Z analizy przeprowadzonej przez Krajową Federację Mieszkaniową (NHF) wynika, że osiem na 10 domów w Anglii szczególnie narażonych na ryzyko powodzi znajduje się obecnie w miastach i miasteczkach, z których wynika, że najemcy mieszkań socjalnych są nieproporcjonalnie narażeni na koszty finansowe.
Badania wykazały, że 839 000 domów na obszarach miejskich klasyfikuje się obecnie jako objęte wysokim ryzykiem zalania wodami powierzchniowymi, co stanowi trzykrotny wzrost od 2018 r.
Najwyższy odsetek zagrożonych domów miał okręgi wyborcze w Thurrock, Basildon, Bootle, Sefton i Southport. Obszary Londynu, w tym Hackney, Barking i Tottenham, również znalazły się w pierwszej dziesiątce i również charakteryzowały się najwyższym odsetkiem najemców mieszkań socjalnych.
Wykres przedstawiający 10 największych okręgów wyborczych w Anglii pod względem odsetka domów na obszarach o wysokim ryzyku powodziowym w 2025 r
Alistair Smyth, dyrektor ds. polityki i badań w NHF, powiedział: „Powodzie wód powierzchniowych stanowią szybko rosnące zagrożenie w miastach, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla osób i rodzin mieszkających w mieszkaniach socjalnych.
„Nasz klimat zmienia się szybciej, niż jest w stanie wytrzymać nasza infrastruktura, a mieszkańcy mieszkań socjalnych są bardziej narażeni, mniej chronieni i najmniej zdolni do zniesienia szoku finansowego w przypadku powodzi. Choć spółdzielnie mieszkaniowe działające na obszarach podwyższonego ryzyka inwestują dużo czasu i zasobów w ochronę mieszkańców, jest to ryzyko krajowe wymagające reakcji na szczeblu krajowym.”
Według Agencji Środowiska (EA) dom uważa się za obarczony wysokim ryzykiem, jeśli ryzyko zalania wynosi co najmniej 1 do 30 każdego roku. Problem pogłębiają ekstremalne opady deszczu, starzejąca się infrastruktura i szybka urbanizacja.
Powodzie wód powierzchniowych – gdy woda deszczowa nie jest odprowadzana przez normalne systemy odwadniające lub nie wsiąka w ziemię – zwiększają powodzie na obszarach miejskich, a EA prognozuje, że liczba zagrożonych nieruchomości prawdopodobnie potroi się w ciągu najbliższych 50 lat.
NFZ stwierdziła, że osoby mieszkające w mieszkaniach socjalnych, które znajdują się głównie na obszarach miejskich, odczuły nieproporcjonalnie duży wpływ. W 10 okręgach miejskich w Anglii, które zostały najbardziej dotknięte powodzią, średnio jedno na cztery gospodarstwa domowe mieszkało w mieszkaniach socjalnych.
Mapa pokazująca odsetek zagrożonych domów według angielskiego okręgu wyborczego
Najemcy socjalni rzadziej korzystają z ubezpieczenia mienia ze względu na koszty, co naraża ich na większe straty finansowe w wyniku szkód spowodowanych przez wodę. Mniej więcej jedno na trzy najbiedniejsze gospodarstwa domowe w Anglii ma ubezpieczenie mienia, w porównaniu z dziewięcioma na dziesięciu właścicieli domów.
Tracey Garrett, dyrektor naczelna organizacji charytatywnej National Flood Forum, stwierdziła, że konieczna jest „stopniowa zmiana” w sposobie gospodarowania wodą na obszarach miejskich, gdzie systemy odwadniające zostały przeciążone skutkami zmian klimatycznych.
„Co tydzień słyszymy od osób, których domy zostały zalane brudną wodą, często zawierającą ścieki, a wiele z nich zostało zalanych wielokrotnie” – powiedział Garrett, dodając, że rośnie obawa, że „najbardziej ucierpią osoby mieszkające w mieszkaniach wynajmowanych lub socjalnych i mające niższe dochody”.
„Te gospodarstwa domowe często znajdują się na obszarach o podwyższonym ryzyku, ale mają najmniejsze możliwości adaptacji lub ochrony swoich domów. Wiele z nich doświadcza powtarzających się powodzi i nie jest jasne, kto jest odpowiedzialny za rozwiązanie problemu i w jaki sposób zostaną dostarczone długoterminowe rozwiązania.
„Często ludzie boją się zabrać głos lub zgłosić powódź, ponieważ czują, że może to mieć wpływ na ich stosunek najmu”.
Ann Hoyles, lat 64, lokatorka lokalu socjalnego, powiedziała, że jej bungalow w Warrington został zniszczony przez powódź w zeszłym roku w Nowy Rok. Ma problemy zdrowotne, w tym artretyzm, i wydała oszczędności całego życia na renowację posiadłości i ogrodu, ponieważ uważała je za swój „dom na zawsze”.
„Słyszałam już o powodzi na tym obszarze, ale powiedziano mi, że problem został rozwiązany. A w przypadku mieszkań socjalnych nie ma wielu opcji, których można odmówić, więc zgodziłam się na to” – powiedziała.
„Straciłem wszystko. Woda była skażona, więc wszystko zniszczyło. Poruszam się o kulach, więc nie mogłem wyjść i trzeba było mnie ratować łódką. To był koszmar, nie mogłem spać, bo nie miałem pojęcia, gdzie będę mieszkać. „
Chociaż mogła sobie pozwolić na ubezpieczenie mienia, nie miała najpełniejszego ubezpieczenia. „Nie miałam dużo pieniędzy, więc musiałam po prostu wybrać najtańszy, a to oznaczało, że miałam wiele problemów z dochodzeniem roszczeń” – powiedziała.
Paul Warburton, dyrektor ds. usług mieszkaniowych w spółdzielni mieszkaniowej Torus, która jest właścicielem jej domu, powiedziała, że wydała ona 500 000 funtów na pokrycie kosztów powodzi zaledwie kilka lat po poprzedniej powodzi na tym samym obszarze.
„Pół miliona funtów – to dużo nowych łazienek, które moglibyśmy zainstalować i nowych domów, które mogliśmy zbudować” – powiedział. „A mieszkania socjalne to cenny towar, jest na nie ogromny popyt”.
Powiedział, że powódź staje się jednym z największych wyzwań finansowych, przed którymi stoi organizacja.
„Ubezpieczenie nieruchomości kosztuje więcej, co stanowi większe obciążenie finansowe dla nas jako organizacji. Ubezpieczone nie są także koszty zakwaterowania ludzi w hotelu, utrzymania i wywozu mebli. Ostatnia powódź wyłączyła z działania 52 domy na 12 miesięcy” – powiedział.
„W wielu miejscach opublikowano ostrzeżenia o powodzi, więc za każdym razem, gdy pada deszcz, obawiamy się go. Jeśli tak się nie stanie, prawdopodobnie skończymy z około 100 nieruchomościami, w których nikt nie będzie chciał mieszkać, i co wtedy z nimi zrobimy?”