Tutaj w górze rzeka była zwykłym bulgotem; gaworzące dziecko, które przedostało się na świat. Wędrowało kilka owiec, latawiec kręcił, a czysty wiosenny wiatr poruszał kępami na jałowych wzgórzach i marszczył baseny. To był surowy, ale uderzający początek. Gdy podążaliśmy za zupełnie nowym słupkiem, omijaliśmy Llyn Teifi – oficjalne źródło rzeki – i łapaliśmy raczkujący nurt, mieliśmy przeczucie, że przed nami obojgiem wielkie rzeczy.
Teifi wznosi się w górach kambryjskich w Ceredigion – dziewiczej „zielonej pustyni Walii” – i wpada do zatoki Cardigan 75 mil (120 km) na południowy zachód. Jest to jedna z najdłuższych rzek znajdujących się w całości w Walii i historycznie jedna z najważniejszych: bijące serce krajowego przemysłu rybnego i tkackiego, XII-wieczne opactwa na obu końcach i najstarszy uniwersytet w Walii na trasie.
Jednak te opactwa leżą teraz w ruinie, zasoby łososia i pstrąga potokowego gwałtownie spadły, a młyny są zamknięte – choć fabryka we wsi Dre-fach Felindre działa obecnie jako Narodowe Muzeum Wełny. Nawet przyszłość czcigodnego uniwersytetu Lampetera jest niepewna po decyzji o zakończeniu nauczania na tym uniwersytecie. To tak, jakby dolina straciła swój cel. Dlatego niektórzy zdeterminowani lokalni spacerowicze dają mu nowy.
Baseny Teifi – początek spaceru. Zdjęcie: CW Images/Alamy
Szlak Teifi Valley Trail, liczący 130 km szlak wędrówkowy wzdłuż rzeki od źródła do morza, został oficjalnie uruchomiony 25 kwietnia, ale jego przygotowanie trwało dziesięciolecia. Pomysł narodził się, gdy Ceredigion, Pembrokeshire i Carmarthenshire znalazły się pod jednym organem (Dyfed), powiedziała Kay Davis ze stowarzyszenia Teifi Valley Trail Association (TVTA), kiedy spotkaliśmy się w Llanybydder. „W 1996 roku trzy hrabstwa rozdzieliły się i doszło do wrzenia. Długo później pomyśleliśmy, czy nie byłoby wspaniale, gdyby istniał szlak? Spotkaliśmy się więc z innymi osobami z okolicy i stamtąd pojechaliśmy.”
podwójny cudzysłówWidzieliśmy, jaki wpływ na gospodarkę mają ścieżki przybrzeżne; pomyśleliśmy, że też moglibyśmy mieć trochę tego
Był to oddolny wysiłek oparty na współpracy członków lokalnych grup Wędrowców, społeczności Walkers are Welcome i stowarzyszeń zajmujących się ścieżkami spacerowymi w dolinie, których zadaniem było ponowne otwarcie ścieżek, uzyskanie pozwoleń, przybicie znaków drogowych i stworzenie przewodnika. Uwzględniono jakość tras, miejsca noclegowe i dostępność transportu publicznego.
„Jednym z głównych powodów utworzenia szlaku jest przyciągnięcie tutaj ludzi z plecakami i butami, aby mogli wydać pieniądze” – dodał James Williams z TVTA. „Widzieliśmy wpływ gospodarczy, jaki wywierają ścieżki przybrzeżne; pomyśleliśmy, że my też możemy mieć taki efekt”. Z plecakiem i butami, mój mąż i ja byliśmy tutaj, aby spróbować.
Z pewnością jest coś potężnego w podążaniu za rzeką. Pierwszego dnia spacerując z Basenów Teifi, strużka ta poprowadziła nas przez wrzosowiska i dzikie, zalesione doliny lub wzniesienia z zapałem młodości. Wkrótce dotarliśmy do Strata Florida, opactwa założonego w 1164 roku przez mnichów cystersów szukających samotności na łonie natury – nie wspominając już o dostępie do występujących w okolicy lasów, pastwisk, torfu, rudy ołowiu i oczywiście wody. Obecnie z opactwa pozostały niewielkie pozostałości – wielki łuk, kilka pięknych średniowiecznych płytek, chata mieszcząca małą, ale fascynującą wystawę. Ale było to kiedyś opactwo westminsterskie w Walii, drugie pod względem sławy po St Davids i znacznie większe, niż sugerują ruiny. Wielu pielgrzymów odbyło tę podróż.
Spacer wzdłuż rzeki Teifi pomiędzy Llechryd i Cilgerran. Zdjęcie: Sarah Baxter
Większość prawdopodobnie nigdy nie słyszała o Strata Florida, a Dolina Teifi zachowała się w tym duchu: miejsce tajemnic i mało słyszanych historii. Obejmowały one od zakopanego słonia (rzekomo za przystojnym hotelem Y Talbot w Tregaron) po mury z suchego kamienia zbudowane przez jeńców wojennych z czasów napoleońskich. Wioska Llanddewi Brefi była pełna opowieści. Na starej trasie poganiaczy górskich znajduje się strzelisty normański kościół zbudowany na kopcu, który podobno cudownie wzniósł sam św. Dawid. Obecnie Llanddewi jest lepiej znane jako miejsce ogromnego nalotu na narkotyki LSD w 1977 r. lub jako dom „jedynego geja w wiosce” w Little Britain. „Większość obecnych nie oglądała programu i nie przeszkadzało mi to” – powiedziała Yvonne Edwards, gospodyni Llanddewi’s New Inn, porządnego pubu bez zbędnych dodatków i z kamiennymi płytami. „To było po prostu denerwujące, gdy australijscy dziennikarze dzwonili w środku nocy, a ludzie kradli znaki drogowe”.
podwójny cudzysłów Za Llechryd ścieżka ściskała nas bliżej przez porośnięty drzewami wąwóz, a do szmeru rzeki dołączyły plotki śpiewających ptaków
W dalszej części szlaku, niedaleko Llanybydder, znaleźliśmy jeden z ukrytych klejnotów Davis: leśną ścieżkę, od dawna nieużywaną, nad ponownym otwarciem której jej grupa Ramblers ciężko pracowała. „Jest malutki” – powiedziała nam – „ale jest tam obecność, dobra obecność”. Rzeczywiście, było to jak ujęcie Narnii, krótki odcinek magii pokrytej mchem.
Przez kolejne dni flirtowaliśmy z rzeką. Czasami byliśmy wysoko w górze, wyglądając z fortów na wzgórzach porośniętych janowcami, na zbocza porośnięte zielenią, na której pasły się owce, lub przez lasy porośnięte dzwonkami. W innych przypadkach byliśmy na jego brzegach, kiedyś wystarczająco blisko, aby dostrzec wydrę unoszącą jedwabistą głowę w wirze. Za Llechryd ścieżka przeciskała nas przez porośnięty drzewami wąwóz, a do szumu rzeki dołączyły plotki o drozdach, sikorach, czaplach i strzyżykach.
Ogólny nastrój był kojący. Trudno było sobie wyobrazić tę rzekę hałaśliwą od przemysłu, pełną ryb, zatłoczoną łódkami – Cardigan, w zasięgu pływów Teifi, był niegdyś drugim co do wielkości portem w Walii. Obecnie jest to spokojniejsze miasto i dobrze się prezentuje, co wzmocniła odbudowa zamku, który dziesięć lat temu ocalono z ruin. W 1176 roku zamek był gospodarzem pierwszego Narodowego Eisteddfod; z okazji 850. rocznicy w pobliskim Llantwd odbywa się festiwal 2026.
St Dogmaels, Pembrokeshire, przy ujściu rzeki Teifi. Zdjęcie: Ceri Breeze/Alamy
Mieszkaliśmy w jednym z wytwornych pokoi zamku, ale do końca podróży pozostało nam jeszcze kilka mil do przebycia. Szlak biegnie przez opactwo St. Dogmael i wspina się wysoko, skąd roztaczają się widoki na ujście rzeki, a następnie opada, by spotkać się z nim w rozległych Poppit Sands. Buty myliśmy na płyciznach, „nasza” rzeka już nie do odróżnienia, pochłonięta przez morze.
To był dobry spacer. A może to nie był koniec? „Wcześnie wpadliśmy na pomysł stworzenia Kręgu Celtyckiego” – powiedział mi Davis: 275-kilometrowa pętla łącząca szlak Teifi Valley Trail, odcinek Wales Coast Path do Borth i trasę Spirit of the Miners z Borth do Strata Florida. „Ale zobaczymy, czy po tym nadal będziemy mieli energię!”
Wycieczkę wsparły firmy Discover Ceredigion, Discover Carmarthenshire i Visit Pembrokeshire. Informacje, mapy i przewodniki do pobrania można znaleźć na stronie internetowej szlaku Teifi Valley Trail. Zakwaterowanie obejmuje Y Talbot w Tregaron (podwójne od 70 GBP), New Inn w Llanddewi Brefi (podwójne od 76 GBP), Cross Hands Hotel w Llanybydder (podwójne od 108 GBP), Emlyn Hotel w Newcastle Emlyn (podwójne od 79 GBP) i Cardigan Castle (podwójne od 110 GBP)