„To magiczne” – mówi Loie Hollowell. „To świetny moment!” Artystka rozmawiając za pośrednictwem Zoomu ze swojego studia w Queens w Nowym Jorku, nawiązuje do misji księżycowej Artemis II. Nie wiedziała, kiedy nazwała swój najnowszy cykl obrazów „Efekt Przeglądu”, od terminu używanego przez astronautów do opisania doświadczenia oglądania Ziemi z kosmosu oraz głębokiego uczucia podziwu i wzajemnych powiązań, jakie to wywołuje, że zbiegnie się z tą odyseją kosmiczną. Nie dziwi się jednak, że ktokolwiek chciałby na jakiś czas opuścić Ziemię. „Mamy tu mnóstwo problemów” – mówi.
Przegląd Efekt, znajdujący się obecnie w londyńskiej Pace Gallery, przedstawia wielkoformatowe płótna łączące bliźniacze, wklęsłe i wypukłe rzeźbione koła. Jeśli złożysz płótno na pół w pionie, połówki będą idealnie do siebie pasować. Prace, które promieniują na zewnątrz pierścieniami o cudownych kolorach, zarówno żywych, jak i kojących, są kontynuacją wcześniejszych prac skupiających się na ciąży i porodzie poprzez abstrakcję. Jej obrazy Split Orb i seria pastelowych rysunków Dilation Stage były odpowiedzią na trudne narodziny jej syna w nowojorskim szpitalu. Przegląd Efekt jest wynikiem łatwiejszego przybycia jej córki: „kosmicznego” porodu w domu, który uznała za znacznie bardziej wzmacniający.
Hollowell maluje dzieło z cyklu Przegląd Efektów. Zdjęcie: Melissa Goodwin/© Loie Hollowell, dzięki uprzejmości Pace Gallery
Praca, która powstała od pierwszego porodu, mówi, była bardziej schematyczna, przypominała autoportret: „To ja z zewnątrz patrzę na ciężarne ciało. Drugie było bardziej wewnętrzne. Byłam znacznie bardziej obecna.” Hollowell jest „kujonką science fiction”, nic więc dziwnego, że spojrzała w przestrzeń, aby uchwycić doświadczenie przebywania poza ciałem, którego doświadczyła podczas drugiego porodu.
„Kiedy rodziłam, był moment pomiędzy skurczami, podczas którego ból był tak głęboki i wszechogarniający, że prawdopodobnie zemdlałam. W pewnym sensie wzniosłam się w górę (sam). Ponieważ siedziałam, mogłam patrzeć w dół i widzieć wychodzącą głowę mojej córki. I w jakiś sposób wizja z góry była także moją głową. „
Stąd bliźniacze koła w jej kompozycjach, tak abstrakcyjne, że nie wiedziałbyś, co przedstawiają, gdyby nie podano uzasadnienia. Zejdź na dół, a jej bardziej cielesne (i tak, genitalne) pastelowe prace pomogą Ci prześledzić procesy myślowe artystki. Podstawa jest głęboka, cielesna: aborcja, poczęcie, ciąża, poród, karmienie piersią.
Hollowell urodził się w 1983 roku i wychował w Woodland w Kalifornii. Jej ojciec, malarz, pracował, a matka, szwaczka i rysowniczka, zajmowała się dziećmi w domu. „Moja mama miała czworo dzieci i pomyślała: «Och, wyrzuciłam je. Idź i wyrzuć je!»” – mówi Hollowell. „A potem karmiła nas wszystkich piersią, dopóki nie skończyliśmy pięciu lub sześciu lat. Mówiła, że to brzmi bardzo łatwo. A to po prostu nie jest łatwe. To takie trudne. „
Zawód, 2022. Zdjęcie: Melissa Goodwin/Loie Hollowell, dzięki uprzejmości Pace Gallery
Może pamiętanie tylko dobrych stron jest formą przetrwania, mówię. Hollowell się śmieje. „Patrzę wstecz i myślę, że widzę oznaki stłumionej duszy!”
Oprócz wielkich amerykańskich modernistów, w tym O’Keeffe, Hollowell kocha Louise Bourgeois i jako główną inspirację cytuje obrazy narodzin Luchity Hurtado. Jednak nie szukała inspiracji tylko u innych artystów wizualnych. W jej praktyce wykorzystano także zdjęcia porodów domowych na Instagramie, a także książkę o porodzie Iny May Gaskin, którą czytała w czasie ciąży. Otwiera ją i pokazuje mi jedno ze znajdujących się w niej zdjęć. „To zabawne, bo wszystkie zdjęcia są w pewnym sensie symetryczne, wiesz, są tam rozłożone nogi, pochwa pośrodku. To był rodzaj struktury kompozycyjnej, którą już robiłem.”
Loie Hollowell: „Mogę teraz mówić bardziej otwarcie”. Zdjęcie: Zach Hilty/BFA.com/Shutterstock
Wspominam o mizoginistycznej zasmarkaniu wobec artystów takich jak O’Keeffe czy feministki z lat 70.: pogląd, że wszystkie mają po prostu obsesję na punkcie własnych pochwy. Istnieje koncepcja (moim zdaniem patriarchalna), zgodnie z którą wielcy abstrakcjoniści powinni przekraczać ciało, więc zastanawiam się, czy odczuwała presję, aby trzymać w tajemnicy bardziej cielesne podstawy, czy też „poza publikacją prasową”, jak to określa. „W miarę jak ludzie, zwłaszcza kolekcjonerzy płci męskiej, oswoili się z tworzeniem przeze mnie obrazów, mogę bardziej otwarcie mówić o tym, jaki wpływ ma na moją twórczość lub jakie są moje inspiracje” – mówi. „Kiedy zaczynałam pokazywać, nie mówiłam, że prace, z których część znalazła się na wystawie w Londynie, były pod wpływem aborcji, którą przeszłam. Jednak z biegiem lat, zwłaszcza dzięki pomocy kuratorek, dzięki którym wzięłam udział w wystawach muzealnych, udało mi się podkreślić tę oryginalną inspirację.”
Hollowell wciąż zmaga się z napięciem między abstrakcją a figuratywnością. Jak „połączyć” te dwie rzeczy, zwłaszcza gdy „abstrakcja się sprzedaje”? „Przy obecnym rynku sztuki, jaki jest, naprawdę dajemy się zaszufladkować w tej jednej rzeczy i trudno się z tego wyrwać” – mówi. Oprócz pastelowych rysunków, które w bardziej oczywisty sposób przedstawiają sromy i piersi i mają tak przyjemne tytuły, jak Happy Vagina, Boob Wheel i The Let Down, Hollowell tworzy także odlewy ciał i współpracuje ze swoimi dziećmi przy niektórych obrazach. Kiedyś wydawało się, że prace te są skazane na mniej poważne traktowanie, ale jestem optymistą, że skonstruowana bariera między fizycznością a abstrakcją, w którą Hollowell uderza głową, może zostać rozebrana.
„Jakie dobre wyczucie czasu!” … Przegląd Efekt w kolorze niebieskim z małą żółtą Mandorlą, 2025. Zdjęcie: Melissa Goodwin/© Loie Hollowell, dzięki uprzejmości Pace Gallery
Czy jednak cała sztuka nie jest tworzona przez ciała? „Kiedy myślę o tworzeniu wcześniejszych prac, byłam bardzo napalona” – mówi. „Ciągle myślałam o seksie i (teraz) już o nim nie myślę” – mówi o niedostatecznie zbadanej roli hormonów w tworzeniu sztuk wizualnych. Teraz jest okres okołomenopauzalny, potem menopauza.
„Czuję, że mam kontrolę, jakiej nie czułam w przeszłości, i to jest niezwykle interesujące. Sztuka znów się zmieni. Moi ulubieni artyści naprawdę rozkwitli w wieku 50 i 60 lat i rozumiem dlaczego.”
Rozmawiamy o zmiennym charakterze praktyki Bourgeois, o tym, jak nie dała się krępować jednej definicji tego, co to znaczy być artystką. Na szczęście czasy się zmieniają. „Nie wiem, czy udałoby mi się coś takiego zrobić 20 lat temu” – mówi Hollowell. „To naprawdę rzadkie, aby móc to zrobić i zostać matką”.
Loie Hollowell: Przegląd Efekt można oglądać w Pace Gallery w Londynie do 23 maja
