Strona główna Kultura David Bowie: Recenzja You’re Not Alone – Ziggy glam i berliński brud...

David Bowie: Recenzja You’re Not Alone – Ziggy glam i berliński brud w wstrząsającej pośladkach, ale oczyszczonej zanurzeniu | Davida Bowiego

5
0


Od dziesięciu lat branża pośmiertnego Davida Bowiego kwitnie pełną parą. Pojawiło się wiele wznowień, zestawów pudełkowych, książek, filmów dokumentalnych, wystaw i stale poszerzającej się gamy towarów, co czasami sprawia, że ​​zastanawiasz się, czy jest coś, na czym nie dałoby się wydrukować cytatu o tym, że nie wie, dokąd zmierza, ale obiecuje, że nie będzie nudno. Po 10 latach wzrosło prawdopodobieństwo, że publiczność może cierpieć z powodu zmęczenia Bowiego, ale apetyt wydaje się nienasycony. Stąd nie jesteś sam, godzinny, 360-stopniowy film wyreżyserowany przez Marka Grimmera – głównego projektanta hitowej wystawy V&A David Bowie Is z 2013 roku – pokazywany w londyńskiej „wciągającej przestrzeni wystawienniczej” Lightroom.

podwójny cudzysłów Przy tej wielkości naprawdę można zauważyć obrzydliwy wygląd basisty Trevora Bouldera strzelającego do Bowiego podczas Rock’n’Roll Suicide

Wiele utworów, które powstały od śmierci Bowiego, jest wyraźnie skierowanych do zagorzałych fanów. You’re Not Alone stawia przed sobą trudniejsze zadanie: trzymać ich na dystans, a jednocześnie przemawiać do młodszej publiczności, rzekomo bardziej odpornej na urok Bowiego niż ci, którzy z pierwszej ręki pamiętają jego imperialne okresy. Wyczuwa się chęć zaspokojenia potrzeb tej drugiej grupy, koncentrując się na utworach Bowiego, które są najczęściej odtwarzane w Internecie: jest dużo Let’s Dance, ale nie ma wzmianki o Ashes to Ashes czy Sound and Vision.

Największą atrakcją dla starych fachowców jest niepublikowany dotąd materiał filmowy przedstawiający jego występ w Earls Court w 1978 roku, który jest świetny, chociaż jest w nim coś więcej na poziomie jajecznicy wielkanocnej. Wykorzystanie w serialu wielu kamer z filmu DA Pennebakera przedstawiającego ostatni występ Bowiego Ziggy Stardust w 1973 r. – a także sam rozmiar materiału, w jakim jest wyświetlany – oznaczają, że naprawdę można zauważyć absolutnie obrzydliwy wygląd basisty Trevora Bouldera fotografującego Bowiego podczas kulminacyjnego występu Rock’n’Roll Suicide: uczciwie, Bowie właśnie milcząco poinformował Bouldera, że jest bez pracy. przed 5 tysiącami ludzi.

Świetnie radzi sobie z oszukiwaniem cię, abyś myślał, że jesteś na widowni… David Bowie: Nie jesteś sam w Lightroom w Londynie. Zdjęcie: Jordan Pettitt/PA

Zatwierdzony do sprzedaży album You’re Not Alone oferuje wyraźnie oczyszczoną wersję kariery Bowiego, w dużej mierze usuniętą z próbowania czegokolwiek sprzed lat Ziggy’ego (co oznacza nie tylko pominięcie Laughing Gnome, ale na dodatek Hunky Dory), bez bezpośrednich odniesień do biseksualizmu – chyba że liczyć widok Bowiego bez wyrazu trzepoczącego rzęsami podczas słynnego występu Starmana w Top of the Pops – żadnego flirtu z faszyzmem, era sportów barwenowych Glass Spider, a nawet członkostwo w Tin Machine. Po wywiadzie z Bowiego opowiadającym o tym, jak jego pęd do mainstreamowej komercji w Let’s Dance szybko wpędził go w artystyczny zawrót głowy, następuje sugestia, że ​​artystyczny zawrót głowy został naprawiony wraz z wydaniem w 1993 roku albumu Black Tie White Noise: hmmm. Mimo to dźwięk przestrzenny ożywił jego niedocenianą twórczość z lat 90., nadając zarówno inspirowanym industrialem I’m Afraid of Americans, jak i eksperymentom perkusyjnym Little Wonder, dosłownie wstrząsającą tyłkiem: brzmią fantastycznie.

I ostatecznie to, co tu jest, jest więcej niż wystarczająco spektakularne – i rzeczywiście wystarczająco wciągające – aby sprawić, że przeoczysz to, czego nie ma, czy to z powodu ograniczeń czasowych, czy z powodu dyskretnego aerografu. Świetnie radzi sobie z oszukiwaniem cię, abyś pomyślał, że jesteś na widowni przerwanego początkowego etapu trasy koncertowej Diamond Dogs w 1974 roku. Jest fantastyczny moment, gdy Bowie omawia wpływ techniki wycinania Williama Burroughsa na jego pisanie, a kawałki papieru, na których zapisał fragmenty tekstów, zalegają pod twoimi stopami: podobnie, gdy mówi o wpływie Briana Eno na jego podejście do nagrywania, zostajesz otoczony odręcznymi prototypami kart Eno Oblique Strategies.

Uroczysty montaż… David Bowie: Nie jesteś sam w Lightroomie w Londynie. Zdjęcie: Jordan Pettitt/PA Wire

W części poświęconej jego berlińskim latom pokój wydaje się autentycznie brudny, nagle chłodny i nieco klaustrofobiczny: osadzony w tym kontekście „Heroes” zostaje uratowany przed ponurym losem w ostatnich dniach jako wywołująca uderzenie powietrzem, wprost uroczysta ścieżka dźwiękowa do montażu sportowego, i odzyskuje dwuznaczne cudzysłowy. Wszyscy znają prorocze poglądy Bowiego na temat wpływu Internetu na społeczeństwo – słynny wywiad z Jeremym Paxmanem, który nieustannie krąży w mediach społecznościowych, zostanie tutaj ponownie wyemitowany – ale okazuje się, że kryształowa kula Bowiego była również całkiem jasna, jeśli chodzi o kierunek, w jakim zmierza muzyka pop: podlega „procesowi demistyfikacji – coraz bardziej dotyczy to publiczności” – ucina z pewnym smutkiem w pewnym momencie, kilka lat przed tym, jak ktokolwiek z aprobatą określił gwiazdę popu jako „z którą można się utożsamić”. „To prawie tak, jakby artysta musiał towarzyszyć publiczności”.

Biorąc pod uwagę, jak wiele razy słyszy się go, jak w trakcie filmu ukrywa się za teatralnością swoich występów i omawia na scenie swoje pragnienie „wymyślenia sobie siebie w innej osobie”, można stwierdzić, że z pewną dozą bezczelności wiąże się wyciąganie wniosków z pozornie emocjonalną lekturą ballady The Loneliest Guy z ostatniego występu Bowiego na żywo w 2004 roku. Mógł równie dobrze odgrywać tę rolę również tamtego wieczoru, ale tak zostało przedstawione. jakby dawał wgląd w jego duszę, poprzedzony fragmentami wywiadów, w których omawiał starzenie się i strach przed śmiercią. A jednak działa to w kontekście, rozbrajając twoje sprzeczki i zadając odpowiednio wyciskający łzy cios. Można odnieść wrażenie, że nie jesteś sam w miniaturze: z pewnością możesz szukać w niej dziur, jeśli chcesz, ale kiedy to się dzieje, trudno nie dać się ponieść.

Wystawę David Bowie: You’re Not Alone można oglądać w Lightroom w Londynie od 22 kwietnia do 4 października