Strona główna Kultura Nikt nie wie, co działa. Panuje wielka panika: czy afrykański pop może...

Nikt nie wie, co działa. Panuje wielka panika: czy afrykański pop może wrócić do światowego sukcesu? | Popu i rocka

3
0


W 2016 roku Afrobeats – ogólne określenie szerokiej gamy współczesnej muzyki tanecznej wywodzącej się z Afryki Zachodniej – zaczęło przenikać do globalnej popkultury dzięki międzykontynentalnej współpracy, takiej jak Wizkid i Drake’s Come Closer. Olabode Otolorin, wówczas student uniwersytetu, publikował w Internecie optymistyczne prognozy dotyczące przyszłości gatunku. Prawie dziesięć lat później Otolorin, współpracownik kampanii w Mavin Records, jednej z wiodących afrykańskich wytwórni, ma bardziej pesymistyczne podejście do Afrobeats. „Obecnie znajduje się w niebezpiecznym stanie, jeśli chodzi o nasz eksport” – mówi.

Otolorin nie jest osamotniony w tym odczuciu. Zwracając się do około 200 fanów zgromadzonych w wystrojonym magazynie w Lagos na niedawnym przyjęciu odsłuchowym jego nowego albumu, Clarity of Mind, niezłomny Afrobeats, Omah Lay, poczynił zaskakującą, ale trafną obserwację. „Afrobeats za granicą spada – to fakt. Dźwięk od 2020 do 2024 nie jest taki, jak dzisiaj. Oglądałem, uczyłem się i studiowałem moich idoli, szukając sposobu na przywrócenie im tej energii” – powiedział w zamyśleniu.

„Szukam sposobu, aby przywrócić tę energię”… Omah Lay, na zdjęciu w styczniu. Zdjęcie: Miguel McSongwe/BFA.com/Shutterstock

„Młodsi artyści wciąż są optymistami, wierząc, że mogą zaistnieć na skalę globalną” – mówi Melody Ifeanyi Adigo, nadawca, który przeprowadzał wywiady z głównymi afrykańskimi gwiazdami, takimi jak Davido i Adekunle Gold. „Ale kiedy rozmawiam z bardziej uznanymi artystami, przeważnie mam wrażenie, że oni po prostu próbują przetrwać te czasy”.

Jeśli rok 2016 oznaczał wejście Afrobeats do globalnej świadomości popu, przebiło się to w 2021. Gdy świat otrząsnął się z pandemii, gatunek ten gwałtownie wzrósł na całym świecie, a słuchacze uchwycili się mieszanki synkopowanej perkusji i jasnych melodii, zachęcając do porównań do reggae w szczytowym okresie. Utwory takie jak Love Nwantiti Ckay i Wizkid’s Essence znalazły się na ścieżkach dźwiękowych milionów filmów na TikTok i przedarły się na światowe listy przebojów, w tym na amerykańskie listy przebojów i Top 40 w Wielkiej Brytanii. W następnym roku podobnie dominowały między innymi Burna Boy’s Last Last, Oxlade’s Ku Lo Sa i Fireboy DML’s Peru. W 2023 r. remiks utworu Calm Down autorstwa Seleny Gomez nigeryjskiej wokalistki Remy odniósł największy sukces ze wszystkich, osiągając 3. miejsce w USA i zarabiając miliardy odtworzeń. Gatunek wydawał się niepokonany.

„Afrobeats to jeden z naszych głównych produktów eksportowych, nie tylko pod względem finansowym, ale także pod względem rzucenia światła na naszą kulturę i sposób, w jaki żyjemy” – mówi Joeboy, jeden z największych artystów w Nigerii. „W przeszłości zachodnie media różnie nas postrzegały, ale globalny rozwój Afrobeats sprawił, że świat zainteresował się nie tylko naszą muzyką, ale także naszą kulturą, naszą modą i naszym gadżetem”.

Obecnie w Afryce Zachodniej tradycyjne media – telewizja, radio i prasa – nadal napędzają popularność na obszarach wiejskich, podczas gdy w miastach takich jak Lagos i Akra fani wymachują obecnie danymi dotyczącymi transmisji strumieniowej i międzynarodowymi certyfikatami sprzedaży w mediach społecznościowych. Ale przechwałki słabną: wpisy afrykańskich artystów na amerykańskie listy przebojów zostały wyczerpane po „Calm Down”, a czołowe zespoły, w tym Wizkid, odwołały światowe trasy koncertowe, podsycając poczucie niepokoju na całej scenie. Nawet głośne międzynarodowe kolaboracje nie przyniosły oczekiwanego efektu: „Change Your Mind” Burna Boya z udziałem amerykańskiego piosenkarza country Shaboozeya wywarło niewielki wpływ w jego rodzinnej Nigerii, nie mówiąc już o jego chłodnym przyjęciu na całym świecie. Podobny los spotkał inne wysokobudżetowe przedsięwzięcia, takie jak Shallipopi i Gunna’s Him oraz zeszłoroczna współpraca Seyi Vibez z French Montana, NLE Choppa i Trippie Redd.

Artyści i specjaliści z branży twierdzą, że już odczuwają skutki kryzysu na rynku chłodzenia. „Budżety i zaliczki marketingowe nie są już takie, jak kiedyś” – mówi Wale Oloworekende, redaktor naczelny wiodącego nigeryjskiego magazynu poświęconego kulturze „Native”. „W latach 2021 i 2022, kiedy scena Afrobeats była zalewana od inwestycji zagranicznych, artyści popisywać się kosztami umieszczania ich na billboardach na Times Square” – mówi, wskazując, że artyści mieli także środki na marketing i wpływ kulturowy, aby pojawiać się w amerykańskich talk show. „Obecnie nie widzimy tego zbyt wiele ze względu na lokalizację tego gatunku. Obecnie artyści coraz częściej polegają na metodach DIY, takich jak TikTok.”

State of flux… Tems występują na festiwalu New Orleans Jazz & Heritage w maju 2025. Zdjęcie: Amy Harris/Invision/AP

Stylistycznie Afrobeats podlega ciągłym zmianom, ewoluując od amapiano, napędzanej basem odmiany południowoafrykańskiej muzyki house, która w ostatnich latach zdefiniowała całą scenę. Wcześniej zespół Afrobeats z końca lat 90. i początku XXI wieku wiele zawdzięczał ówczesnemu hip-hopowi i R&B, a gatunek ten zmienił się praktycznie wszędzie – tradycyjny ghański highlife, reggae, nigeryjska „muzyka trenches”, a ostatnio amapiano – aby nadążyć za nieustannym zapotrzebowaniem na odkrywanie siebie na nowo. „Obecnie branża jest bardzo rozdrobniona” – mówi Motolani Alake, menedżer ds. marketingu w Virgin Music. „Wygląda na to, że Amapiano już nie działa. Tak naprawdę nikt nie wie, co działa, i to powoduje wielką panikę.”

Dami Ajayi, brytyjski strateg kulturalny, którego komunikaty na temat muzyki nigeryjskiej są szeroko rozpowszechnione, twierdzi, że globalna ekspansja Afrobeats „była bańką”. Pandemiczna nuda sprawiła, że ​​słuchacze muzyki na całym świecie zaczęli bardziej eksplorować i wielu z nich natknęło się na radosne melodie Afrobeats. Tak więc, kiedy świat zaczął się otwierać, artyści Afrobeats mogli podróżować po świecie i sprzedawać płyty na całym świecie. „Nastąpił także drenaż mózgów z diaspory” – mówi Ajayi, odnosząc się do mas migrantów z Afryki Zachodniej na Zachód po pandemii. „Kiedy Burna Boy występował w O2, nie było tak, że było tam pełno białych ludzi. Było tam wielu imigrantów z Afryki Zachodniej i Czarnych Brytyjczyków” – kontynuuje. Uważa on, że skutki te zaczęły słabnąć wraz z zanikaniem nowości tego wszystkiego.

„Myślę, że wielu z nas poczuło się zbyt komfortowo” – sugeruje Alake. „Kiedyś widziałem, jak kreatywni są ludzie, jeśli chodzi o ich pośpiech”. Mówi, że zagraniczne inwestycje dużych wytwórni zapewniły artystom z Afryki Zachodniej większy zamożność, ale „ten komfort powstrzymał głód w branży (i) innowacje w muzyce i marketingu, które umożliwiają rozwój kultur”.

Eksperci branżowi obawiają się również, że wzrost konserwatywnej polityki i etnonacjonalizmu na Zachodzie przyczynił się do spadku popularności Afrobeats. „Patrząc z zewnątrz, można odnieść wrażenie, że zwrot w kierunku konserwatyzmu ogólnie ma wpływ na sztukę” – mówi Oloworekende. Jego zdaniem odrodzenie się muzyki country i innych tradycyjnie białych gatunków wskazuje na rodzaj zatwierdzanych budżetów. „Afrobeats to wciąż niszowy gatunek na arenie międzynarodowej. Jeśli na Zachodzie dominuje myślenie natywistyczne, które wpływa na takie gatunki jak hip-hop i R&B” – ostatnio liczba hitów rapowych również spadła na liście US Hot 100 – „to oczywiste, że spadnie na Afrobeats”.

Wraz ze spadkiem przychodów ze streamingu i tras koncertowych wytwórnie są mniej skłonne do finansowania artystów dużymi zaliczkami na nagrywanie i promocję ich albumów. Ajayi mówi mi, że to zapoczątkowało kryzys egzystencjalny na scenie. Według Dona Jazzy’ego, którego wytwórnia Mavin Records zarządza takimi gwiazdami jak Rema i Ayra Starr, uruchomienie nowego talentu kosztuje obecnie średnio 100 000–300 000 dolarów. Promowanie piosenki Afrobeats na całym świecie kosztuje znacznie więcej. „Piosenka taka jak Calm Down – prawdopodobnie wydaliśmy blisko cztery, pięć milionów dolarów, aby dotrzeć tam, gdzie jest” – mówi. Jeden z dyrektorów ds. marketingu, który wypowiadał się pod warunkiem zachowania anonimowości, ujawnił, że teledyski kosztują zazwyczaj od 20 000 do 75 000 dolarów, a nawet lokalna promocja jednego singla w Nigerii może kosztować nawet 90 000 dolarów.

W miarę wzrostu tych kosztów wiele krajów Afryki Zachodniej boryka się z wyniszczającymi trudnościami gospodarczymi – w szczególności Nigeria, gdzie szacunkowo 63% mieszkańców żyje obecnie poniżej progu ubóstwa – co oznacza, że ​​lokalne tournee i sprzedaż są mniej opłacalne.

Mimo to wielu pozostaje pełnych nadziei, co odzwierciedla typowo nigeryjski instynkt optymizmu. Wcześniej alté – kontrkulturowy styl muzyki nigeryjskiej z końca 2010 roku – nigdy tak naprawdę nie dorównywał kwitnącemu wówczas mainstreamowi. Ale nowa fala undergroundowych artystów mogłaby zapewnić powszechną akceptację, jakiej Alté nigdy nie miało. Mavo ma na swoim koncie wiele hitów, w tym Money Constant z udziałem Wizkida; Zaylevelten urzekł nigeryjską młodzież swoją składanką „Then 1t G0t Crazy”, która interpretuje wściekły rap w stylu Playboi Carti przez nigeryjską perspektywę.

Oznaką tej zmiany jest fakt, że Homecoming, coroczny festiwal w Lagos, którego głównymi bohaterami są Wizkid, Davido, Ayra Starr i Asake, w tym roku głównymi gwiazdami byli Mavo i Zaylevelten, a jego skład był w przeważającej mierze zdominowany przez artystów undergroundowych. Jest to zatem historia być może nie tyle o upadku, ile o ponownym ustawieniu się. „Ładujemy baterie i wszyscy muszą zachować pokorę” – mówi Alake. Wierzy, że sukces „do nas wróci”.