Strona główna Kultura Recenzja Endless Cookie – Cheech i Chong spotykają Tristrama Shandy w odlotowych...

Recenzja Endless Cookie – Cheech i Chong spotykają Tristrama Shandy w odlotowych opowieściach o życiu Pierwszych Narodów | Film

11
0


Wezwanie do lepszej autoprezentacji mniejszości w kinie było głośne i długie przez ostatnią dekadę, a jeśli oznacza to więcej twórczości lewicowej, takiej jak ta zakręcona, wysmażona w mózgu, ale bardzo sympatyczna animacja o życiu kanadyjskiej rodziny rdzennych mieszkańców Cree, to nie ustawajcie. Z grubsza można to opisać, gdy Cheech i Chong spotykają Tristrama Shandy, Endless Cookie konsekwentnie przerywa sobie i ośmiesza metody własnego stworzenia – zwłaszcza fakt, że ukończenie tej rzeczy zajęło przyrodnim braciom Sethowi i Peterowi Scriverom dziewięć lat. W pewnym momencie Seth w postapokaliptycznych ruinach Toronto ogłasza, że ​​ma kolejne przedłużenie terminu: „Świetnie!”

Animator Seth (który sam podkłada głos) udaje się do społeczności Shamattawa First Nation w Manitobie, aby nagrać swojego przyrodniego brata Petera (również wypowiada się, podobnie jak inni członkowie rodziny); Matka Petera, w przeciwieństwie do Setha, pochodziła z Pierwszych Narodów. Jego opowieści są o kudłatych psach – przedstawia 12 psiaków z ich posiadłości, z których dwa w rzeczywistości nazywają się Cheech i Chong, a także siedmioro dzieci w domu. Historie są różnorodne i dziwne: budowa tipi; nieudana obserwacja morderstwa z udziałem karibu; Wściekła punkowa przygoda Petera w Toronto w latach 80.; przyjaciel zaczepiony przez przylegającą sowę śnieżną; przeciągnięta saga o zawstydzeniu związanym z zmiażdżeniem ręki we własnej pułapce na zwierzęta.

Seth stara się powstrzymać Szeherezade z Shamattawy. Patrząc na mapę opowieści wybrzuszającą się jak rozdęta okrężnica, zastanawia się: „Nie jestem pewien, czy to podąża za mną, czy ja podążam za nim”. W systemie animacji przypominającym SpongeBoba Kanciastoportego po popołudniowym paleniu DMT jeden z fundatorów filmu występuje w roli gadającego suwaka logarytmicznego – ale w porównaniu z dalszą rodziną radzi sobie lekko. Ta prawie stała to inna wibrująca trąbka dla każdego członka; rodzaj przedstawienia, na który możesz sobie pozwolić tylko wtedy, gdy bardzo lubisz wszystkich zainteresowanych.

Poruszono tu poważne kwestie, nieco ironicznie: dotyczące rasizmu policyjnego, kradzieży ziemi i, co bardziej pozytywne, ciągłości przodków. (Być może, aby skupić uwagę na rdzennej ludności, Endless Cookie pomija kwestię Setha jako białego kronikarza.) Ale to także halucynacje w piance kawy z koleinowymi karibami – i wyraźnie promieniująca miłość do społeczności – w tym często zabawnym potomstwie takich postaci jak Kot Fritz.

Endless Cookie jest dostępne na Mubi od 17 kwietnia.