Strona główna Życie i styl Zwierzę, którego nigdy nie zapomnę: Paddington, uliczny pies z Peru, który ryczy...

Zwierzę, którego nigdy nie zapomnę: Paddington, uliczny pies z Peru, który ryczy jak niedźwiedź | Życie i styl

7
0


Wyjazd do Ameryki Południowej w 2025 roku był czymś, co planowałem od dawna. Chciałem przerwać moje przyziemne życie od 9 do 17. Cztery miesiące przed planowanym wyjazdem złamałem kręgosłup i pomyślałem, że będę musiał odwołać występ. Na szczęście dałem radę.

Spodziewałem się zapierających dech w piersiach widoków, tętniącej życiem dzikiej przyrody i wspomnień, które zostaną na całe życie. Nie spodziewałam się, że zakocham się w ulicznym psie o puszystych uszach i spędzę cztery miesiące walcząc z biurokracją i podróżami po świecie, aby sprowadzić go do domu. Ale w mgnieniu oka zrobiłbym to wszystko od nowa.

Mały piesek o najcudowniejszych oczach pojawił się w moim hamaku przed moją chatą w Ollantaytambo, wiosce w Świętej Dolinie w górach Peru. Był chudy i samotny, żył z resztek, aby przeżyć, ale wciąż był pełen podniecenia. Chodził za mną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i spał na zewnątrz mojego pokoju. Z nieznanych mi powodów zdecydował, że gdziekolwiek jestem, jest dokładnie tam, gdzie on chce być.

Nazwałem go Paddington na cześć słynnego niedźwiedzia i nadałem mu przezwisko Paddy. Był przystojny, miał złote oczy, czarne podpalane futro i na wpół opadające uszy. Uwielbiał patrzeć na świat. Ale miał też w sobie dziką, goblińską stronę: przybliżał się z nieskończoną radością, rycząc jak śmiejący się niedźwiedź. Miał mnóstwo radości w życiu – wiedziałam, że jest wyjątkowy.

Przed Paddym utknąłem. Po tym, jak kilka lat wcześniej straciłem brata w wyniku samobójstwa, poczułem, że nie mam innego wyboru, jak tylko wrócić do kołowrotka dla chomika i zrobić to, czego ode mnie oczekiwano jako produktywnego członka społeczeństwa. Chociaż wciąż wykonywałem czynności życiowe, bardzo niewiele rzeczy sprawiało, że czułem, że żyję. Poczułem się uwięziony i bezcelowy, nie mając pojęcia, w którym kierunku dalej podążać.

Mirelle i Paddy opuszczają Ollantaytambo w Peru w kwietniu 2025 r. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Mirelle Radley

Potem pojawił się Paddy, pełen entuzjazmu i radości życia. To wywróciło moje życie do góry nogami, w najlepszy możliwy sposób. Dał mi odwagę, aby rzucić pracę naukowca w dziedzinie biotechnologii i zmienić karierę. Znowu znalazłem cel, pisząc książkę i współpracując z peruwiańskim ośrodkiem ratunkowym Colitas Con Canas z siedzibą w Urubambie.

Adopcja psa z Peru nie jest łatwym zadaniem. Istnieje mnóstwo biurokracji, bariera językowa i mnóstwo dokumentów do wypełnienia. W drodze powrotnej do Wielkiej Brytanii prawie utknęliśmy w Kolumbii, a potem zatrzymano nas na kilka dni we Francji, zanim uporaliśmy się z formalnościami.

Wsparcie, jakie Paddy zgromadził na swoim Instagramie @paddingtonfromperu, pozwoliło mi pomóc w ratowaniu innych psów z Peru i przeniesieniu ich do nowych domów w Europie. Ale co najważniejsze, teraz w przygodach zawsze mam u boku mojego najlepszego przyjaciela.

Paddy z Peru autorstwa Mirelle Radley (HarperCollins, 20 funtów). Aby wesprzeć Guardiana, zamów swój egzemplarz na stronie Guardianbookshop.com. Mogą obowiązywać opłaty za dostawę.

W Wielkiej Brytanii i Irlandii z Samarytanami można się skontaktować pod bezpłatnym numerem telefonu 116 123 lub pocztą elektroniczną jo@samaritans.org lub jo@samaritans.ie. W USA możesz zadzwonić lub wysłać SMS-a pod numer 988 Suicide & Crisis Lifeline pod numer 988 lub porozmawiać na 988lifeline.org. W Australii linia pomocy kryzysowej Lifeline to 13 11 14. Inne międzynarodowe linie pomocy można znaleźć na stronie befrienders.org