Strona główna Wiadomości Pogląd Guardiana na wydatki na obronę: czy bezpieczeństwo Wielkiej Brytanii powinno spoczywać...

Pogląd Guardiana na wydatki na obronę: czy bezpieczeństwo Wielkiej Brytanii powinno spoczywać na Donaldzie Trumpie? | Redakcyjny

7
0


Twierdzenia George’a Robertsona o „żrącym samozadowoleniu” premiera w kwestii bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii trafiły na pierwsze strony gazet. Ale jest to wycie bólu, a nie trzeźwa analiza bezpieczeństwa. Były sekretarz generalny NATO i autor rządowego strategicznego przeglądu obronności (SDR) chce, aby Downing Street poparło jego pogląd na rolę Wielkiej Brytanii w świecie – jako Robin do amerykańskiego Batmana – miliardami funtów gotówki. Jednak w jego argumentacji przyjmuje się za oczywiste to, co należy zbadać: samą globalną rolę militarną Wielkiej Brytanii.

Groźby Donalda Trumpa pod adresem Grenlandii, jego lekceważenie prawa międzynarodowego i zwrot w sprawie porozumienia z Chagos obnażają kruchość założeń obronnych Wielkiej Brytanii. Przed wydaniem miliardów należy ponownie przeanalizować te zobowiązania. Twierdzenie Lorda Robertsona dotyczące czarnej dziury o wartości 28 miliardów funtów zakłada, że ​​obecna strategia jest właściwa. Jeśli jednak strategia ta – z naciskiem na globalne rozmieszczenie i zobowiązania w ramach sojuszu – stanie pod znakiem zapytania, wówczas luka w finansowaniu może odzwierciedlać raczej nadmierne obciążenie niż niewystarczające wydatki.

Świat jest niebezpiecznym miejscem. Inwazja Rosji na Ukrainę, wojna w Iranie i rosnąca potęga Chin to niespokojne czasy. Jednak obliczenia przeprowadzone w Whitehall wydają się wskazywać, że Wielkiej Brytanii nie grozi żadne poważne, bezpośrednie ryzyko. Dlatego też obiecuje się wzrost wydatków na wojsko, choć większość tego wzrostu opóźni się do lat 30. XXI wieku. Kolega jest, co zrozumiałe, wściekły, że obecne plany wydatków na obronę – które podlegają ograniczeniom narzuconym przez kanclerza – pozostają niedofinansowane i nierozwiązane.

Interwencja ma na celu zmuszenie rządu do zaangażowania się – fiskalnie i politycznie – w model obronny, w którym Wielka Brytania jest młodszym partnerem Ameryki. Zamiast strategicznej autonomii lub partnerstwa europejskiego Lord Robertson chce, aby siły Wielkiej Brytanii zostały zbudowane w celu wspierania Stanów Zjednoczonych. Zgadza się to z zakupem przez Wielką Brytanię w zeszłym roku 12 amerykańskich samolotów F-35A mogących przenosić bomby atomowe. Nie chodziło tu o zwiększanie własnego potencjału nuklearnego Wielkiej Brytanii – nad którym sprawuje ona polityczną, ale nie technologiczną kontrolę. Chodzi o pełniejsze uczestnictwo w porozumieniach NATO dotyczących podziału broni nuklearnej przy użyciu broni kontrolowanej przez USA. Wezwania do większych wydatków bez cięć mogą podtrzymać przestarzałą postawę globalną.

Lord Robertson stworzył swoje pierwsze SDR jako sekretarz obrony Tony’ego Blaira w 1998 r., a historyk David Edgerton zauważył wówczas, że Wielka Brytania zobowiązała się „do działania przede wszystkim wraz z USA w ramach szeroko zakrojonego programu globalnej policji”. Struktura sił zbrojnych nie jest zaprojektowana do autonomicznej obrony, ale dlatego, że „skład… jest tym, co pozwala Wielkiej Brytanii być głównym partnerem USA”. Tylko 15–20% wydatków, jak ocenił profesor Edgerton, dotyczy wyłącznie obronności narodowej. W tym sensie model, którego obecnie broni Lord Robertson, nigdy nie polegał przede wszystkim na obronie Wielkiej Brytanii. Chodziło o podłączenie się do systemu amerykańskiego i wykorzystanie bazy przemysłu zbrojeniowego.

Ministerstwo Skarbu słusznie kwestionuje obecnie priorytetowe traktowanie obrony. Obcięcie dobrobytu uderzyłoby w popyt i osłabiłoby wzrost. Jak argumentuje Khem Rogaly z zespołu doradców Common Wealth, wydatki na obronę zapewniają słaby bodziec gospodarczy w porównaniu z inwestycjami publicznymi, a nawet gorzej, jeśli tworzą miejsca pracy. Co więcej, Wielka Brytania nie wykorzystuje wyższych wydatków na obronę do budowy własnej niezależnej armii, ale do przekształcenia swoich sił zbrojnych w oparciu o ekosystem kapitału wysokiego ryzyka i technologii na wzór amerykański. Kiedy Trump sprawuje urząd, nie ma lepszego czasu, aby zadać pytanie: czyje bezpieczeństwo finansujemy – brytyjskie czy amerykańskie?

Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów pocztą elektroniczną, aby uwzględnić ją w publikacji w naszej sekcji listów, kliknij tutaj.