Strona główna Wiadomości Urzędnicy UE przybywają na Węgry na rozmowy o wysokiej stawce z rządem...

Urzędnicy UE przybywają na Węgry na rozmowy o wysokiej stawce z rządem Madziara | Węgry

12
0


Urzędnicy UE przybyli do Budapesztu na rozmowy o wysokiej stawce, których celem jest przekształcenie napiętych stosunków bloku z Węgrami, na kilka tygodni przed objęciem urzędu przez nowy rząd, po tym jak odchodzący premier kraju Viktor Orbán przyznał, że „era polityczna dobiegła końca” i w swoim pierwszym wywiadzie od wyborów zasugerował, że pozostanie liderem swojej partii.

W rozmowie z prorządowym dziennikiem Patrióta Orbán określił niedzielne wybory jako „emocjonalny rollercoaster” po tym, jak opozycyjna partia Tisza odniosła miażdżące zwycięstwo, kończąc jego 16 lat sprawowania władzy.

Partia Pétera Magyara zdobyła większość, co dało jej władzę do zmiany konstytucji i potencjalnego wycofania kluczowych filarów wyprawy Orbána w stronę „demokracji nieliberalnej”.

Skala tej straty rodzi pytania o to, co czeka Orbána, którego kilkudziesięcioletnia kariera polityczna naznaczona jest podejmowanymi od 2010 roku wysiłkami na rzecz systematycznego ograniczania kontroli i równowagi ograniczających władzę jego rządu: przepisanie ordynacji wyborczej na własną korzyść, manewry mające na celu przejęcie przez lojalistów kontroli nad około 80% węgierskich mediów i przebudowa krajowego sądownictwa.

Viktor Orbán powiedział, że wziął na siebie winę za porażkę Fideszu w wyborach. Zdjęcie: Attila Kisbenedek/AFP/Getty Images

W czwartkowym przemówieniu Orbán stwierdził, że wyniki ujawniły, że jego prawicowo-populistyczna partia Fidesz potrzebuje „całkowitej odnowy”. Zapytany, kto jest odpowiedzialny za porażkę, Orbán odpowiedział, że nie może winić nikogo innego, jak tylko siebie. „No cóż, ponieważ jestem przewodniczącym partii… muszę wziąć na siebie 100% tej odpowiedzialności” – powiedział.

Dodał, że w czerwcu Fidesz będzie głosował nad nowym kierownictwem. „To nie ja będę decydował, co powinienem zrobić” – powiedział. Jeśli powiedzą, że muszę wyprowadzić drużynę na boisko, zabiorę ich na następny mecz”.

Jego uwagi pojawiły się na kilka godzin przed planowanym przybyciem delegacji UE do Budapesztu, co jest powszechnie postrzegane jako krytyczny reset dla obu stron. Dla bloku wizyta jest szansą na odwrócenie kartki od burzliwej kadencji Orbána i przekonanie Węgier do wycofania weta w sprawie pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro. Tymczasem Magyar stara się odblokować około 17 miliardów euro z zamrożonych funduszy UE.

Nadciąganie rozmów powoduje brak czasu. „W przypadku wielu tematów zegar tyka” – powiedziała w czwartek reporterom główna rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho, wyjaśniając, dlaczego urzędnicy podróżowali do Budapesztu przed objęciem urzędu przez Magyara na początku maja. „Oczywiście w interesie Węgier, w interesie UE leży jak najszybsze osiągnięcie postępu… i abyśmy nie tracili czasu”.

Zamrożone środki obejmują prawie 17 miliardów euro z budżetu UE – z czego 10 miliardów wygasa z końcem sierpnia – które wymagają od Węgier wdrożenia takich warunków, jak kontrola korupcji, prawo do azylu i wolność akademicka. W ofercie można również znaleźć niskooprocentowane pożyczki na obronę o wartości ponad 16 miliardów euro.

W niedzielę nad brzegiem Dunaju w Budapeszcie zwolennicy proeuropejskiej partii Cisa świętują wynik wyborów. Foto: Ferenc Isza/AFP/Getty Images

Rząd Orbána oświadczył, że obalony przywódca nie pojawi się na jego ostatnim szczycie UE w przyszłym tygodniu, oszczędzając unijnym urzędnikom potencjalnej rozgrywki w związku z jego ciągłym wetem wobec pożyczki w wysokości 90 miliardów euro dla Ukrainy.

Podczas piątkowych rozmów Magyar i Tisza prawdopodobnie znajdą się pomiędzy obietnicami wyborczymi, żądaniami UE i ograniczeniami instytucjonalnymi stworzonymi przez 16 lat rządów Fideszu, powiedział Péter Krekó, dyrektor thinktanku Political Capital z siedzibą w Budapeszcie. „Tisza musi jakoś przeciąć ten węzeł gordyjski, co niekoniecznie będzie łatwe” – powiedział.

Od objęcia władzy w 2010 roku Orbán i jego partia Fidesz otaczają węgierskie państwo, media i wymiar sprawiedliwości rzeszami lojalistów i nie jest jasne, jak zareagują na zmiany wprowadzone przez rząd pod przewodnictwem Cisy.

Mimo to UE i Cisa wykazują dużą wolę wypracowania rozwiązań, stwierdził Krekó. „Fundusze UE będą rozpaczliwie potrzebne, aby Cisa mogła spełnić przynajmniej część swoich obietnic” – powiedział, choć UE była świadoma, że ​​alternatywą może być powrót do „obstruktywnych i destrukcyjnych” stosunków, jakie utrzymywała z Orbánem. „Myślę, że zdecydowanie jest wola polityczna, aby nowy rząd zapewnił sobie tak, aby Orbán nie wrócił do władzy”.

W dniach, które upłynęły od niedzielnych wyborów, Magyar starał się wzmocnić swoje przesłanie o „zmianie reżimu” serią działań i oświadczeń jasno wyrażających swój zamiar oderwania się od niedawnej przeszłości Węgier. Wezwał do dymisji dwóch sądów najwyższych w kraju, urzędu kontroli oraz organów ds. konkurencji i mediów, a także głównego prokuratora i prezydenta Węgier, określając ich jako „marionetki” poprzedniego reżimu.

W środowym wywiadzie dla państwowych serwisów informacyjnych obiecał zawiesić ich nadawanie, oskarżając je o szerzenie strachu, kłamstw i propagandy przystającej na Koreę Północną i Niemcy z czasów nazistowskich.

Następnego dnia oznajmił w mediach społecznościowych, że nie przeprowadzi się do biura Orbána w historycznej Dzielnicy Zamkowej, która góruje nad Budapesztem i wychodzi na Dunaj, ale otworzy sklep w budynku ministerstwa w pobliżu węgierskiego parlamentu.

Powtórzył także obietnicę wyborczą dotyczącą nałożenia ograniczeń kadencji na premierów – co może uniemożliwić Orbánowi powrót do władzy – jednocześnie zapowiadając, że będzie ścigał tych, którzy „ splądrowali, splądrowali, zdradzili, zadłużyli i zrujnowali” kraj.

W czwartek Orbán powiedział, że przepełnił go „ból i pustka”, gdy stały się jasne wyniki wyborów. „Nawet ja myślałem, że wygramy. Było nas tak wielu wszędzie. „

Podkreślił jednak, że partia w dalszym ciągu dysponuje szerokim elektoratem, zdobywając blisko 2,4 mln głosów w 9,5-milionowym kraju. „Nie zachowujmy się tak, jakby cały kraj odrzucił nasz rząd” – powiedział Orbán.