Szkoccy Zieloni wezwali do bezpłatnych przejazdów autobusowych, tysięcy dodatkowych nauczycieli i lekarzy oraz wprowadzenia powszechnego dochodu podstawowego w ramach setek bezpłatnych deklaracji w manifeście.
Partia cieszy się odbiciem w szkockich sondażach, a niektórzy stawiają ją przed Partią Pracy, częściowo dzięki rosnącemu poparciu dla Partii Zielonych w Anglii i Walii pod przywództwem Zacka Polańskiego.
Niektórzy eksperci uważają, że szkoccy Zieloni są o krok od zdobycia pierwszych mandatów w okręgu wyborczym Holyrood w wyborach krajowych zaplanowanych na 7 maja, co obejmuje usunięcie obecnego ministra gabinetu Szkockiej Partii Narodowej (SNP), Angusa Robertsona, w Edynburgu Centralnym.
Gillian Mackay, współprzewodnicząca partii, powiedziała podczas inauguracji manifestu partii w Glasgow, że Zieloni reprezentują ludzi wściekłych na rząd labourzystowski, który „obiecał zmiany, ale nie przyniósł ich dla tak wielu. Jesteśmy partią, która może zmobilizować ten gniew”.
Gillian Mackay wezwała innych Zielonych w Szkocji, aby wykorzystali złość, jaką wielu wyborców odczuwa w stosunku do Partii Pracy. Zdjęcie: Steve Welsh/PA
Ich plan „radykalnej zmiany” opierał się na „wizji Szkocji, w której wykorzystujemy pełną władzę decentralizacji i rozciągamy ją do granic możliwości, abyśmy mogli zbudować bardziej równą przyszłość, o którą tak wielu woła”.
168-stronicowy dokument wzywa do przejęcia wszystkich usług autobusowych na własność publiczną, zmniejszenia liczebności klas w szkołach podstawowych do 20, zapewnienia lekarza rodzinnego na 1000 mieszkańców, wybudowania do 2031 r. prawie 80 000 nowych domów socjalnych i kilku nowych linii kolejowych oraz wprowadzenia 570 godzin bezpłatnej opieki nad dziećmi w wieku od sześciu miesięcy do dwóch lat rocznie.
Ross Greer, drugi współprzewodniczący, który pomógł wynegocjować porozumienie o podziale władzy Zielonych z byłą pierwszą ministrem Nicolą Sturgeon, powiedział, że polityka ta będzie finansowana z nowych podatków i opłat skierowanych do bogatych i dużych przedsiębiorstw.
Obejmowałyby one podatki nakładane na bogatych właścicieli i właścicieli nieruchomości, dopłaty na siedziby dużych korporacji i magazyny Amazona, wyższe podatki lotnicze, nowy podatek gruntowy oparty na emisji gazów cieplarnianych dla gruntów wiejskich, podatki zdrowotne nakładane na supermarkety sprzedające tytoń oraz podatki nakładane na kasyna i bukmacherów.
Greer przyznał jednak, że nie wiedzieli, ile to wszystko będzie kosztować. „Koncepcja pełnopłatnego manifestu jest szczerze mówiąc myląca dla opinii publicznej” – stwierdził.
„(Od kilkudziesięciu lat) w brytyjskiej polityce panuje błędne przekonanie, że budżety rządowe są jak budżety gospodarstw domowych, w których wystarczy lista wydatków, a następnie uzyskiwane dochody. Budżety rządowe są znacznie bardziej skomplikowane”.
Seria sondaży sugeruje, że szkoccy Zieloni mogą przechylić szalę sił w Holyrood na korzyść Szkockiej Partii Narodowej, jej byłego partnera koalicyjnego. Oczekuje się, że SNP wygra pewnie, ale nie uzyska ogólnej większości.
Lorna Slater, była współprzewodnicząca Zielonych ubiegająca się o zwycięstwo w Edynburgu Centralnym, stwierdziła, że „bez wątpienia” było tak, że pojawienie się Polańskiego na stanowisku lidera w Anglii i Walii „przekształciło” losy szkockiej partii. Trafił na pierwsze strony gazet, kradnąc czas antenowy i uwagę Reform UK.
Powiedziała, że wzrost poparcia powinien przełożyć się na to, że Szkoci Zielonych będą zdobywać listy regionalne w każdej części Szkocji, zdobywając aż 12 posłów, co uniemożliwi Reformowi zdobycie ostatnich miejsc na listach uzupełniających w zaciętych konkursach.
„Wszyscy widzieliśmy podczas wyborów uzupełniających w Gorton i Denton (w lutym w Manchesterze), że Green może powstrzymać reformę” – powiedziała. „I to jest dla mnie bardzo mocne przesłanie”.