Strona główna Wiadomości JD Vance mógł jeszcze uratować swoją polityczną skórę. Ale będzie to oznaczać...

JD Vance mógł jeszcze uratować swoją polityczną skórę. Ale będzie to oznaczać zwrócenie się przeciwko Trumpowi – i to wkrótce | Szymon Tisdall

15
0


Jak na potencjalnego prezydenta JD Vance ma niefortunny zwyczaj wdawania się w bójki, których nie może wygrać. Trzy przegrane bitwy w zeszłym tygodniu – z irańskimi negocjatorami, węgierskimi wyborcami i papieżem Leonem – sprowadziły na jego głowę deszcz krytyki, upokorzenia i kpiny. Żaden nie był dziełem Vance’a. Wszyscy walczyli zastępczo w imieniu Donalda Trumpa.

Wiceprezydent płaci wysoką cenę za pochlebną lojalność wobec swojego szefa. Jego notowania w sondażach spadają. Jego nadzieje na sukcesję w Maga słabną. Cierpi przez skojarzenie – chociaż jego własne podżegające wypowiedzi i błędne oceny często pogarszają sytuację. Jednak wśród rosnących wątpliwości co do zdrowia psychicznego Trumpa i jego zdolności do sprawowania rządów, Vance pozostaje kolejnym w kolejności kandydatem Białego Domu.

Biorąc pod uwagę, że oczekuje się, że będzie ubiegał się o urząd prezydenta w 2028 r., pojawia się pytanie: czy Vance będzie nadal pokornie zachowywał się jak Trump, który upadł przez kolejne dwa i pół roku, i będzie miał nadzieję, że przeżyje, tak jak Klaudiusz przeżył Kaligulę? A może w obliczu katastrofy kończącej karierę, gdy „szalony król” ciągnie wszystkich w dół, czy robak obróci się, tak jak Brutus zwrócił się przeciwko Cezarowi?

Lojalność Vance’a nie jest odwzajemniona. Przypomnijmy los pierwszego wiceprezydenta Trumpa, Mike’a Pence’a, który odmówił zablokowania wyniku wyborów w 2020 roku. Trump podobno wspierał uczestników zamieszek na Kapitolu, którzy chcieli powieszenia Pence’a za zdradę stanu. Jeśli nastrój mu dopisze, Trump z radością rzuci wiernych zwolenników pod autobus, bez względu na to, jak się kłaniają i drapią. Zapytaj Pam Bondi. Jednak lojalność i przekonania Vance’a są również elastyczne. Dopóki nie wskoczył na modę Maga, był zaciekłym krytykiem Trumpa i ostrzegał, że może zostać „Amerykańskim Hitlerem”. Na nowo stworzył siebie jako jastrzębia imigracyjnego, broniąc niesławnego kłamstwa Trumpa z kampanii w 2024 r., jakoby migranci z Haiti kradli i zjadali ludzkie zwierzęta domowe.

Vance kiedyś z zapałem sprzeciwiał się zagranicznemu awanturnictwu wojskowemu. Podczas swojej kadencji wspierał ataki na Wenezuelę, Irak, Syrię, Jemen, Somalię, Nigerię, a obecnie Iran. W 2019 r. przeszedł na katolicyzm i od tego czasu wykorzystuje go, aby zwiększyć swoją atrakcyjność wśród religijnych konserwatystów. Jednak często arogancko kwestionuje autorytet Kościoła i nauczanie papieskie.

Krótko mówiąc, Vance to prymitywny oportunista, samozwańczy wieśniak handlujący politycznym bimberem. Jednak jego pozycja jest silniejsza niż pozostałych członków gabinetu pod jednym kluczowym względem. Trump nie może zwolnić wybranego wiceprezydenta – choć zgodnie z 25. poprawką do konstytucji Vance mógłby pomóc w zwolnieniu Trumpa. Grupa Demokratów w Kongresie chce, aby Trump dołączył do specjalnej komisji, która zrobiłaby dokładnie to samo, gdyby Trump został uznany za niezdolnego.

Vance poczeka na swój czas. Jednak fiasko Trumpa w Iranie i coraz bardziej szalone zachowanie osłabiają poparcie obywateli – a to boli także jego zastępcę. Przewaga Vance’a nad sekretarzem stanu Marco Rubio w hipotetycznym konkursie o nominację Republikanów spada. Według jednego z sondaży jest on najbardziej niepopularnym wiceprezydentem we współczesnej historii. Zdobycze Wielkich Demokratów w listopadowych wyborach śródokresowych mogą sprawić, że on (i wielu innych Republikanów) zwróci się przeciwko Trumpowi.

W ciągu ostatniego tygodnia Vance został potrójnie oszukany. Zmierzający do porażki w wyborach na Węgrzech Viktor Orbán chciał, żeby prezydent go pokonał. Ale Trump nie znosi przegranych, więc zamiast tego wysłał Vance’a. Ta niewdzięczna misja nie miała wpływu na wynik, który zadał potężny cios europejskiej etnonacjonalistycznej prawicy chrześcijańskiej, wspieranej przez Trumpa – i przez Vance’a w jego niesławnym przemówieniu na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w lutym 2025 r. Vance jest teraz ściśle utożsamiany z tą wynikającą z niej porażką.

Podobnie, gdy Trump – desperacko próbujący wynegocjować wyjście z katastrofy w Iranie – potrzebował kogoś, kto wziąłby na siebie ryzyko, wybrał nieszczęsnego Vance’a. Negocjacje prowadzone w ostatni weekend w Islamabadzie nigdy nie zakończyły się sukcesem w ciągu jednego dnia, ponieważ Trumpowi brakuje zrozumienia odporności Iranu i ponieważ brutalna siła nie osiągnęła żadnego z jego podstawowych celów. Jednak rozmowy zakończyły się fiaskiem również dlatego, że Vance, mając zerowe doświadczenie jako negocjatora wysokich stawek i zerową wiedzę osobistą o Iranie, nie miał uprawnień, aby zawrzeć porozumienie. Był zobowiązany do ciągłego kontaktowania się z Trumpem telefonicznie. Vance słabo sprzeciwiał się decyzji o rozpoczęciu wojny, po czym zgodził się. Teraz jest publiczną twarzą niepowodzenia Trumpa w narzuceniu natychmiastowego pokoju.

Ciągłe, ofensywne ataki Trumpa na papieża Leona są być może jeszcze bardziej zabójcze dla pozycji i reputacji Vance’a. Można było od niego oczekiwać, że będzie bronił Ojca Świętego, jako najwyższy rangą katolik w administracji. Dziecinne obelgi i bluźnierstwa Trumpa wywołały ogromną reakcję wśród oburzonych chrześcijan w USA, Włoszech i na całym świecie.

Zamiast tego, ujawniając oszałamiający brak zmysłu politycznego, Vance zakwestionował prawdomówność Leo. Nakazał papieżowi zaprzestanie wyrażania poglądów pokojowych i „trzymanie się kwestii moralności”. To było głupie. Sugerowanie, że wojna i pokój nie są wyborem moralnym, jest tak samo głupie, jak utrzymywanie, że sport i polityka są odrębne. (Na dowód wystarczy zobaczyć, jak Trump wykorzystuje tegoroczne Mistrzostwa Świata w piłce nożnej mężczyzn, których współorganizatorami są Stany Zjednoczone).

Uwięziony w samookaleczającej się uległości wobec swego pana, Vance nie skończył jeszcze zrażać do siebie rdzennych wyborców religijnych. Twierdził, że obrzydliwe zdjęcie opublikowane przez Trumpa, na którym prezydent jest przedstawiony jako postać Jezusa Chrystusa z boskim światłem wydobywającym się z jego rąk, to po prostu „żart”. Jest to standardowa wymówka dręczycieli na całym świecie, gdy wygłaszane są obrzydliwe gadki. A Leo, potępiając globalne spustoszenia dokonane przez „garstkę tyranów”, od tego czasu wyzywał Vance’a i jego szefa. Po raz kolejny veep ukrywa się przed niczym.

Pod koniec burzliwego tygodnia jasne jest, że Trump coraz bardziej zbliża się do osobistej i politycznej przepaści, podczas gdy fale niezadowolenia społecznego przeradzają się w powódź. Stwierdzenie, że „zwariował” jest subiektywną, niekliniczną oceną, ale tak głośno wypowiadają się obecnie wybitne głosy lewicy i podzielonej prawicy Maga. Nawet jeśli prezydent jest w dobrej kondycji, jak twierdzi, większości Amerykanów nie wydaje się taki. Sondaże pokazują, że uważają, że jest za stary, brakuje mu zdrowego rozsądku i jest nieobliczalny.

Podczas gdy Trump tyraduje, bredzi, macha i tonie, Vance może zmienić swoją pozycję na prawdziwego wyznawcę Maga, na naturalnego spadkobiercę – lub przynajmniej na przywódcę, którego zdrowie psychiczne nie budzi wątpliwości. Ma stale wydłużającą się listę powodów, aby przełamać szeregi, zdystansować się i rzucić wyzwanie starzejącemu się, szalejącemu prezydentowi przypominającemu króla Leara – jeśli uda mu się zdobyć na tyle dowcipu i odwagi. Jednak w ostatnich dniach Vance przekonująco pokazał, że on również nie nadaje się obecnie na najwyższe stanowisko. Publicznie sprawia wrażenie słabego, niedoinformowanego, wściekłego, niepewnego siebie i podatnego na manipulację.

Jako zdeklarowany katolik Vance rzekomo wierzy w odpuszczenie grzechów. Jeśli do listopada 2028 r. nauczy się męża stanu, będzie ćwiczył pokorę i umiarkowanie oraz będzie zwracał uwagę na to, co Abraham Lincoln nazwał „lepszymi aniołami naszej natury”, może jeszcze znaleźć odkupienie. W wieku 41 lat Vance wciąż ma czas, aby odkryć siebie na nowo. Ale to będzie wymagało cudu.