Strona główna Wiadomości Rosnące czynsze i cztery godziny dojazdu: nędza kryzysu mieszkaniowego w Lagos |...

Rosnące czynsze i cztery godziny dojazdu: nędza kryzysu mieszkaniowego w Lagos | Miasta i rozwój

23
0


Każdego dnia powszedniego przed świtem Oluwatobi Ogundipe opuszcza swoje małe mieszkanie w Sango Ota, przemysłowym miasteczku w stanie Ogun, i udaje się na czterogodzinną podróż do szklanych wież na wyspie Lagos.

Pomimo pracy w jednym z rozwijających się sektorów technologii w Nigerii, 32-letni menedżer produktu nie może sobie pozwolić na mieszkanie bliżej swojego biura.

„W 2023 roku znalazłem samodzielny pokój na wyspie Lagos, blisko mojego biura, z własną toaletą i kuchnią, do wynajęcia za 900 000 funtów (490 funtów) rocznie. Po dodaniu opłat agencyjnych i umownych koszt wzrósł prawie dwukrotnie. Po prostu nie było mnie na to stać” – mówi. „Po rozważeniu innych opcji ostatecznie zdecydowałem się przeprowadzić do Sango Ota, gdzie czynsz jest tańszy”.

W całej rozległej metropolii historie takie jak Ogundipe są powszechne. Lagos jest jednym z najpotężniejszych ośrodków finansowych, kulturalnych i rozrywkowych kontynentu afrykańskiego. Dzięki swojej energii i tętniącemu życiem klubowi nocnemu zyskało reputację miasta, które nigdy nie śpi. Chaotyczne, a jednocześnie magnetyczne, jest to po Kairze najbardziej zaludnione miasto w Afryce, które według rządu stanowego liczy około 22 miliony mieszkańców. Jednak ten sam dynamizm napędzający jego wzrost doprowadza także rynek mieszkaniowy do punktu krytycznego.

Obafemi Hamzat, zastępca gubernatora stanu, twierdzi, że Lagos stoi w obliczu ciągłej presji migracyjnej – każdego dnia przybywa około 6 000 nowych mieszkańców, a 3 000 je opuszcza. Wywołuje to niezwykłą presję na mieszkalnictwo.

Czynsze w całym Lagos wzrosły znacznie powyżej wzrostu płac. Na kontynencie mieszkania wynajmowane za około 500 000 funtów dwa lata temu kosztują obecnie do 2,5 mln funtów rocznie. Najemcy twierdzą, że na wyspie czynsze wzrosły trzykrotnie. Krajowa płaca minimalna wynosi 840 000 jenów rocznie.

Tabliczka w Lagos reklamuje nieruchomość z ceną znacznie wykraczającą poza zasięg większości osób pracujących w mieście. Foto: Valentine Benjamin

„To poważny problem” – mówi Emmanuel Joseph, agent nieruchomości w Lagos. „Nawet gdyby uratowali każdą nairę, nadal nie byłoby ich stać na mieszkanie za 2 miliony jenów. Dlatego coraz częściej widzimy, jak ludzie dzielą mieszkania, żeby sobie poradzić”.

Ayodeji Monsuru zastanawia się, czy warto pracować w mieście. Urzędnik musiał się przeprowadzić dalej, gdy jego czynsz wzrósł z 300 000 do 500 000 jenów. Foto: Valentine Benjamin

Dla Ogundipe i jemu podobnych oznacza to codzienną walkę między przystępnością cenową a podstawowym przetrwaniem. „Siedzisz w korku przez cztery do pięciu godzin i zanim się zorientujesz, twoje nogi zaczynają drętwieć. Siedzenie tak długo bez rozciągania i krzyżowania nóg w końcu stało się dla mnie umiejętnością przetrwania” – mówi. „Czasami, kiedy wysiadam z autobusu, czuję, że ledwo czuję nogi”.

Przed podobnym wyzwaniem stoi Ayodeji Monsuru, urzędnik państwowy i ojciec dwójki dzieci. Pracuje w Maryland w środkowej części kontynentu, ale mieszka w Ijaiye, jednej z najbardziej oddalonych dzielnic miasta. Każdego ranka budzi się przed wschodem słońca, aby dojechać do pracy, która często przekracza dwie godziny.

„Opuściłem New Oko Oba (w północnej części Lagos) dwa lata temu, ponieważ nie było mnie stać na podwyżkę czynszu z 300 000 jenów do 500 000 jenów” – mówi. „Chodząc od domu do domu, miałem wrażenie, że wszyscy właściciele w Lagos na jednym spotkaniu zgodzili się na jednoczesną podwyżkę czynszów”.

Monsuru zarabia około 240 000 funtów miesięcznie, ale wydaje 3500 funtów tygodniowo na transport do pracy. Jego zdaniem rosnące koszty mieszkań wypychają profesjonalistów z centrum miasta, a jeśli tendencja się utrzyma, może w ogóle go opuścić.

„Czasami zastanawiam się, czy w ogóle warto pracować w mieście” – mówi.

Eksperci od zarządzania miastami twierdzą, że te zmagania są symptomami szerszego kryzysu strukturalnego.

Profesor Taibat Lawanson, profesor zarządzania i zarządzania obszarami miejskimi na Uniwersytecie w Lagos, twierdzi, że w Lagos niedobór mieszkań wynosi ponad 3,4 miliona mieszkań. „Populacja miasta rośnie szybciej niż podaż mieszkań, co zmusza wiele osób do przenoszenia się do tańszych dzielnic, często w drodze dzielenia mieszkania lub korzystania z innych nieformalnych warunków życia” – mówi.

„Byliśmy świadkami różnych praktyk związanych z wędrowaniem: niektórzy ludzie śpią w swoich biurach, inni spędzają dni powszednie w Lagos, a w weekendy dojeżdżają do rodzin poza miastem”.

Wyspa Lagos, gdzie wysokie czynsze sprawiają, że dla wielu zakwaterowanie jest nieosiągalne. Zdjęcie: Niesamowita antena/Alamy

Jednak niedobory w dostawach mówią tylko połowę prawdy. W niektórych krajach, np. w Wielkiej Brytanii, analitycy mieszkalnictwa zauważają, że niedobór niedrogich domów jest znacznie pogłębiany przez prywatnych deweloperów, którzy przedkładają projekty z najwyższej półki nad niedrogie mieszkania.

Podobny trend można zaobserwować w Lagos, gdzie wysokie koszty budowy, rosnące ceny gruntów miejskich, ograniczone finansowanie mieszkań i słabe zachęty do zakupu niedrogich mieszkań popychają deweloperów w stronę projektów luksusowych zamiast niedrogich.

„Lagos to miasto bardzo ubogie w grunty, z niewystarczającą powierzchnią do zabudowy; jego rozwój gospodarczy popycha inwestorów do skupiania się na budowie mieszkań premium” – mówi Lawanson, „ponieważ budowanie niedrogich domów jest znacznie mniej opłacalne”.

Doprowadziło to do wzrostu liczby luksusowych mieszkań, mimo że ludzie mają trudności z zapewnieniem podstawowego zakwaterowania.

Emmanuel wskazuje na popularność wynajmu krótkoterminowego. „Wielu właścicieli przekształca swoje domy w nieruchomości pod wynajem” – mówi. „Na pobytach krótkoterminowych mogą zarobić znacznie więcej niż na tradycyjnych najemcach długoterminowych.”

Platformy takie jak Airbnb przyspieszyły ten trend, umożliwiając marketing nieruchomości bezpośrednio wśród turystów i osób podróżujących służbowo.

Budowa w Itedo na przedmieściach Lekek. Podobnie jak w sąsiednim Lagos, wielu właścicieli przekształca domy w nieruchomości pod wynajem. Foto: Valentine Benjamin

Dla jednego właściciela na przedmieściach Łękek to przejście jest korzystne ekonomicznie. „Idea krótkiego wynajmu polega na przykład na tym, że możesz zarobić jak najwięcej na długim wynajmie w ciągu tygodnia lub miesiąca. Dla nas to po prostu biznes.”

Ale to biznes, który skutecznie pogłębia niedobory.

„Kiedy domy są przekształcane na wynajem krótkoterminowy, dla najemców długoterminowych pozostaje mniej mieszkań” – mówi Lawanson. „Ten niedobór jeszcze bardziej podnosi ceny”.

Barakat Odunuga-Bakare, specjalny doradca gubernatora stanu Lagos ds. mieszkalnictwa, nie odpowiedział na prośbę „The Guardian” o komentarz.

Na razie mieszkańcy Lagos dostosowują się. Każdego ranka tysiące ludzi udaje się w podróż podobną do tej Ogundipe, przez niesławny ruch uliczny, opuszczając odległe przedmieścia i sąsiednie stany i udając się do najbardziej dynamicznego miasta Afryki.

„Wszyscy przyjeżdżamy do Lagos w pogoni za czymś” – mówi. „Ale obecnie wydaje się, że miasto powoli nas odpycha”.