Strona główna Wiadomości Zastąpiona recenzja – nostalgiczny hołd cyberpunkowy ma kilka własnych pomysłów | Zawody...

Zastąpiona recenzja – nostalgiczny hołd cyberpunkowy ma kilka własnych pomysłów | Zawody sportowe

22
0


Pomimo wszystkich cyberpunkowych ostrzegawczych opowieści o podejrzanych korporacjach i transhumanistycznych szaleństwach, to właśnie fascynujące obrazy tego gatunku najbardziej zapadają w pamięć popkultury. Flary naftowe oświetlają wiecznie deszczowe Los Angeles w „Blade Runner”; w powieści Neuromancer niebo jest „kolorem telewizji nastrojonej na martwy kanał”.

Zastąpiona jest nowa platformówka akcji 2D od białoruskiej firmy Sad Cat Studios, opierająca się na stali i rozległości, z której słynie ten gatunek. Gra zmienia także wieloletnią, nieco zbyt znajomą paletę wizualną cyberpunka: zalewa ekran delikatnie rozproszoną sepią i ciepłymi kolorami podstawowymi, szczególnie w gęsto zaludnionych obszarach mieszkalnych, które możesz eksplorować. Nastrój jest raczej pocieszający niż złowieszczy, przytulny, a nie kliniczny, jak gdyby na tę dystopijną science fiction dotknęła nieprawdopodobna ręka – ręka ojca chrzestnego country, Thomasa Kinkade’a.

Te miękkie, nostalgiczne wizualizacje tchną życie w prostą, sentymentalną historię. Kontrolujesz chudego, wysportowanego naukowca o imieniu Warren, pracującego nad potężną sztuczną inteligencją dla korporacji Phoenix. Jednak w jego laboratorium coś idzie nie tak, więc oprogramowanie łączy się z mięsistym ciałem Warrena. Spanikowana ta nowa jednostka człowiek-maszyna galopuje przez walący się obiekt, przeskakując przeszkody, wspinając się po rurach i unikając poduszkowców z rozkazem strzelania, by zabić w pobliskim lesie.

Przez pierwsze 45 minut „Replaced” odtwarza hity platformówek akcji w tak służalczym stopniu, że zastanawiałem się, czy ma jakiś własny pomysł. Ale w końcu docierasz do obozowiska dla uchodźców położonego na terenie nieczynnej stacji kolejowej. To miejsce tętni życiem – jest domem dla wielu wysiedlonych wyrzutków o złotych sercach. Gra zwalnia, pozwalając ci na swobodne poruszanie się, zamiast popychać cię do przodu (lub na boki). Widzisz, jak ci ludzie żyją w skrajnej biedzie w postnuklearnych, alternatywnych Stanach Zjednoczonych z lat 80. W namiotach migoczą światła, które chronią ich przed kwaśnymi deszczami; jeśli mają szczęście, z atmosferycznego nieba spadają poduszki śnieżne.

Szkoda zatem, że napromieniowane dzikie tereny, do których powracasz, często wydają się tak ogólne. Warren, teraz ubrany w trencz w stylu Deckarda, dzierży pałkę i pistolet, tłukąc zbirów w stylu Mad Maxa w zapomnienie (ruchy kończące egzekucję, podczas których nasz bohater strzela z pistoletu z bliskiej odległości, są niesamowicie fajne i trochę ponure). W alejkach ozdobionych graffiti i rdzewiejących przestrzeniach przemysłowych Warren przeskakuje przez balustrady i wspina się po skrzyniach, aby dostać się na wyższe półki. Czasami piękno gry przeszkadza w jej funkcjonalności: sceny są wypełnione tak dużą ilością szczegółów, że trudno jest określić, z czym można wchodzić w interakcję.

W najbardziej zapadającym w pamięć odcinku „Zastąpiony” Warren wkrada się z powrotem do silnie strzeżonego obiektu, w którym rozpoczęła się przygoda. Kucasz wśród wysokiej, kołyszącej się trawy i podmokłych bagien, śledzony przez futurystyczne helikoptery, które mogą zakończyć Twoje życie jedną, huczącą kulą. W tle wyłania się gigantyczna ściana, przedstawiona jako imponująca czarna sylwetka. Przez większą część 10-godzinnego czasu działania „Replaced” wydaje się być zadowolony z replikowania motywów przewodnich cyberpunku w dość pikselowy sposób, bez dodawania zbyt wiele od siebie. Jednak w przypadku tej ogromnej, zmilitaryzowanej fortyfikacji gra rozszerza swoje możliwości, silnie przywołując na myśl mur graniczny Meksyku i Stanów Zjednoczonych oraz barierę na Zachodnim Brzegu.

Tutaj gra z pewnością wykracza poza cukierkowe podejście do paskudnej fikcji. Każda surowo przedstawiona ofiara śmiertelna jest naładowana świadomością, że śmiertelna cyberpunkowa przyszłość już nadeszła.