Postacie rudej wiewiórki mają historię w publicznej grze informacyjnej. Starsi czytelnicy z Wielkiej Brytanii mogą pamiętać Tufty’ego, który w latach 70. XX wieku uczył dzieci o bezpieczeństwie na drogach. Jego kumpel, Willy Weasel, regularnie był potrącany przez przejeżdżające samochody, ale sprytny Tufty zawsze pamiętał, aby patrzeć w obie strony.
Teraz pojawia się Savvy Squirrel, który przy wsparciu kanclerza i wieloletnich wydatkach na reklamę z branży usług finansowych spróbuje „wprowadzić radykalną zmianę w sposobie rozumienia, omawiania i przyjmowania inwestycji”, jak to ujęto w notce. W tłumaczeniu: nie marnuj wszystkiego na nudną gotówkę, Isa, ale spróbuj podjąć ryzyko inwestycyjne lub dwa, jeśli cenisz swoją długoterminową kondycję finansową.
Podobnie jak w przypadku zapobiegania wypadkom drogowym, przyczyna jest szczytna. Każde badanie dotyczące długoterminowych zysków finansowych prowadzi do tego samego wniosku: inflacja jest wrogiem inwestora, a trzymanie gotówki przez długi okres wiąże się z kosztami.
Biblią statystyczną jest badanie Equity Gilt Study opublikowane przez Barclays i kilka liczb to potwierdza. W latach 2004–2024 gotówka generowała zwrot w wysokości minus 40,5% w ujęciu realnym (czyli po inflacji i uwzględnieniu zapłaconych odsetek). Z kolei konwencjonalny zdywersyfikowany portfel składający się z 60% akcji brytyjskich i 40% obligacji skarbowych wzrósł realnie o 21,6%. Stracona szansa wynosząca 62,1 punktów procentowych jest ogromna
Wiewiórka Tufty i przyjaciele to jeden z ulubionych filmów o tematyce publicznej w Wielkiej Brytanii, będący częścią serii poświęconej informacjom publicznym na temat bezpieczeństwa drogowego z lat 70. XX wieku. Fot.: Archiwum Narodowe/PA
Zainteresowanie Rachel Reeves promowaniem zalet inwestowania polega nie tylko na pomaganiu oszczędzającym, ale także na smarowaniu kół rynków kapitałowych. To całkiem uczciwe: zdrowa gospodarka potrzebuje zdrowego rynku akcji, w tym takiego, który ułatwia udział inwestorom detalicznym. To trochę niedorzeczne, że szacuje się, że kolosalna suma 610 miliardów funtów to oszczędności gotówkowe w Wielkiej Brytanii; nie mogą to być pieniądze wydane na czarną godzinę lub gotówka zaparkowana w oczekiwaniu na zakup domu.
Wielu Amerykanów uważnie śledzi rynki akcji i omawia plany oszczędności emerytalnych 401(k), ale nawet jak na standardy europejskie brytyjska kultura inwestycji detalicznych pozostaje w tyle. Szwecja spopularyzowała inwestycje, wprowadzając ulgi podatkowe i inne zmiany. Nawet rzekomo ostrożni Niemcy są mniej powściągliwi. Zatem tak, można pochwalić ambicje stojące za kampanią.
Ale tu jest wątpliwość: wszystko wydaje się strasznie oswojone.
Można sobie wyobrazić alternatywną premierę, w której Reeves próbował wywołać szum, obniżając opłatę skarbową od zakupu akcji. Tak czy inaczej, jak wielokrotnie tu argumentowano, istnieją dobre powody, aby przyjąć tę politykę, ale obecnie obniżka przyciągnęłaby uwagę. To prawda, że zasady obowiązujące banki i firmy inwestycyjne dotyczące udzielania „ukierunkowanych wskazówek” są rozluźniane, aby umożliwić bardziej przydatne porady obok ostrzeżeń o „kapitale zagrożonym”. Jednak obecny napływ wiadomości w Isa-land dotyczy przewrotnej interpretacji HMRC w sprawie opodatkowania środków pieniężnych przechowywanych na rachunkach akcji i udziałów. To po prostu tworzy złe wibracje na skrzydłach.
Tymczasem cele kampanii wydają się mgliste. Najwyraźniej chodzi o „pomaganie ludziom w budowaniu pewności siebie w miarę upływu czasu”. Cóż, OK, tak sugerują badania rynku, ale „tworzenie większej liczby możliwości codziennych rozmów” jest marne, gdy w świecie zewnętrznym nastolatki handlują kryptowalutami na swoich telefonach, a świat jest zalany inteligentnymi aplikacjami. Docelowi odbiorcy z pewnością poradzą sobie z większą bezpośredniością.
Jeśli chodzi o wiewiórkę, może ona zgubić się w lesie surykatek i innych stworzeń CGI wykorzystywanych przez firmy świadczące usługi finansowe. W przypadku kampanii, która ma mieć na celu coś zupełnie innego, po co wybierać postać, która na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie?
Jeszcze w latach 70. przed pojawieniem się smartfonów widok Williego Weasela leżącego rannego na drodze był dla przeciętnego pięciolatka szokiem. Przynajmniej przekaz o złych konsekwencjach był jasny i zapadający w pamięć. Życzy się dobrze kampanii Savvy, ale obawia się, że konwersacyjna wiewiórka może mieć trudności z usłyszeniem.