W zeszłym tygodniu, który rozpoczął się jako spokojny wiosenny dzień w Nowym Jorku, tysiące mieszkańców otrzymało w ich odczuciu wcześniejszy prezent bożonarodzeniowy.
Stefan Pildes, organizator SantaCon w Nowym Jorku, został aresztowany w środę rano za rzekome wykorzystanie setek tysięcy dolarów z datków na cele charytatywne przekazywanych w związku z wydarzeniami na swoje osobiste wydatki, takie jak luksusowe wakacje i „ekstrawaganckie posiłki” – stwierdzili prokuratorzy federalni z Manhattanu.
Kiedy rozeszła się wiadomość o akcie oskarżenia w sprawie Pildesa, reakcja mediów społecznościowych w mieście znanym z postępowych poglądów na temat reformy wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych i dekarceracji była pełna humoru i schadenfreude. „LMAO” – w internetowym slangu oznaczającym „śmiewanie się z tyłka” – było jedną odpowiedzią, a „ahahahahahahahahahaha” drugą.
„Chcesz mi powiedzieć, że najgorsza rzecz, która przydarza się każdego roku w Nowym Jorku, to także oszustwo?” skomentowała jedna osoba. Jeden z użytkowników BlueSky napisał: „Panie i Panowie… Mamy ich”.
To, że nazwa wydarzenia kojarzonego obecnie z rzekomym oszustwem, wliczająca do sylab słowo „con”, tylko pogorszyło tę lekceważącą paplaninę.
Rzeczywiście, wielu mieszkańców Nowego Jorku od lat uważa, że SantaCon NYC przynosi na ulice Manhattanu więcej wymiocinnych zagrożeń niż świątecznej zabawy. Wydarzenie, którego korzenie sięgają entuzjastów teatru ulicznego i eksploracji miast w San Francisco, obecnie przekształciło się w rozległą imprezę barową, podczas której dziesiątki tysięcy ludzi, głównie młodych ludzi w strojach Świętego Mikołaja, Pani Mikołajowej i elfów, przybywa do dzielnic mieszkalnych, takich jak East Village.
Po latach frustracji nieuchronnością masowego picia w ciągu dnia – na przykład pijackich bójek i publicznego oddawania moczu – wiele znudzonych nowojorskich firm zaczęło zakazywać biesiadnikom przebranym za Świętego Mikołaja wstępu do swoich lokali.
„Chcesz, aby ludzie mogli chodzić do klubów nocnych, aby dobrze się bawić, ale kiedy wokół przecznicy są kolejki i ludzie po prostu zachowują się niewłaściwie w okolicy, w której faktycznie mieszkają, chcesz, żeby ktoś lepiej poradził sobie z zarządzaniem całym wydarzeniem” – powiedział członek rady miasta Nowy Jork Harvey Epstein, którego dzielnica obejmuje dzielnice dotknięte SantaCon, takie jak East Village.
„Kiedy organizujesz wydarzenia w Nowym Jorku, ludzie, którzy je prowadzą, są pod kontrolą” – powiedział Epstein. „Są odpowiedzialni i okazują szacunek. SantaCon jest po prostu darmowy dla wszystkich.”
Niemniej jednak SantaCon kontynuował działalność pod auspicjami zbiórki pieniędzy na cele charytatywne. Jak wynika z postawionego mu aktu oskarżenia, Pildes sprzedawał bilety w cenie od 10 do 20 dolarów, które umożliwiały wstęp do lokali objętych sankcjami SantaCon, i otrzymał aż do 25% obniżki sprzedaży uczestniczących w nim barów.
Pildes wielokrotnie zapewniał, że dochód ten został przeznaczony na cele charytatywne i nie otrzymał żadnych pieniędzy od SantaCon ani powiązanych podmiotów, mówiąc jednemu z lokali, że żaden producent „nie otrzymuje dochodu z tego wydarzenia, jest to wydarzenie charytatywne” – twierdzą prokuratorzy federalni.
Podczas gdy wydarzenia SantaCon wygenerowały około 2,7 mln dolarów dochodu w latach 2019–2024, Pildes „przekazał jedynie niewielką część z milionów dolarów, które zebrał na cele charytatywne” – twierdzą prokuratorzy. Twierdzą, że Pildes przekazał ponad połowę tych pieniędzy kontrolowanemu przez siebie podmiotowi, „który nie miał publicznego powiązania z SantaCon, gdzie swobodnie wykorzystywał te środki do finansowania różnych osobistych przedsięwzięć”.
Prezydent dzielnicy Manhattanu, Brad Hoylman-Sigal, powiedział Guardianowi: „Nie jestem zaskoczony zarzutami, ale dziwię się, że komuś, prokuratorowi, zajęło tak dużo czasu zajrzenie pod maskę tej organizacji”.
Hoylman-Sigal powiedziała również: „Od 2013 r. pracowałam nad tym, aby SantaCon przestrzegał zestawu wytycznych dla społeczności, ale kiedy zaczynaliśmy te wysiłki, nawet nie chcieli ujawnić, kto jest ich prezesem ani dyrektorem generalnym. Nazywali go „Elfem Świętego Mikołaja” i pozostał anonimowy.
„To daje pewną wskazówkę co do poziomu nieprzejrzystości i, szczerze mówiąc, po prostu lekceważenia i pogardy, jaką organizatorzy żywili dla społeczności od chwili rozpoczęcia się tych nonsensów”.
Inna członkini rady miasta Nowy Jork, Virginia Maloney, której okręg obejmuje hotspoty SantaCon, takie jak Midtown East i Murray Hill, zażartowała: „Wielu mieszkańców East Side od dawna skarżyło się na złe zachowanie w okolicach SantaCon i uważało, że organizator znajduje się na liście niegrzecznych osób. Wygląda na to, że południowa dzielnica zgadza się z moimi wyborcami”.
Kilka godzin po aresztowaniu Pildes stawił się w sądzie federalnym, gdzie przyznał się do niewinności w związku z jednym oszustwem elektronicznym, za które grozi maksymalnie 20 lat więzienia. Pildes miał na sobie czarną koszulę i spodnie, być może piżamę lub strój kąpielowy, biorąc pod uwagę, że został aresztowany o 6:20.
Sędzia Katharine Parker zwolniła Pildesa za kaucją w wysokości 300 000 dolarów. Wśród warunków zwolnienia: Pildes miał „nie angażować się… w promocję lub organizację wydarzenia zwanego SantaCon”.
Gdy Pildes opuszczał sąd, Pildes o kamiennej twarzy spotkał tłum reporterów pragnących odpowiedzi na temat rzekomego oszustwa w SantaCon. Zapytany, czy spodziewa się bryły węgla na Boże Narodzenie, Pildes nie odpowiedział.