Rzędy winorośli rozciągają się na wzgórzach wiejskiego Dorset. Obecnie sięgające do pasa, wydają się nagie na tle ponurego wiosennego nieba. Z bliska widać, że są już usiane maleńkimi wełnistymi pąkami, gdy wychodzą z zimowego spoczynku i rozpoczynają nowy cykl wzrostu.
Nadejdzie lato te rzędy będą zapełnione winogronami chardonnay, pinot noir i pinot meunier, gotowymi do wyprodukowania najnowszej partii angielskiego wina musującego z posiadłości Langham niedaleko Dorchester.
Chociaż na dawnych gruntach ornych posadzono tu pierwsze winorośle dopiero w 2009 roku, w posiadłości wyprodukowano już wielokrotnie nagradzane wina, które pokonały uznanych europejskich rywali.
Justin Langham, dyrektor zarządzający Langham Wine Estate w Dorset. Zdjęcie: Jim Wileman/The Guardian
„Zawsze miałem to z tyłu głowy, jako sposób na dywersyfikację i rozwój biznesu, a także zrobienie czegoś zabawniejszego i ciekawszego” – mówi właściciel posiadłości, Justin Langham, stojący w stodole na miejscu. „Kiedy robię wino, wydajność z akra jest wielokrotnością tego, co uprawiamy z pszenicy”.
Uprawa winogron w Wielkiej Brytanii na skalę komercyjną stała się możliwa dzięki nowym metodom uprawy i zmieniającemu się klimatowi. „Nie sądzę, że robilibyśmy to, co robimy 40, 50 lat temu” – mówi Langham.
Jednak kryzys klimatyczny stwarza także szereg wyzwań dla rozwijającego się brytyjskiego przemysłu winiarskiego, w tym zawodne i deszczowe lata, takie jak to w 2024 r., kiedy wilgoć prowadzi do problemów, w tym pleśni i chorób, oraz powoduje duże różnice w rocznikach.
Pracownik rozładowuje świeżo zebrane winogrona do skrzynek w winnicy Chapel Down Group w Maidstone w hrabstwie Kent. Zdjęcie: Bloomberg/Getty Images
Winorośl uprawiano po raz pierwszy w Anglii w czasach rzymskich, ale obecnie winnice można znaleźć od południowo-zachodniej Anglii po Walię i aż do Yorkshire i Szkocji. Według najnowszych danych w Wielkiej Brytanii zarejestrowanych jest obecnie ponad 1100 takich pojazdów, z czego większość to operatorzy komercyjni, a nie hobbyści.
Choć Wielka Brytania pozostaje daleko na liście światowych producentów wina – za takimi krajami jak Uzbekistan i Tunezja – według grupy nieruchomości Knight Frank jest to najszybciej rozwijający się region winiarski na świecie. Z raportu wynika, że od przełomu wieków powierzchnia obsadzonych winnic w kraju wzrosła czterokrotnie.
Posiadłość Langhama jest częścią tego boomu, którego wielkość od 2009 r. wzrosła prawie trzykrotnie i obejmuje około 34 hektary (84 akry) z terenu o powierzchni 1000 hektarów.
Zwiększona produkcja wina oznacza, że firma wyrosła z przerobionych budynków gospodarczych, w których przechowywała beczki i butelki, i właśnie zainwestowała 2 miliony funtów w nową winnicę, która powinna zostać ukończona do lata.
Podobna ekspansja w Wielkiej Brytanii doprowadziła do wzrostu produkcji wina. Jednak plony pozostają nieprzewidywalne, a wina wyprodukowane w jednym roku mogą znacznie różnić się od roku następnego, co utrudnia wyprodukowanie standardowego produktu.
Winnica na wyspie Mersea w Essex. Zdjęcie: David Burton/Alamy
Gorące i suche lato 2025 r. pomogło angielskim i walijskim producentom uzyskać drugie co do wielkości zbiory o pojemności 16,5 mln butelek, czyli 124 377 hektolitrów.
Według organizacji branżowej WineGB jest to ponad trzykrotnie więcej niż 5,3 mln butelek wyprodukowanych w 2017 r., niecałe dziesięć lat temu.
Były one jednak niższe niż rekordowe zbiory wynoszące 21,6 mln butelek odnotowane w 2023 r., ponieważ część winorośli w zeszłym roku nadal odbudowywała się po zimnym i mokrym roku 2024.
Zmieniające się warunki pogodowe uderzają również w tradycyjne regiony winiarskie – w tym Hiszpanię, Włochy i południową Kalifornię – gdzie przewiduje się, że zbiory spadną. Jeśli jednak zmiany klimatyczne rzeczywiście popchną produkcję wina dalej na północ, jest mało prawdopodobne, że producenci będą w stanie dorównać wolumenom produkowanym obecnie w uznanych regionach winiarskich.
Niższy poziom produkcji niż w krajach sąsiednich oznacza również, że cena butelki brytyjskiego wina jest często znacznie wyższa niż za alternatywę europejską.
Prognozuje się, że w nadchodzących latach wolumen wina produkowanego w Wielkiej Brytanii będzie nadal rósł. Branża już wcześniej informowała, że spodziewa się, że roczna produkcja osiągnie 25–29 mln butelek do 2032 r. i prognozuje, że wartość detaliczna win angielskich i walijskich może osiągnąć 1 miliard funtów do 2040 r.
W południowo-wschodniej Anglii znajduje się ponad połowa brytyjskich winnic, a około dwie trzecie krajowego wina pochodzi z tego regionu, zwłaszcza z Kent, Sussex, Essex i Hampshire.
Zdaniem Nicoli Bates, dyrektor naczelnej organizacji branżowej WineGB, młoda branża również czerpie korzyści z doświadczenia winiarskiego.
„Zawsze byliśmy globalnym centrum handlu winem, więc mieliśmy ludzi, którzy pojechali do Nowej Zelandii, Australii, Republiki Południowej Afryki i dowiedzieli się, jak działają te rynki. Teraz swoją wiedzę wykorzystują w Wielkiej Brytanii” – mówi Bates.
„Z roku na rok widać, że ta wiedza ma większy wpływ na nasze winnice, ponieważ stają się one bardziej produktywne”.
Wszystkie te winogrona będą wymagały zbioru, a gotowy produkt będzie musiał zostać butelkowany, wprowadzony na rynek i sprzedany.
Nick Steel, student drugiego roku produkcji wina w Plumpton College. Zdjęcie: Ulotka
W brytyjskim przemyśle winiarskim zatrudnionych jest obecnie około 10 000 osób, z czego 3500 na pełen etat, a pozostali wykonują pracochłonne prace sezonowe, w tym zbiory winogron i przycinanie winorośli zimą. Stanowi to znaczący wzrost w porównaniu z 2200 pracownikami zatrudnionymi w pełnym wymiarze czasu pracy w tym sektorze zaledwie dwa lata temu.
„Zatrudniamy więcej osób na hektar ziemi niż w jakimkolwiek innym rolnictwie” – mówi Bates.
Rośnie zapotrzebowanie na wykwalifikowanych specjalistów, którzy mogą pracować w uprawie winorośli, winiarstwie i hotelarstwie, a 90% operatorów oświadczyło, że zamierza zatrudnić więcej pracowników w ciągu najbliższych trzech lat.
Część osób rozważających karierę w branży winiarskiej zdobywa kwalifikacje w Plumpton College w East Sussex, uznawanym za brytyjskie centrum szkoleniowe w zakresie winiarstwa, które oferuje szereg kursów, od certyfikatów w zakresie technik winiarskich po stopnie licencjata. Uczelnia może poszczycić się własną winnicą i komercyjną winiarnią, w której rocznie produkuje się około 40 000 butelek wina.
„Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że kariera winiarska może łączyć naukę, zrównoważony rozwój, biznes, podróże i kreatywność” – mówi Sam Linter, dyrektor ds. wina w Plumpton College. Zadania w całej branży obejmują zarówno winiarzy, jak i menedżerów winnic, nabywców wina, menedżerów ds. eksportu i sommelierów.
Winogrona są wycinane z winorośli w winnicy Exton Park niedaleko Southampton w Hampshire. Zdjęcie: Dan Kitwood/Getty Images
Kym Downes, która jest na pierwszym roku studiów licencjackich z uprawy winorośli i enologii w Plumpton, nie spodziewała się, że po ukończeniu szkoły będzie kontynuować studia wyższe i rozpocznie pracę w hotelarstwie.
Jednym ze stałych bywalców kawiarni był winiarz, który zainspirował 22-latka do rozważenia szkolenia winiarskiego.
„Jego pasja do wina naprawdę mnie wpłynęła” – mówi Downes. „Otwiera się przed tobą wiele różnych ścieżek. Mógłbym zająć się winiarstwem, ale mógłbym też zająć się biznesową stroną rzeczy, a nawet pracą w laboratorium.”
Niektórzy uważają, że praktyczny charakter wielu z tych stanowisk odizoluje ich od utraty miejsc pracy spowodowanej rozwojem automatyzacji i sztucznej inteligencji.
Kym Downes, studentka pierwszego roku produkcji wina w Plumpton College. Zdjęcie: Ulotka
Kurs „prowadzi przez rok pracy w winnicy” – mówi. „Zaczęliśmy od zbioru winogron, potem zajęliśmy się konserwacją winnic, nauczyliśmy się jeździć traktorami i sprawdzać sprzęt. Gdy nadeszła zima, był sezon przycinania, a teraz zaczyna się sezon pączkowania. „
Po długiej karierze lekarza rodzinnego i profesora zdrowia publicznego Nick Steel szuka drugiego aktu – przekształcenia swojego hobby w pracę.
„Jestem miłośnikiem i entuzjastą wina, ale świat wina bardziej mnie wciągnął, więc pomyślałem, że chciałbym przyjechać i nauczyć się, jak je wytwarzać” – mówi 61-latek, który jest na ostatnim roku studiów podstawowych i planuje dołączyć do rosnącego grona brytyjskich winiarzy.
„Zamiarem jest utworzenie miejskiej winiarni z skupem winogron… Chcę wyprodukować produkt opłacalny z komercyjnego punktu widzenia, który będę mógł sprzedać”.