Tony Rowe nie miał jeszcze czasu, aby zapewnić, że zaproponowani nowi amerykańscy właściciele Exeter poczują się na Zachodzie jak w domu. W wilgotny poranek w Sandy Park nikt nie nosi kapelusza Stetsona, a przed recepcją nie ma nawet uwiązanego konia. Być może będzie to część pakietu przekazania klubu, zakładając, że ponad 700 członków Chiefs zagłosuje w przyszłym miesiącu za przystąpieniem do sprzedaży ich 155-letniego klubu.
Wiatr zmian wznieca jednak lokalny kurz. Przez ostatnie 33 lata Rowe był integralną częścią jednej z najbardziej romantycznych historii o Kopciuszku w brytyjskich sportach zespołowych. Jednak we współczesnym zawodowym rugby romans nie opłaca rachunków, a czasy się zmieniają. Mając 77 lat, łatwo zrozumieć, dlaczego Rowe ma ochotę przekazać stery elegancko ubranemu nieznajomemu spoza miasta.
Transakcja została już zawarta, pod warunkiem uzyskania błogosławieństwa członków na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu w dniu 7 maja. Na skrzydłach czeka megabogaty inwestor multisportowy, już zaangażowany w brytyjską piłkę nożną. Powiedzmy, że dzięki temu stare dobre dni na błotnistym stadionie County Ground i awans do Premiership w 2010 roku przypominają zdjęcia z innej epoki w odcieniach sepii.
Ponieważ, argumentuje Rowe, nadszedł czas, aby angielskie klubowe rugby poszukiwało nowych horyzontów, zamiast bez przerwy patrzeć wstecz w gniewie. „Musimy się obudzić i poczuć zapach kawy” – mówi z drugiej strony ogromnego stołu – barman z pewnością mógłby wsunąć po nim szklankę whisky – w sali konferencyjnej Exeter. „Przez ostatnie 30 lat skutecznie prowadzę firmę dla akcjonariusza, który nie ma pieniędzy. Nie mogę się doczekać inwestora, który ma trochę pieniędzy. To będzie dla mnie ogromna różnica. „
Proponowana zmiana właściciela wpisuje się w rzucający się w oczy trend. Newcastle Red Bulls i Bath przyciągnęły już znaczące nowe inwestycje, a Rowe chce, aby Exeter dołączyło do współczesnej gorączki złota. „Myślę, że dzięki temu będziemy w naprawdę dobrym miejscu, w którym będziemy mogli czerpać korzyści z przyszłości. Niezależnie od tego, czy ci się to podoba, czy nie, w sporcie zawodowym liczą się pieniądze. Potrzebujemy pieniędzy, aby przetrwać. „
Immanuel Feyi-Waboso to jeden z najważniejszych graczy drużyny Exeter, wokół którego nowi właściciele będą chcieli zbudować odnoszący sukcesy zespół. Zdjęcie: Michael Steele/Getty Images
Nasuwa to wiele pytań przed ważnym sobotnim meczem Chiefs u siebie z liderem Prem Northampton. Choć Amerykanom najwyraźniej zależy na zachowaniu tożsamości klubu, nie zamierzają bezczynnie palić banknotów dolarowych. Priorytetem będzie powiększenie 10-zespołowego Prem, sugeruje Rowe. „Dziesięć klubów to za mało. Finansowo to nie działa dla nikogo. Musimy dotrzeć do 12 klubów, a moim zdaniem powinniśmy dojść do 14. Nadal uważam, że powinniśmy zwrócić się do Walijczyka. Myślę, że ożywiłoby to walijskie rugby, a mecze są nam potrzebne finansowo.
„Rozmawia się o włączeniu dwóch nowych angielskich klubów do rozszerzonej ligi w sezonie 2029-30 i osobiście chciałbym zobaczyć także dwa walijskie kluby. Walijskie rugby jest na dupie, prawda? Nie sądzę, że stać ich na trzy profesjonalne kluby… Myślę, że tak naprawdę mogą sobie pozwolić tylko na dwa. W walijskim rugby jest dużo polityki, ale co by było, gdyby Swansea i Cardiff dołączyły do rozszerzonego Prem? Dzieje się tak w krykiecie. Dlaczego nie w rugby? Z logistycznego punktu widzenia nie sądzę, aby którykolwiek z 10 klubów Prem miał trudności z przyjazdem do Walii na weekendowy mecz.
Jeśli tak się stanie, uważa Rowe, przyszłość może być jaśniejsza dla wszystkich zainteresowanych. „Wszystkie gwiazdy są nastawione na to, aby przekształcić angielskie rugby w inną formę niż dzisiaj. W ciągu ostatnich kilku lat naprawdę udało nam się to osiągnąć, ale musimy to kontynuować finansowo. Covid i mini-recesja, która później nastąpiła, kosztowały nas 25 milionów funtów i nadal nie doszliśmy do siebie w pełni.” Między innymi obwinia poprzedni rząd i Związek Piłki Nożnej Rugby za to, że nie pomagały więcej. „Rząd obiecał nam dotację, którą w ostatniej chwili zamienił na pożyczkę, a RFU zdecydowało, że da nam tylko 50% tego, co miał nam dać.
„Każdy prezes Prem powiedziałby ci, że Covid kosztował ich ponad 20 milionów funtów każdy. Bez prezesów i właścicieli nie miałbyś angielskiej Premiership i nie miałbyś Anglii. Większość moich pieniędzy zainwestowałem tutaj, aby utrzymać klub przy życiu. Chcesz kupić hotel? Sprzedałem swój biznes trzy lata temu i nie mogę włożyć więcej pieniędzy. To niesprawiedliwe wobec mojej rodziny. Nadszedł czas, w którym musimy bardzo rozsądnie myśleć o naszej przyszłości. „
Tony Rowe wierzy, że nowi amerykańscy właściciele dodadzą do tego sportu trochę dodatkowego, bardzo potrzebnego „razzmatazz”. Zdjęcie: Leila Coker/Getty Images
Sprawę komplikuje, zdaniem Rowe, umowa o wartości 200 milionów funtów podpisana pod koniec 2018 roku, która przyznała firmie private equity CVC Capital Partners 27% jej praw komercyjnych. „Nigdy nie powinniśmy byli sprzedawać akcji CVC. Mamroczą, że teraz coś zrobią, ale czy tak jest? Niewiele zrobili przez ostatnie sześć lat. Całkiem nieźle prezentują się, prawda? Dostają 27% wszystkich naszych przychodów komercyjnych. Szczęśliwe dni. Większość pieniędzy już odzyskali. Nie powinniśmy byli tego robić i nie sądzę, że byliśmy wystarczająco agresywni na rynku, aby uzyskać potrzebne wsparcie sponsorskie. Nie mamy razzmatazz o naszym sporcie.”
Co oczywiście jest w dużej mierze amerykańską specjalnością. Ciekawe, jak to będzie współgrać z upodobaniem wielu starszych fanów Exeter do prostego ciasta i kufla wydry, ale Rowe jest równie świadomy przyszłego pokolenia. „Nasi przyszli kibice to milenialsi. Widzą życie inaczej. To pieniądze, które utrzymają je przy życiu i musimy mieć pewność, że zabierzemy im grę. ” Jasne, ale jak, do cholery, urozmaicić pasztecik? „Po prostu dołóż do tego chipsy, zaraz zakażą ich w szkołach”.
Bum-bum. Tak czy inaczej Rowe jest optymistą, że nawet podwójny rok 2020 Chiefs może zostać przyćmiony. „Ostatnie 25 lat klubu było jak dotąd najbardziej udanych i wierzę, że możemy zrobić kolejny krok. 7 maja powiemy członkom, kim jest inwestor i co mamy od niego do zaoferowania. To ekscytujące czasy.
„To inwestor długoterminowy i rozumieją ten sport. Zapytali mnie, czy zostanę, i zgodziłem się. Nie opierdalają się, a ja nie owijam w bawełnę. Myślę, że znów wkroczymy w inną erę. Dlaczego nie miałbym się zaangażować?”
Tym bardziej, jeśli „nowe” Exeter zdoła zachować swoje dewońskie serce i duszę. „Wyraźnie dałem tym ludziom do zrozumienia, że zmieniasz te rzeczy na własne ryzyko” – mówi Rowe. „Używam analogii: wszyscy jedziemy tym autobusem ku sukcesowi. W tej chwili mamy w nim właściwych ludzi, ale skończy nam się paliwo. Ci goście zamierzają napełnić autobus wystarczającą ilością paliwa, abyśmy mogli osiągnąć jeszcze większy sukces. ” Zapnijcie pasy i cieszcie się jazdą.