„Nie wiem, kiedy już czytam mężczyzn” – powiedziała w niedzielę publiczności festiwalu literackiego pisarka Zadie Smith.
„Czasami się to zdarza, ale jest to zupełnie odwrotne zjawisko w porównaniu z tym, co czytałam, gdy byłam młoda” – kontynuowała.
Smith – autorka powieści, w tym White Teeth i On Beauty – przemawiała w teatrze Arts w Cambridge na temat swojej najnowszej książki, zbioru esejów Dead and Alive, w którym omawia między innymi wiele artystek.
Zapytany, czy autor nawiązał do „szeroko dyskutowanej «śmierci powieściopisarza»” prowadzonej przez gospodarza i redaktora literackiego Observera Toma Gattiego, Smith odpowiedział: „Nie, ostatnio przeczytałem kilka naprawdę dobrych, właściwie autorstwa pokolenia millenialsów, naprawdę fascynujących powieści, które rzucają się w oczy – myślę, że nie mają nic do stracenia, więc pomyślały: „Zróbmy to”. W zeszłym roku Smith umieściła także Flesh Davida Szalaya wśród swoich wakacyjnych rekomendacji do przeczytania dla Guardiana, zanim ta zdobyła Booker.
Smith stwierdziła, że „prawie wstydziła się przyznać”, że obecnie czyta głównie kobiety. „Będąc kobietą i starzejąc się, stajesz się ogromnie niecierpliwy w stosunku do wszystkiego innego niż inne starsze kobiety” – dodała. „Teraz czytam tylko Helen Garner, ponieważ pragnę mądrości”.
Zapytana o artystki, o których pisze w Dead and Alive – w tym Joan Didion, Karę Walker i Celię Paul – Smith odpowiedziała: „Urodziłam się w 1975 roku i to, co wydarzyło się od tego czasu w sztuce kobiet, jest tak radosne i tak niezwykłe, że po prostu chciałam to zapisać”. Pamięta, że jako nastolatka siedziała w swoim pokoju i próbowała pomyśleć o pisarkach, które „nie umarły od 250 lat” i „było to trudne”. Były tam AS Byatt, Margaret Drabble i Toni Morrison – „oczywiście pisało tak wiele kobiet, ale nie pisały w sposób, który zauważyłbym w wieku 12, 13 lat”.
Autorka wspomniała o wielu mężczyznach, udzielając rekomendacji innym eseistom – Johnowi Bergerowi, Stuartowi Hallowi i Jamesowi Baldwinowi – a także Joan Didion, Anne Enright i Susan Sontag.
Smith poczynił także szereg komentarzy na temat krajobrazu politycznego. „Obecnie jesteśmy świadkami polityki prowadzonej przez socjopatów” – stwierdziła.
Później powiedziała, że „to, co nazywamy Partią Pracy, nie jest Partią Pracy od czasu Kinnock. To długa linia rozczarowania”.
Zapytana, czy Wielka Brytania jest obecnie bardziej czy mniej inkluzywna niż wtedy, gdy dorastała w Londynie, odpowiedziała: „Dla mnie jest to kwestia czysto ekonomiczna i jeśli ludzie będą tak biedni, jak obecnie się czynią, to nie, będzie to znacznie mniej inkluzywne”.
Pisarka powiedziała, że pracuje obecnie nad nową powieścią o nastolatkach z lat 90. Jej redaktor powiedział jej niedawno, że ta książka „zaszokuje ludzi ze względu na wszystkie rzeczy, które (były) możliwe” w porównaniu z możliwościami, jakie mają dzisiejsi młodzi ludzie. „To jest zaginiony świat”.

