Sytuacja pozostaje zagmatwana, ale obecnie wydaje się, że cieśnina Ormuz została zamknięta dwukrotnie. Raz przez Iran, a potem przez USA, które w tym tygodniu ogłosiły własną blokadę zmniejszonej liczby statków korzystających z irańskich portów. Na pierwszych stronach gazet pojawiają się informacje o wyższych kosztach paliwa i energii dla zwykłych ludzi na całym świecie, ale gdy wojna z Iranem wkracza w szósty tydzień, ograniczenia w żegludze i strajki w zakładach energetycznych w krajach Zatoki Perskiej wpływają w głębszy sposób na niektóre z najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych gospodarek na świecie.
Rozmawiałem z dr Zainab Usman, starszym pracownikiem naukowym w Centrum Globalnej Polityki Energetycznej na Uniwersytecie Columbia, o tym, jak wojna i jej blokady wpływają na niektóre kraje afrykańskie.
Globalny szok Punkty dławienia… kolejka po paliwo przed zapowiadaną podwyżką cen w Nairobi. Zdjęcie: Thomas Mukoya/Reuters
„Bardzo ważne jest” – podkreśla dr Usman – „aby zrozumieć, że chociaż przeszkody w żegludze dotknęły cały świat, to właśnie to szczególne wąskie gardło” na Bliskim Wschodzie „odpowiada za 20% światowych dostaw ropy naftowej, z czego znaczna część trafia do Azji i części Afryki Wschodniej”. Dlatego najbardziej ucierpiały kraje położone bliżej cieśniny i Oceanu Indyjskiego. Etiopia, Kenia, Egipt i niektóre części Afryki Południowej już doświadczają niedoborów paliwa. Kraje położone nad Oceanem Atlantyckim na zachodnim wybrzeżu Afryki nie doświadczyły podobnych zakłóceń w dostawach. Na całym kontynencie nastąpi jednak podwyżka cen paliw. Koszty wzrosły, powiedział mi dr Usman, od 30 do 70%, a w najbardziej skrajnym przypadku w Somalii aż do 150%.
Istnieje jednak jeszcze jedno rozróżnienie, które oznacza, że dla niektórych skutki wojny są bardziej dotkliwe.
Importerzy ropy ucierpieli najbardziej
Oszczędzanie zasobów… kina i sklepy zamykają się wcześniej ze względu na godzinę policyjną zarządzoną przez rząd w Kairze w Egipcie. Zdjęcie: Khaled Desouki/AFP/Getty Images
„Podzieliłbym kraje afrykańskie ogólnie na dwie kategorie” – powiedział dr Usman. „Jednym z nich byłyby kraje importujące ropę na wschodzie oraz niektóre części Afryki Północnej i Południowej. A następnie kraje produkujące ropę”, takie jak Nigeria, Angola, Gabon i Kongo-Brazzaville. Ci pierwsi importują całą zużywaną przez siebie ropę i odczuwają podwójnie skutki, jeśli ich dostawy przepływają przez Zatokę. Na przykład Egipt przyjął już środki oszczędzania energii ograniczające oświetlenie uliczne i przyjął dekret stanowiący, że sklepy, restauracje, centra handlowe, kina, teatry i sale weselne są zamykane o godzinie 21:00 w celu oszczędzania energii elektrycznej.
Jednak kraje eksportujące ropę naftową, stwierdził dr Usman, „nadal nie są odporne na kryzys”. Odczuwają je nie braki w dostawach, ale ogólna globalna podwyżka cen paliw spowodowana szokiem politycznym wywołanym wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Nigeria ma jedną z największych rafinerii ropy naftowej na świecie, ale ludzie wciąż płacą więcej za paliwo. „Interesującą rzeczą w rosnących kosztach energii na całym świecie jest to, że mają one wpływ na inflację” – powiedział dr Usman. Energia jest potrzebna do codziennych czynności: na prąd, na paliwo do samochodu. W najbliższej perspektywie „wpływ jest dość szkodliwy dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i budżetów rządów”.
Kryzys żywnościowy nie jest nieunikniony
Unikanie zakłóceń… Kraje afrykańskie, takie jak Malawi, poważnie traktują przechowywanie. Zdjęcie: Eldson Chagara/Reuters
Mówi mi, że istnieje tendencja do popadania w katastrofy w przypadku biedniejszych krajów. Następuje globalny szok i natychmiast ludzie „zaczynają przewidywać katastrofę, głód, głód. Zrobiliśmy to w pierwszych dniach wojny na Ukrainie. Były trudności w pozyskiwaniu niektórych olejów i zbóż, ale prognozy powszechnego głodu się nie sprawdziły. Są niuanse, które należy wziąć pod uwagę”. (Ten punkt przypomina mi, że pandemia Covid-19 była mniej śmiertelna w Afryce, niż przewidywano, i w rzeczywistości była mniej dotkliwa w porównaniu do miejsc o bardziej zaawansowanych systemach opieki zdrowotnej).
Cieśnina obsługuje transport towarów innych niż ropa naftowa i paliwa, a nawozy są jednym z kluczowych zasobów przechodzących przez szlak żeglugowy. Jednak wpływ niedoborów nawozów na Afrykę jest obecnie przeceniany, stwierdził dr Usman. „W przeciwieństwie do bezpośredniego wpływu ograniczenia dostaw paliwa, stosowanie nawozów ma charakter sezonowy i to, że obecnie występują zakłócenia, nie oznacza, że ma to wpływ na rolnictwo, zbiory i produkcję. Wiele biednych krajów w Afryce i gdzie indziej ma zazwyczaj gospodarkę w dużym stopniu rolniczą”, dlatego „poważnie traktują przechowywanie”. Nawet jeśli konflikt będzie się przedłużał, niektóre kraje będą mogły skorzystać ze zgromadzonych zapasów. „Byłbym ostrożny” – powiedział dr Usman, prognozując brak bezpieczeństwa żywnościowego.
Rosnące ryzyko i możliwości
Alternatywne rozwiązania… pracownik budowlany w nowo oddanej do użytku fabryce nawozów Dangote w Lagos. Zdjęcie: Temilade Adelaja/Reuters
„Jeśli konflikt ten będzie się przedłużał, przyjrzymy się głębszym wpływom na gospodarki afrykańskie” – powiedział dr Usman. Jednym z nich byłoby to, że rządy zaczną myśleć o złagodzeniu wyższych cen, które wynikają z wyższych kosztów energii, i w związku z tym podniosą dotacje. „Dotacje są dość drogie i obciążają budżet” – stwierdził dr Usman.
Jeśli konflikt będzie się utrzymywał, możemy zacząć widzieć zakłócenia w dostawach, nawet w krajach bogatych w ropę. „Trzeba pamiętać, że niektóre z tych krajów nie mają wystarczających mocy rafineryjnych, aby wydobyć wydobytą ropę naftową na produkty rafinowane wykorzystywane codziennie. Będą wówczas musiały uzupełniać swoją krajową produkcję importem. Tak jest w wielu krajach Afryki Zachodniej i Środkowej.”
Istnieje jednak trzecia, długoterminowa implikacja, która niekoniecznie jest negatywna. „Wiele krajów zdaje sobie teraz sprawę, że bezpieczeństwo energetyczne powinno być dla nich najważniejsze. Przed kryzysem polityka energetyczna skupiała się głównie na tym, jak sprawić, by energia elektryczna była przystępna cenowo, niezawodna i dostępna, przy użyciu energii pozyskiwanej z czystych źródeł, które nie zwiększają emisji gazów cieplarnianych. Teraz wielu decydentów słusznie moim zdaniem skupi się na bezpieczeństwie energetycznym, które wykracza poza cele rozwojowe. Musimy myśleć w kategoriach realpolitik – w jaki sposób zapewnić podatność na wstrząsy zewnętrzne i rzeczy, których nie możemy kontrolować. ” Może to oznaczać zorientowanie się na kraje afrykańskie „wykorzystujące własne zasoby krajowe” i inwestujące w swoje regionalne moce rafineryjne i przetwórcze.
Zakładnicy pokoju
Ograniczenia… dziewczyna z Sudanu Południowego wykorzystuje światło słoneczne do nauki po racjonowaniu energii elektrycznej. Zdjęcie: Jok Solomun/Reuters
Ale ostateczna implikacja wciąż czai się w tle. Jeśli konflikt i ograniczenia w żegludze będą się nadal utrzymywać, skończą się zapasy nawozów, a sezon rolniczy dobiegnie końca, istnieje ryzyko słabszych zbiorów i ograniczonej dostępności żywności.
Jednak „jeszcze nie osiągnęliśmy celu” – stwierdził dr Usman. Jest to trafne podsumowanie tego, jak kryzys bliskowschodni dzieli dotkniętych nim ludzi na dwie części – tych, w przypadku których skutki już nastąpiły, oraz tych, których jeszcze nie ma, będących zakładnikami deeskalacji, która jest zawsze nieuchronna, ale wydaje się nigdy nie nadejść.
Aby w każdą środę otrzymywać pełną wersję The Long Wave do swojej skrzynki odbiorczej, zapisz się tutaj.