Strona główna Sport Liam Rosenior przeżuty dziwaczną wersją Chelsea ChatGPT firmy BlueCo | Chelsea

Liam Rosenior przeżuty dziwaczną wersją Chelsea ChatGPT firmy BlueCo | Chelsea

3
0


Biegnij, Liam, biegnij. Nie oglądaj się za siebie. Wyrwij kombinezon ochronny. Przemknij obok bramek bezpieczeństwa, gdzie strażnicy już wiją się i pienią z ust. I wyjdź z kompleksu na dobre, lodowato białe tenisówki walą po polnej drodze, trzepocząc designerską bluzą z kapturem.

Liam Rosenior pragnie teraz zachować jak największy dystans między sobą a czymś, co jest jeśli nie najdziwniejszym i najbardziej niepiśmiennym projektem piłkarskim wszechczasów, to z pewnością najdziwniejszym i najbardziej niepiśmiennym w historii. Witamy w BlueCo Chelsea, miejscu, w którym obwinianie menadżera za widowisko na boisku przypomina trochę narzekanie, że naukowcy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wciąż nie umyli kubków po kawie ze stołówki.

Momentem, w którym w środę rano po raz pierwszy stało się jasne, że Rosenior rzeczywiście zostanie zwolniony, była wiadomość, że dyrektor Chelsea ma spotkanie. Teoria biznesu generalnie sugeruje coś przeciwnego. Spotkanie to najlepszy sposób, aby mieć pewność, że nic nie zostanie zrobione. Ale to oznacza zapomnienie prawdziwej natury tego, z czym masz tutaj do czynienia. Czyli: zaklinacze deszczu, psy alfa, superbohaterowie finansowi. W pokoju pełnym kołyszących się kutasów ostatecznie trzeba będzie machać kutasem.

I w pewnym sensie zarząd Chelsea w końcu podjął solidną, opartą na wiedzy decyzję piłkarską. Zwolnienie menadżera zespołu, którego ostatniego gola w lidze strzelił Kerry Dixon przed rzędem zaparkowanych Fordów Capris, wydaje się rozsądnym wyborem. Ale jest to także wybór, który wynika bezpośrednio z wielu bardzo złych wyborów, które już dokonano. Nie tylko stworzenie środowiska tak wypaczonego, że podpisanie nowicjuszowi sześcioletniego kontraktu w styczniu i rozwiązanie go w kwietniu może nadal wydawać się powiewem zdrowego rozsądku.

Zatem przede wszystkim postawmy sprawę jasno. Rosenior wychodzi z tego nieskalany. Jego przyszłość jest nadal szeroko otwarta. Może, ale nie musi, być dobrym menadżerem. Nikt tego nie wie, ponieważ błędność podstawowej struktury rozgrzesza każdego, kto się w nią utknie, nawet jeśli i tak się myli.

Największą krytyką Roseniora było to, że nie nadaje się do tej pracy. Ale oczywiście, że nim nie jest. Nikt nie nadaje się do tej pracy. Rosenior jest młody i mądry. Jeśli chce, może odejść i założyć wartą miliard dolarów firmę zajmującą się dobrostanem korporacyjnym, zwaną LIam Ros-senior-management. Może pójść i dowiedzieć się więcej o elitarnym coachingu w bardziej funkcjonalnym środowisku.

Ma rozum i wolę, a także – pomimo całej tej niezręcznej pogawędki na konferencji prasowej – podstawową szczerość. Być może najbardziej pouczającym momentem w dotychczasowym sezonie Chelsea jest brutalnie szczery, ostatni wywiad Roseniora po meczu po porażce zombie z Brighton we wtorkowy wieczór; namacalne poczucie bólu i wstydu z powodu zaangażowania w coś tak kruchego i pustego, jak obserwowanie mężczyzny uwięzionego w latającym ekranie śmierci generała Zoda, krzyczącego w stronę zimnej, martwej przestrzeni wokół niego.

Już dawno stało się jasne, że Rosenior miał stać się kolejną nutą w erze BlueCo. To reżim tak zasadniczo dziwny, że nie byłoby zaskoczeniem odkrycie, że jest to w rzeczywistości publiczne wydarzenie artystyczne, dzieło genialnych dowcipnisiów, mające na celu ukazanie pustki życia korporacyjnego, jałowości utowarowionego sportu i komicznego potencjału tego, co się dzieje, gdy samozwańczy najmądrzejsi goście na sali okazują się najgłupsi.

Todd Boehly jest jednym z głównych winowajców popadnięcia Chelsea w dysfunkcję. Zdjęcie: Paul Childs/Action Images/Reuters

Przede wszystkim obecna Chelsea jest ostrzeżeniem na przyszłość. Nie chodzi tu tylko o popełnione błędy. Jest to sposób działania, który jest celowo destrukcyjny. Podstawową grę tutaj znamy już od jakiegoś czasu. Piłka funduszy hedgingowych. Izba rozliczeniowa talentów. Przenośna marka rekreacyjna. Jakiś czas temu klub ogłosił, że wybuduje w Dubaju luksusowy wieżowiec Chelsea z posągami lwów, spa oświetlonym gwiazdami i, co najważniejsze, „stylem życia porównywalnym z energią dnia meczowego”, tekst prawdopodobnie napisany przez kogoś, kto nie chodzi na wiele meczów, chyba że nowym obowiązkowym elementem stylu życia będą wściekli mężczyźni w czapkach Peaky Blinder, którzy bez przerwy nazywają cię palantem.

Ale to nie jest tylko standardowa marka ponad treścią bla. Projekt Chelsea polega na burzeniu, dekonstrukcji i ponownym wyobrażaniu sobie w imię super zysków. W ubiegłym roku Todd Boehly wygłosił niezwykle szczere przemówienie na konferencji liderów Financial Times na konferencji sportowej, podczas której mówił o Graalu, jakim jest wykorzystanie Premier League do stworzenia czegoś w rodzaju globalnej platformy technologicznej, w której najważniejszym elementem będzie piłka nożna, a nie tylko SoccerFlix, ale omniaplikacja kształtująca świat. Spalić miliard na talentach? No i co, odblokowujemy tutaj pieniądze Bezosa.

Co prawdopodobnie brzmi jak dobry pomysł w pokoju z innymi braćmi z finansów. Ale w tym miejscu należy również wziąć pod uwagę podstawową niekompetencję tego działania. Graham Potter miał rację na jednej ze swoich konferencji prasowych, kiedy powiedział: „No cóż, muszą wiedzieć, co robią, są miliarderami”. Okazuje się jednak, że pierwsza lekcja BlueCo Chelsea jest zupełnie odwrotna.

Właściciele Chelsea od początku stosowali swój szablon aktywów zagrożonych. Najwyraźniej stworzyli bardzo głupią drużynę, swego rodzaju mistrzów świata, ale też pozbawioną chrząstki, śledziony i poczucia siebie.

Początkowym, stale katastrofalnym posunięciem było pozwolenie Boehly’emu na pełnienie funkcji dyrektora sportowego i kupowanie zawodników, jak sam przyznał, w oparciu o to, czy inne drużyny też ich chcą, bo to przypomina handel akcjami, prawda?

To, co stworzyli Boehly i jego następcy, to wersja sportu ChatGPT, zespół bez równowagi, inteligencji i cech ludzkich. W ostatnich rozmowach z fanami jeden z dyrektorów Chelsea stwierdził, że „jest oczywiste”, że Chelsea buduje jedną z najlepszych drużyn w światowym futbolu. Oczywiste jest, że kluczowi decydenci w klubie nie mają pojęcia, czym jest talent. I że agresywne zarabianie na złożonej, wielowiekowej branży przy pomocy twoich superzręcznych umiejętności finansisty może w rzeczywistości być trudniejsze, niż się wydaje.

Okazało się również, że klub zdecydował, na podstawie zamówionych danych, że menedżerów zasadniczo można wymieniać i że istnieje inny sposób na rozegranie meczu. Trudno o bardziej ewidentnie błędny wniosek, teorię, którą można obalić, czytając stronę Wikipedii Jürgena Kloppa i oglądając starcia Pepa Guardioli i Mikela Artety w ciągu ostatnich kilku tygodni.

Na końcu mamy nie tylko zamek zbudowany na piasku, ale zamek, który uważa, że ​​piasek jest najlepszym miejscem do budowy zamków wszechczasów, a który tak naprawdę nie wie, czym jest piasek ani czym jest zamek. Ale co wydaje się całkiem pewne, że w tym wszystkim ma rację, ponieważ ma helikopter. Czy masz helikopter?

Enzo Fernández wpatruje się w ziemię podczas porażki Chelsea z Brighton 3:0 na stadionie Amex. Zdjęcie: Dylan Martinez/Reuters

Jednak nie chodzi tylko o głupotę. Naprawdę mrożącą krew w żyłach częścią BlueCo Chelsea jest pustka, poczucie czegoś, co kochasz i cenisz, i czujesz się połączony z byciem wydrążonym i skamieniałym. To szerszy horror Chelsea 3.0, odzwierciedlony na zdjęciach Sky Sports po ostatnim gwizdku na stadionie Amex, gdy gracze rozmawiali z fanami, spojrzenie mężczyzn, którzy wpatrywali się w otchłań i odkryli, że otchłań patrzy prosto w nich.

Wiele rzeczy uznawano za śmierć futbolu, od chuligaństwa po zniesienie górnego limitu wynagrodzeń. Może właśnie to go w końcu zabije. Dryf, utowarowienie, wycena, śmierć statusu, nawet teraz, jako źródła powiązań kulturowych. Pozwól nam Cię wykorzystać, zrekonfigurować i przy okazji całkowicie Cię wyobcować.

Na krótką metę nie ma innego sposobu, aby naprawić Chelsea, poza opuszczeniem przez właściciela lub zaakceptowaniem swojej niewiedzy i ponownym włożeniem piłkarskiej wiedzy do maszyny. Na razie BlueCo Chelsea sprawia wrażenie najnowocześniejszego wyrazu późnoamerykańskiego kapitalizmu w piłce nożnej, imperium, które wciąż rządzi światem, ale jest także zatkane własną arogancją i izolacją.

I tak oto, po łokcie na jakimś obcym boisku, bez jasnej końcówki, całkowicie nieświadomi prawdziwej natury swoich przeciwników, pieniędzy, energii i woli, jakie są wydawane. Ale z poczuciem, że ktoś na szczycie nadal odejdzie z wózkiem pełnym złota, niezależnie od bałaganu, jaki po sobie pozostawi.