Młody, początkujący fotograf dzikiej przyrody stara się o staż u jednego z najlepszych w branży. Marcus (Charlie Beck) właśnie przybył do kryjówki ptaków na odludziu. „Nikt tutaj nie usłyszy twojego krzyku” – mówi starszy mężczyzna, Tim (Gerard Horan), którego szczekanie w złym humorze niesie ze sobą własną groźbę.
Marcus pod jego okiem daje z siebie wszystko, a oni niezdarnie się dogadują, aż powoli odnajdują podobieństwa: oboje pochodzą z tego samego uciskanego osiedla, a ich życie rodzinne czai się w cieniu. Zastanawiasz się, dokąd doprowadzi to spotkanie, skoro zachowanie obu mężczyzn jest ambiwalentne. Czy Tim ma ukryty motyw, zabierając Marcusa w to odległe miejsce? Czy Marcus naprawdę jest tym, za kogo się podaje?
Sztuka Davida Pearsona powoli ujawnia swoje intencje. Wyreżyserowany przez Alice Hamilton film charakteryzuje się cichą wrażliwością i łagodnym rytmem, chociaż jego wątek narracyjny nie jest tak pełny i dramatyczny, jak mógłby być. Niemniej jednak jest pełna żywych, czułych i zabawnych tekstów, z serdeczną relacją emocjonalną zbudowaną między mężczyznami.
Marcus zrobił kiedyś niezwykłe zdjęcie orła rybiego nad morzem, co zapewniło mu miejsce w tej kryjówce. Rozmowy o fotografii są wciągające i inteligentne, począwszy od moralnych obowiązków fotografów w ekstremalnych sytuacjach cierpienia (zarówno ludzi, jak i zwierząt) po pojęcie „prawdy” obrazu.
Tytuł nawiązuje do rzadkiego ptaka syberyjskiego, którego nigdy wcześniej nie fotografowano poza jego rosyjskim siedliskiem, i wskazuje na kwestionowaną autentyczność zdjęcia, które Tim twierdzi, że zrobił w Wielkiej Brytanii („Mówią, że to podróbka” – mówi złośliwie). Pojawiają się szydercze, krzywe spojrzenia na sposób, w jaki iPhone’y i sztuczna inteligencja osłabiły także formę artystyczną, która mogła zostać lepiej rozwinięta.
Ostatecznie sztuka w równym stopniu opowiada o ojcach i synach, jak i o kreatywności czy mentorstwie. Obaj mężczyźni mają skomplikowane relacje z ojcami. Konstrukcja spektaklu realizuje jedno z nich, a nie drugie, ze zbyt schludnym zakończeniem, ale jest w nim bogactwo tematyki i porywające przedstawienia. Raz po raz przestrzeń na parterze tego teatru, przeznaczona dla wschodzących pisarzy, ujawniała rodzący się talent. To jest jeszcze jedno.