Strona główna Sport Ashley Cole: „Piłkarze muszą zaufać temu, o co ich proszę” | Ashley...

Ashley Cole: „Piłkarze muszą zaufać temu, o co ich proszę” | Ashley Cole’a

4
0


To była długa podróż dla Ashleya Cole’a, ale także jego żony Sharon Canu. Minęło siedem lat, zanim Cole otrzymał pierwszą pracę jako główny trener, gdy Cesena we Włoszech przeszła na emeryturę. W tym czasie Sharon musiała znosić wiele odpraw taktycznych przy stole, używając solniczki i pieprzniczki. Para poznała się dziesięć lat temu, gdy Cole grał w Romie – Canu pochodzi z Włoch – i ten okres wyraźnie pozostawił trwały ślad poza boiskiem. „Bardzo ją nudziłem” – mówi Cole z uśmiechem. Teraz, gdy ma własną ziemiankę, Sharon może wreszcie odzyskać sezonowość.

„Zamieszkanie we Włoszech zawsze było w naszych planach, ponieważ uwielbiamy jedzenie i spokój tego kraju” – mówi Cole. „Ona (Canu) powiedziała mi, że fani tutaj są pasjonatami swojego zespołu i miasta. Musiałem to zaakceptować, zrozumieć, co ich napędza, abyśmy mogli ich odpowiednio reprezentować. „

Cole po raz pierwszy pełnił funkcję menadżerską w klubie, który zajmuje dziewiąte miejsce w drugiej lidze włoskiej i ma szanse na miejsce w fazie play-off. Do zdobycia z Chelsea trofeów Premier League i Ligi Mistrzów jeszcze daleka droga. A jednak mówi ze spokojnym przekonaniem kogoś, kto znalazł się dokładnie tam, gdzie powinien.

„Naprawdę doceniam szansę, jaką dostałem” – mówi 45-latek. „Chociaż prawdą jest, że jest to moja pierwsza rola głównego trenera, ogrom pracy, jaki wykonałem przez siedem lat na trawie (jako trener) oznacza, że ​​nie mogę zrobić nic więcej, aby się przygotować. Godziny, które spędziłem, doświadczenia, które zdobyłem oraz menedżerowie i trenerzy, pod którymi pracowałem, poprowadziły mnie do miejsca, w którym czuję się gotowy i powinienem zostać głównym trenerem. Zdecydowanie jestem wdzięczny Cesenie za tę szansę, ale mam więcej niż wystarczające doświadczenie. „

Cesena to miasto robotnicze liczące niecałe 100 000 mieszkańców, położone w Emilii-Romanii, włoskiej dolinie żywności. Miejscowi są niezwykle dumni z bogatego dziedzictwa swojego klubu: w połowie lat 70. przeżywali złotą erę, kwalifikując się do Pucharu UEFA i łącznie spędzili 13 sezonów w Serie A. Emanuele Giaccherini, Sebastiano Rossi, Massimo Ambrosini i Vincenzo Iaquinta to tylko kilka z wybitnych nazwisk, które przez ostatnie trzy dekady reprezentowały czarno-białe Cavalluccio.

Ashley Cole w barwach Chelsea przeciwko swojemu byłemu klubowi Arsenalowi w 2006 roku. Zdjęcie: Tom Jenkins/The Guardian

Cole wystąpił w barwach Romy przeciwko Cesenie podczas ostatniego sezonu Serie A, 2014-15. Teraz to on ma za zadanie odbudować ich losy, a poprosił go o to Mike Melby, jeden z amerykańskich współwłaścicieli klubu. „Wiedzieli, że szukam roli głównego trenera” – mówi Cole. „Kibice nie byli zadowoleni ze stylu gry, a właściciele chcieli czegoś innego: ekscytującego, energicznego zespołu, który gra w ataku. Podjęli decyzję o zwolnieniu menadżera (Michele Mignani), a ja przyszedłem, aby kontynuować projekt. „

Wyniki jak dotąd są mieszane. Były lewy obrońca Anglii, który został powołany w połowie marca, przegrał swój pierwszy mecz na boisku, ale potem przyszło pamiętne zwycięstwo 3:1 z innym pretendentem do play-offów, Catanzaro, które wprawiło kibiców w zachwyt. „Kiedy przybyłem, zespół nie wygrał od sześciu czy siedmiu meczów. Pewność siebie była niska” – mówi Cole.

„Gdybym zrobił to samo, co poprzedni menadżer, to by nie zadziałało. Chcę, aby ten zespół odzwierciedlał fanów. To pokorni, ciężko pracujący ludzie, którzy każdego dnia pracują, aby pozwolić sobie na bilet. Musimy dać im z siebie wszystko na boisku, aby odzwierciedlić tę etykę pracy.”

Zapytany o swoją filozofię futbolu, siedząc na trybunach Stadio Dino Manuzzi drużyny Cesena, Cole podnosi głowę, najwyraźniej szukając głębokiej odpowiedzi. W końcu odpowiada: „Aby wygrywać mecze. Aby to osiągnąć, wprowadzamy zmianę taktyczną. Opieramy się na posiadaniu piłki, ale w ataku. Gramy między liniami, szybko. Chcę intensywności bez piłki, pozostawania na połowie przeciwnika i utrzymywania ataków. Nie chcę, żeby skrzydłowi bronili się; to nie jest ich praca. Chcę, żeby byli przy piłce przed bramką. „

Czy Cole martwi się cyniczną, defensywną rzeczywistością Serie B? „Gramy przeciwko wielu drużynom z niskimi blokami, 10 zawodnikami za piłką, potrzebna jest cierpliwość” – mówi. „Ale kontrola nad piłką daje nam więcej okazji do ataku. Jeśli po prostu grasz długo, w powietrzu jest 50-50, zespół jest rozciągnięty i nie możesz skutecznie wywierać nacisku.”

„Naprawdę doceniam szansę, jaką dostałem” – mówi Cole o swojej nominacji w Cesenie, klubie o bogatych tradycjach. Zdjęcie: Roberto Salomone/The Guardian

W szatni i na boisku Cole posługuje się mieszanką języka angielskiego i włoskiego. „Sto migliorando il mio Italiano (doskonalę swój włoski)” – oferuje, po czym dodaje: „Sono timido (jestem nieśmiały)”.

„Są chwile, gdy zwracam się do zespołu po włosku i takie, w których daję upust swojej frustracji po angielsku. To mieszanka różnych rzeczy” – mówi Cole. „Niektórzy gracze proszą mnie, żebym mówił po angielsku, ponieważ chcą się go nauczyć. Miałem ten sam problem w Romie. Próbowałem mówić po włosku, a oni odpowiadali: „Nie, mów po angielsku”.

„Piłka nożna to łatwy język, ponieważ można pokazać rzeczy z pasją. Mamy także członka personelu, Nicolę Capelliniego, który pochodzi z Primavery (drużyny młodzieżowej). Jest byłym zawodnikiem, który zna etos klubu i zna zawodników na wylot. Jest pomostem między angielskim i włoskim, porusza się między obydwoma językami, aby przekaz był jasny.”

Gracze nazywają go „Misterem”, co jest tradycyjnym włoskim tytułem honorowym dla menedżera. Cole mówi im, że nie muszą, ale szanuje zwyczaj. „Chcę, żeby zobaczyli, że jestem człowiekiem, a nie potworem” – mówi Cole. „Budowanie tej więzi w krótkim czasie wzbudziło prawdziwe zaufanie. Gracze muszą zaufać temu, o co ich proszę. „

Cole podkreśla, że ​​nie będzie uczył nikogo, aby był kopią samego siebie. „Nigdy. Nie trenuję lewego obrońcy, aby grał dokładnie tak, jak ja grałem, ponieważ jesteśmy inni” – mówi. „Mamy różne cechy fizyczne i psychiczne. Mógłbym dawać wskazówki, ale nie oczekuję, że zawodnik taki jak Gianluca Frabotta, który jest wysoki i ma inny styl, zrobi dokładnie to samo, co ja. Byłem szybszy przez pierwsze pięć jardów.

„To samo jest z pomocnikami: nie trenuję ich, aby byli Stevenem Gerrardem czy Frankiem Lampardem. Trenuję ich, jak być (Dimitrim) Bisolim. Patrzę, jak porusza się dzięki swoim atrybutom i jak może być skuteczny dzięki swojemu silnikowi „od pudełka do pudełka”. Chodzi o dostosowanie mojego stylu do narzędzi, którymi dysponuję”.

Ashley Cole udziela Riccardo Ciervo, pomocnikowi Ceseny, kilku rad na temat linii bocznej. Zdjęcie: Agencja Fotograficzna Image/Getty Images

Czy Cole kiedykolwiek czuł się sfrustrowany, gdy zawodnik nie mógł wykonać ruchu, który był dla niego instynktowny, jako jeden z najlepszych bocznych obrońców swojego pokolenia? „Nigdy” – mówi stanowczo. „Mamy różne cechy fizyczne i psychiczne. Chodzi o dostosowanie mojego podejścia do osoby przede mną. „

Cole otwarcie opowiada o stanie włoskiej młodzieżowej piłki nożnej. „Anglia ma jeden z najlepszych systemów wypożyczeń na świecie, ponieważ nasze ligi oferują różne style gry” – mówi. „We Włoszech liga jest bardzo defensywna, więc gracze często rozwijają tylko jeden aspekt: ​​obronę. Trudno jest rozwijać technicznych zawodników, jeśli nigdy nie dotykają piłki, ponieważ drużyna gra piłkami o długości 50 jardów. Na poziomie młodzieżowym nie powinno chodzić o zwycięstwo, lecz o rozwój techniczny. Nie widzisz „Insignes” – małych, technicznych zawodników w kieszeni. „

Krótki przewodnik’Miałem szczęście grać pod okiem najlepszych menedżerów’Show

Ashley Cole na…

José Mourinho: Bardzo pilnie trenował, planował i konfigurował zespół. Arsène Wenger: Dawał swobodę. Jako młody zawodnik popełniłem wiele błędów, ale on mi zaufał. Wyciągnąłem wnioski z tych błędów – na przykład byłem zbyt agresywny i dostawałem „raz-dwa”; Nauczyłem się dostosowywać swoją pozycję, na przykład zbliżać się, aby chronić środkowego obrońcę. Nauczyłem się, że nie można popełniać tych samych błędów. Carlo Ancelotti: Traktował człowieka, a nie zawodnika. Sprawił, że poczułeś się niezwyciężony i troszczyłeś się o swoje życie poza piłką nożną – o to, jakie są dzieci i rodzina.Rafa Benítez Nawet jako doświadczony zawodnik nauczyłem się od niego efektywności pozycjonowania, na przykład tego, gdzie być jako lewy obrońca, gdy piłka jest po drugiej stronie.

Dziękujemy za Twoją opinię.

Nadrzędną ambicją Cole’a jest sprowadzenie Ceseny z powrotem do Serie A i jest pewien, że stanie się to pod jego rządami. „Na 100%” – mówi bez wahania. „Odkąd tu jestem, widzę dramatyczną zmianę w mentalności zawodników. Przyjęli zmiany i chcą być lepsi. Nie mówię, że stanie się to w tym sezonie, ale pomysł na przyszłość jest taki, że musimy być w Serie A. „

A co z szansami Anglii na tegoroczny Puchar Świata? „Talent jest niewiarygodny” – mówi zawodnik, który rozegrał 107 występów w reprezentacji swojego kraju. „Wyzwaniem jest uporanie się z presją i oczekiwaniami. Jako gracz zawiedliśmy pod tym względem, a biorąc pod uwagę talent, jaki mieliśmy, tego żałuję. Obecny skład ma charakter i wiarę, aby wygrać. Będzie ciężko przeciwko takim krajom jak Brazylia, Hiszpania i Argentyna, ale Anglia powinna być tam, rywalizując na szczycie. ” I właśnie to zamierza zrobić z Ceseną.