Stary przyjaciel – poznaliśmy się ponad 50 lat temu – był miłym, wspierającym i dobrym towarzystwem. Ale stała się zapatrzoną w siebie i rozdrażnioną mądralą. Jest centrum swojego małego świata i od wszystkich jej przyjaciół – łącznie ze mną – oczekuje się, że będą za nią biegać i zaspokajać jej potrzeby.
Ciągle porusza swoje problemy zdrowotne, nie zważając na to, że inne osoby w naszym kręgu znajomych też mają problemy zdrowotne. Niektórzy wspominali o etykiecie „narcyz”!
W ostatnich latach podjąłem świadome kroki, aby ograniczyć ilość czasu, jaki z nią spędzam. Ale inni moi przyjaciele, którzy jej nie znają, namawiali mnie, żebym całkowicie ją porzucił. Nie chcę tego robić, bo wiem, że poczułaby się strasznie zraniona, ale nigdy nie byłaby w stanie przyznać, że jej zachowanie jest przyczyną napięć między nami. Ciągle gryzę się w język, żeby uniknąć napadów złości, które wybuchają, gdy jej protestuję. Czy powinienem udać się na czystą przerwę, czy po prostu pogodzić się ze złym zachowaniem?
Eleanor mówi: Przyjaźń trwająca dziesięciolecia musi splatać przeszłość danej osoby z jej przyszłością, co jest trudne, ponieważ w tym czasie ludzie mogą wiele zmienić: osoba, z którą zaprzyjaźniliśmy się tyle lat temu, może nie czuć tego samego, co ta, która teraz ciągnie Cię do urodzinowych kolacji.
Przeszłość, którą razem dzieliliście, ma znaczenie. Cały sens długich przyjaźni – jakichkolwiek długich związków – polega na tym, że czas spędzony razem nabiera własnego ciężaru moralnego. Nie oceniasz drugiej osoby każdego dnia na nowo, tak jakby stała przed tobą po raz pierwszy i zastanawiała się, czy rozpocząć z nią relację. Frustracja i irytacja, jaką odczuwamy wobec kogoś w teraźniejszości, zabarwia się cierpliwością i uwagą wynikającą z lat, które ta osoba spędziła na okazywaniu wsparcia i dobra dla ciebie.
Jednak ich przeszłość nie gwarantuje nieograniczonego dostępu do twojej przyszłości. Przyjaźń zawsze dotyczy także tego, co według ciebie będzie dalej. Nic nie zabija związku pełnego miłości szybciej niż myśl, że dana osoba wyczerpała już swoje możliwości zaskoczenia; że już możesz przewidzieć, co powiedzą i zrobią, i nie podoba ci się zbytnio ich wygląd. Brzmi to tak, jakbyś osiągnął ten punkt ze swoim przyjacielem. Jesteś pewien, co od niej dostaniesz: więcej tego samego.
Pytanie brzmi: kiedy czyjś konflikt w przeszłości i przyszłości, na którą wersję należy odpowiedzieć? Ten, którego znałeś, czy ten, którego znajomość ma już dość?
Niezależnie od tego, jakie to ma znaczenie, myślę, że problem ustalenia, czy kierować się przeszłością, czy przyszłością, jest dość powszechny w przypadku starych przyjaciół: czasami z biegiem lat pewne części naszej osobowości stają się silniejsze i bardziej skoncentrowane, zamieniając niegdyś łagodne źródła napięcia w totalne konflikty.
Jestem skłonny sądzić, że nie porzuca się jej, chyba że naprawdę kogoś skrzywdzi. Jeśli ją upuścisz, odetniesz możliwość, że kiedykolwiek cię jeszcze zaskoczy. Kiedy już złagodzisz to w sposób, który opisujesz – ograniczysz ilość czasu, który spędzacie razem, poradzisz sobie z własnymi reakcjami emocjonalnymi, wyjaśnisz innym ludziom, co czujesz – pozostanie tylko stosunkowo niewielka ilość przyjaźni. Ta odrobina może być libacją za wspólnie spędzony czas lub ofiarą, którą składasz w zamian za możliwość, że ona się zmieni. O ile te pozostałości nie są całkowicie nie do zniesienia lub nie do przyjęcia, nie wiem, czy trzeba je wyrzucić tylko dlatego, że nie nawiązałbyś przyjaźni, gdybyś ją teraz spotkał.
Ale jeśli dotrzymujesz jej kroku tylko dlatego, że byłoby to zbyt bolesne, aby tego nie robić, nie jest to do końca to samo, co pozostawanie przyjaciółmi. Myślę, że Arystoteles miał rację, że prawdziwa przyjaźń nie może istnieć inaczej niż między równymi sobie. Jeśli patrzysz na nią z litością lub pogardą, trafniejsze może być myślenie o niej jako o znajomym, z którym spotykasz się ze względu na swoją historię, a nie o przyjacielu.
Zadaj pytanie Eleonorze
Jeśli masz problemy z użyciem formularza, kliknij tutaj. Przeczytaj warunki korzystania z usługi tutaj i politykę prywatności tutaj