Istnieją pewne problemy, których można się spodziewać podczas prób do musicalu na West Endzie. Do tego dochodzą problemy, które powstają dzisiaj, związane z wiotkością wybitnego wykonawcy. „Ten jest zbyt wiotki” – protestuje aktor Noah Harrison, który ma problemy z choreografią, ponieważ jego partnerowi do tańca brakuje kręgosłupa. Nie obrażamy się, pamiętajcie: sprawca jest z filcu. Nadszedł czas, aby wymienić tę tkaninową postać na solidniejszą, a jest z czego wybierać. Rząd po rzędzie marionetek przypominających Ulicę Sezamkową otaczają pokój, a każda z nich czeka na swój moment w świetle reflektorów.
Oto Avenue Q, hit z Broadwayu do Londynu, z piosenkami Roberta Lopeza i Jeffa Marxa oraz książką Jeffa Whitty’ego, teraz wznowioną z okazji 20. rocznicy premiery na West Endzie. Kiedy debiutował, mieszanka wielobarwnych marionetek telewizyjnych dla dzieci, problemów ze świata rzeczywistego (seks, rasizm, kryzys mieszkaniowy, dryf egzystencjalny) i oburzających piosenek wydawała się naprawdę niespodziewana i zapewniła mu nagrody Tony za najlepszy musical, najlepszą książkę i najlepszy wynik. Ale wszyscy młodzi ludzie, do których skierowana była ta historia, są już dorośli, a nowe pokolenie mogłoby odnieść korzyść z historii, którą ma do opowiedzenia.
Tak twierdzi reżyser Jason Moore, który reżyserował serial po raz pierwszy, kiedy również był wschodzącym aktorem o różowych policzkach, a teraz w wieku 55 lat ponownie zasiada na fotelu reżyserskim. „To niezwykłe, aby reżyser wracał do serialu, w którym brał udział po raz pierwszy” – mówi.
„To śmierć ego aktora”… Emily Benjamin i Kate Monster. Zdjęcie: Matt Crockett
Odrodzenie jest reklamowane jako „list miłosny do oryginału”, co sugeruje coś innego niż zwykłe ponowne montaż. „No cóż, to nie jest reinterpretacja” – wyjaśnia Moore. „Pozwolę (radykalnemu autorowi teatru) Ivo van Hove’owi przygotować jego wersję”. Proszę: nie mogę sobie wyobrazić nic piękniejszego. „Ale są pewne rzeczy, które wymagają zmiany w serialu i teraz mamy okazję to zmienić”.
Zastanawiam się, czy ma na myśli obecność niejakiego Gary’ego Colemana wśród dramatis personae serialu – żart o gwieździe serialu „Diff’rent Strokes” z lat 80., który może zmylić pokolenie Z. Ale nie, Gary (fabularyzowany jako pechowy woźny budynku) jest nienaruszony, z dodanym kontekstem. Moore nawiązuje do skali i ambicji technicznych serialu – które obecnie zostały ulepszone – oraz jego wrażliwości kulturowej, czy inaczej, do czego jeszcze wrócimy.
podwójny cudzysłówOdbyły się dyskusje obejmujące całą firmę, aby rozstrzygnąć kwestie dotyczące takich piosenek jak Every’s a Little Bit Racist i If You Were Gay
Na potrzeby odrodzenia Moore wymagał od swojej młodej obsady określonego zestawu cech: „Jedną z zalet Avenue Q jest to, że cechuje ją niewinność. Szukam aktorów o tej pełnej nadziei i wyczekiwania jakości, jaką masz po dwudziestce”. Poszukiwał także predyspozycji do lalkarstwa, umiejętności, do której „wiele instynktów aktorskich im się nie przyda”.
Aktorka Emily Benjamin, niegdyś maniaczka Avenue Q, grała później Sally Bowles na West Endzie. Dziś śpiewa balladę pełną złamanych serc („Istnieje cienka granica między rzeczywistością a udawaniem”) w imieniu marionetki Kate Monster, którą rzucił jej chłopak, bohater serialu Princeton. „Lalkarstwo” – mówi Benjamin – „w przypadku aktora wiąże się ze śmiercią ego. Następuje usunięcie tego, po co grasz, a co jest najważniejszą rzeczą, na którą ludzie patrzą”. Ale są też plusy: „Śpiewanie bardzo eksponuje. Jest strach i niepokój związany z głosem. Ale kiedy masz do myślenia coś innego, w tym przypadku marionetkę, martwię się o swój głos mniej niż kiedykolwiek wcześniej.”
A Avenue Q wymaga niezwykłego rodzaju lalkarstwa, mówi reżyser lalek Iestyn Evans, który przybiera formę animacji znanej z telewizji i umieszcza ją na scenie z animatorami na oczach. „Mamy więc postacie marionetkowe, ludzi obsługujących te postacie marionetkowe i ludzi, którzy wchodzą z nimi w interakcję”. To dużo – i to zanim dodacie teksty i postawy z epoki XXI wieku, które „mają wykrzykniki”, jak rozsądnie mówi Benjamin, i „które, moim zdaniem, niekoniecznie będą dobrze pasować”. Donosi, że odbyły się rozmowy w całej firmie, aby ocenić utwory takie jak Every’s a Little Bit Racist i If You Were Gay. I chociaż zarówno ona, jak i Moore wierzą w zasadniczo dobry charakter serialu, przyznają, że wrażliwość uległa zmianie i może wymagać dopracowania w dialogu z nową publicznością.
„Jest w tym coś niewinnego”… Noah Harrison z Princeton i Dionne Ward-Anderson w roli Gary’ego Colemana. Zdjęcie: Matt Crockett
„Avenue Q została zauważona” – mówi Moore – „ponieważ jej wywrotowy rodzaj komedii nie był wcześniej widziany w musicalu na Broadwayu. Oglądanie nagich lalek uprawiających seks wydawało się czymś niezgodnym z prawem. Teraz masz O, Maryjo! i Księgę Mormona, ten ton nie jest nieznany” – przyznaje. „Ale elementy transgresyjne są nadal transgresyjne. Nadal prowadzimy te same rozmowy kulturowe. Jest wokół tego inny zestaw wrażliwości, ale tak naprawdę serial pyta: czy moglibyśmy zrobić lepiej w tych obszarach?”
Dlatego jest pewien, że musical nadal będzie rezonował. „Młodzi ludzie zawsze próbują odnaleźć swoją drogę w świecie. Tematy: «Jak nadać swojemu życiu sens?» nigdy nie znikną. I czy wybryki grupy lalek z kijami, miękkich lub innych, mogą zachęcić nowe pokolenie do nawiązania z nimi kontaktu?
„Mogą to być po prostu małe rzeczy z materiału” – mówi Benjamin – „ale ludzie często potrafią wczuć się w coś, co nie jest realne, bardziej bezpośrednio niż w osobę opowiadającą tę samą historię”.
Avenue Q można oglądać w teatrze Shaftesbury w Londynie do 29 sierpnia