Razem z przyjacielem zapłaciliśmy Booking.com za mieszkanie w Paryżu. Następnego dnia otrzymaliśmy e-mail z informacją, że nasza „prośba” nie została potwierdzona i radą skontaktowania się z właścicielem.
Nasze liczne próby zakończyły się niepowodzeniem, podobnie jak Booking.com. Kierownik call center zasugerował, abyśmy pojechali do Paryża, zapukali do drzwi i skontaktowali się z Booking.com, jeśli nikt nie odpowiedział. W przeciwnym razie nie otrzymalibyśmy zwrotu pieniędzy za rezerwację.
Następnie odkryliśmy kilka recenzji na Booking.com, w których stwierdzono, że po przyjeździe okazało się, że mieszkanie jest niedostępne. Mam 83 lata i nie mogę ryzykować, że nie będę miał gdzie się zatrzymać, więc anulowałem rezerwację i straciłem 701 euro (609 funtów), które zapłaciłem za rezerwację.
MK, Swansea
Wiadomość e-mail z informacją, że Twoja prośba nie została potwierdzona, jest dziwactwem Booking.com, które musi wytrącić z równowagi wielu użytkowników. W formularzu rezerwacji należy podać szacunkową godzinę zameldowania. Tego właśnie dotyczy „prośba”, a nie samej rezerwacji, ale nigdzie w e-mailu nie jest to wyjaśnione.
Booking.com beztrosko powiedział mi, że gospodarze nie zawsze potwierdzają godziny zameldowania z wyprzedzeniem ze względu na „ostateczną dostępność”.
To, czego nie poruszono, to fakt, że gospodarz w ogóle niczego nie potwierdził. Nie wyjaśniło też, dlaczego pozytywna recenzja z 2024 r. przewyższyła całkowicie negatywne opinie z 2025 r. Ignorując wszystkie te punkty, firma zgodziła się zwrócić Ci pieniądze w ramach „gestu dobrej woli”.
Czekamy na listy, ale nie możemy odpowiadać indywidualnie. Napisz do nas na adres Consumer.champions@theguardian.com lub napisz do Consumer Champions, Money, the Guardian, 90 York Way, London N1 9GU. Proszę o podanie dziennego numeru telefonu. Przesyłanie i publikacja wszystkich listów podlega naszym warunkom.