W jednym z pomieszczeń londyńskiego Palestine House na dużym ekranie wyświetlane są zapętlone materiały informacyjne z południowego Libanu. Czołgi i pojazdy opancerzone przedzierają się przez wiejski krajobraz wzgórz i wiosek wśród częstych przerw w ostrzale moździerzowym. Kiedy ktoś odwraca się od ekranu, mówi, że „to jakby teraz oglądać wiadomości”.
Mimo wszystkich podobieństw do bieżących wydarzeń, archiwalne wideo faktycznie pochodzi z 2000 roku – roku wycofania się Izraela z regionu po 18-letniej okupacji wojskowej. W innym kącie sali widniały strony gazet z tamtych czasów, w tym raport na pierwszej stronie ówczesnej korespondentki Guardiana na Bliskim Wschodzie, Suzanne Goldenberg.
Kopie „Guardiana” i „The Times” opisujące wycofanie się Izraela z południowego Libanu w 2000 r. Zdjęcie: Yassin El-Moudden/The Guardian
Wystawa zatytułowana Forget Me Not: South Liban in Memory and Motion miała miejsce na początku tego miesiąca, gdy ta w większości wiejska część Lewantu stała się frontem w wojnie Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Od tego czasu izraelskie czołgi wróciły na utarty szlak w Libanie – tym razem zmierzając w przeciwnym kierunku, dalej w oblężony kraj arabski, powodując ucieczkę co piątego mieszkańca.
Dla współkuratorów Rashy Kotaiche i Alego Abou Khalila, którzy mają korzenie w południowym Libanie, cykle przemocy wywołały potrzebę opowiedzenia na nowo historii regionu, mimo że sam projekt powstawał latami. Kotaiche mówi: „To, co początkowo miało zostać wystawione w 2020 roku, stało się rzeczywistością sześć lat później z większą głębią i znaczeniem”. Pierwsza wersja „Forget Me Not” pojawiła się jako film (wyemitowany w dniu premiery), w którym Kotaiche wykorzystała materiał filmowy z 30 lat, aby zbadać wpływ migracji na jej rodzinę podczas przeprowadzki z Libanu do Wielkiej Brytanii przez Kuwejt.
Diaspora to tylko jeden z tematów, które Forget Me Not eksplorowało poprzez kolekcję fotografii i materiałów audiowizualnych, a także wystawy poświęcone przyszłym pokoleniom i samej ziemi. W innym pomieszczeniu wystawy okna zasłonięto rysunkami wykonanymi przez libańskich uczniów z okazji święta niepodległości kraju.
Rysunki dzieci upamiętniają dzień niepodległości narodu. Zdjęcie: Rasha Kotaiche
Jak wyjaśnia Abou Khalil, południe Libanu – nazywane po arabsku po prostu „południem” lub al-Jnoub – ma szczególne znaczenie w historii szerszego regionu. „Południe od dawna było kształtowane przez zagraniczną interwencję, okupację i celowe zaniedbania – tworząc kulturę polityczną zakorzenioną w samodzielności, oporze i głębokiej nieufności do władzy zewnętrznej”.
Jest to kultura, która sięga czasów poprzedzających uzyskanie przez Liban niepodległości od Francji w 1943 r., kiedy „inwestycje polityczne i gospodarcze koncentrowały się w Bejrucie i Górze Liban, podczas gdy południe było słabo rozwinięte i traktowane niemal jak wiejska strefa buforowa”. Jej tradycje rolnicze, na które negatywny wpływ miała polityka państwa i izraelskie naloty na palestyńskich bojowników partyzanckich stacjonujących na tym obszarze, zapewniły podatny grunt dla buntów chłopskich i wsparcia dla radykalnych organizacji, takich jak Libańska Partia Komunistyczna.
W tym sensie Kotaiche przyznaje, że Forget Me Not podjęło się zadania „edukowania społeczności na temat Libanu – jego historii, piękna i odporności – i w pewnym sensie odzyskania głównego nurtu narracji na temat południowego Libanu i wymiany jej na narrację napisaną przez jego mieszkańców”.
Przykładem tego jest relacja wideo Nor Nsralli zatytułowana What Remains, przedstawiająca mieszkańców południa, którzy doświadczyli ostatniej inwazji Izraela w październiku 2024 r. Jeden z rozmówców opisuje, jak „jesteśmy przywiązani do tej ziemi, tak jak drzewo jest zakorzenione w jej ziemi”. Przedstawione na wystawie obrazy tej krainy – niektóre granaty i pomarańcze w Bint Jbeil, inne przedstawiające kamieniste wnętrze oraz przybrzeżne wybrzeża Naqoura i Tyru – nigdy nie są daleko od wzroku ani popularnej pamięci południowców.
Na wystawie znalazły się fotografie diaspory libańskiej. Zdjęcie: Rasha Kotaiche
Pamięć ta sięga poprzednich izraelskich inwazji na dużą skalę w latach 70. i 80. XX wieku. Abou Khalil mówi: „Libańskie instytucje państwowe i armia okazały się niezdolne – a czasami niechętne – do ochrony południa. Południowcy zostali wystawieni zarówno na izraelską agresję, jak i konsekwencje regionalnych konfliktów toczonych na ich ziemi, bez jakiejkolwiek znaczącej ochrony ze strony państwa. Ta nieobecność państwa spowodowała radykalizację, ale także organizację – ostatecznie prowadząc do powstania Hezbollahu w 1982 r.”.
Po podpisaniu w listopadzie 2024 roku porozumienia o zawieszeniu broni między Izraelem a Libanem podjęto próby wycofania walczących stron z regionu. W styczniu następnego roku na prezydenta wybrano generała Josepha Aouna, co wzbudziło nadzieję, że państwo libańskie przejmie odpowiedzialność za południe, ale „nie doszło do skutku”. Zamiast tego siły pokojowe ONZ zgłosiły w kolejnych miesiącach liczne naruszenia zawieszenia broni, głównie przez siły izraelskie, a południowy Liban pozostawał narażony na konsekwencje przyszłych konfliktów.
Podczas gdy dyplomaci i politycy kłócą się o wstępne porozumienie o zawieszeniu broni, Abou Khalil mówi, że „dzisiaj nastrój zmienił się z napięcia w alarm”.
„W innych częściach kraju obraz wygląda zupełnie inaczej. Duże części Libanu funkcjonują tak, jakby wojna była odległa. Ta rozbieżność odzwierciedla głębszy problem: granice w tym samym kraju są postrzegane odmiennie. Dla mieszkańców południa granica jest dosłowna i egzystencjalna. „