nawet zapewnić mu wspomnianą nagrodę gracza roku Investec, pomimo jego nietypowych preferencji żywieniowych.

„W dniu meczu nie jem zbyt wiele. Trochę tostów, a może tostów. Wieczorem lubię dużą miskę makaronu i klopsików… to moje ulubione. Tomowi de Glanville’owi nie spodobało się, kiedy mu powiedziałem, że podobają mi się klopsiki na surowo w środku, ale trochę różu jest dobre. Złagodź wielkie fromage Bordeaux i poprowadź jego drużynę do finału, a on będzie mógł jeść, co chce.